Najlepsza zima w grach wideo według redaktorów Kulturalnych Mediów

Jakub Stykowski – World of Warcraft: Wrath of the Lich King

Gdy sięgnę pamięcią wstecz, do swoich dziecięcych lat, od zawsze zima kojarzyła mi się z radosnym oczekiwaniem na Mikołaja, beztroskim taplaniem się w śniegu, oraz moczeniem kończyn w zimnej wodzie po powrocie do domu, aby uniknąć odmrożeń. Jednak to co dla wielu z nas jest czasem radości, zabawy i wyczekiwania, nigdy nie było dobrym znakiem dla mieszkańców Azeroth. Albowiem wiecznie spowity śniegiem dach świata znany w World of Warcraft jako Northrend, zawsze napawał każdą żyjącą rasę strachem. Zwłaszcza od czasu, gdy na lodowej iglicy zwanej też Koroną Mrozu zasiadł nowy król. Od tego czasu śnieg i lód kojarzą się tylko ze śmiercią, potępieniem, zapomnieniem oraz strachem, albowiem przez nieprzebyte pokłady śniegu przemawia wola i gniew Króla Lisza, oraz jego armii nieumarłych…

Northrend – czyli lodówka, w której mięso psuje się jedynie pod solidnym ciosem miecza…

Jak przystało na kontynent położony na dalekiej północy, Northrend to skuta lodem kraina, którą oglądać możemy w kampanii księcia Arthasa w grze Warcraft III:The Frozen Throne. We Wrath of the Lich King, drugim dodatku do gry MMORPG studia Blizzard Entertainment, powracamy na ziemie, na których dokonało się przeznaczenie Arthasa, rządzącego swoim gigantyczną armią nieumarłych jako Król Lisz. Z racji że mróz w świecie Warcrafta jest po części domeną śmierci, im głębiej podążamy w strone Cytadeli Lodowej Korony, czyli pałacu Arthasa, tym bardziej Kraina Staje się dla nas nieprzyjazna, a   mroźne powietrze przynosi do naszych nozdrzy wręcz naprawde wyczuwalny zapach śmierci. Jednak najbardziej mroczny, surowy i nieprzyjazny klimat można zobaczyć w dwóch krainach.

Dragonblight

Dragonblight jest po prostu cmentarzem i to nie byle jakim. Albowiem ta ogromna kraina jest miejscem spoczynku smoków. Skute lodem pustkowie stawało się ostatnim lądowiskiem dla  ziejących ogniem ( i nie tylko ogniem!) gadów, które czuły, że nadchodzi ich kres. Z racji że smoki (nawet te martwe) są dość potężnymi istotami, naturalnym biegiem rzeczy ich monstrualnej wielkości szkielety zostały obrane za cel przez nekromantów na usługach Króla Lisza. Jakby tego było mało, poza tymi martwymi smokami, zagrożenie dla nas stanowią te żywe, albowiem do problemu Króla Lisza dochodzi jeszcze problem Malygosa, szalonego smoka, przywódcy niebieskiego szczepu, który w swoim szaleństwie pragnie zniszczyć jakiekolwiek pokłady magii na Azeroth.  Podsumowując: dużo problemów, niewiele rozwiązań. Do tego jak zobaczycie na zdjęcie poniżej, wieczna zmarzlina, która nie szkodzi wrogom, jednocześnie osłabia morale zarówno Przymierza jak i Hordy.

Zima
Gdyby nie Smocze Sanktuarium i jego mieszkańcy, Dragonblight dawno zanikło by pod śnieżną pokrywą, albo zostało całkowicie opanowane przez nieumarłą plagę Arthasa.

Icecrown

Korona Mrozu to kraina, która stała się dla Lich Kinga idealną fortecą nie do przebycia przez zwykłych śmiertelników. Jako serce północnego kontynentu Icecrown charakteryzuje się górzystymi terenami w których wiecznie pada śnieg a w dolinach krążą tysiące nieumarłych czekających na rozkaz swojego pana. Niegdyś surowa lodowa iglica na której uwięziony był pierwszy Lich King, pod panowaniem Arthasa została otoczona saronitowymi murami, co sprawiło że forteca ukształtowana przez naturę stała się uosobieniem śmierci i strachu. Ci którzy odważyli się tam wejść, nigdy z tamtąd nie wyszli, a przynajmniej nie o zdrowych zmysłach. Kiedy pierwszy raz staje się u progu Korony Mrozu, patrząc na całą tę zimową scenerię do głowy automatycznie wkrada się strach, ciągnięty przez nieśmiałe pytanie: ” Czy uda się powstrzymać potęgę Króla Lisza, zanim cały świat zamieni się w jedną wielką połać lodu?”

Zima
Aż chce się porzucać śnieżkami w drzwi… chyba.

Winter is coming…

Książki czy filmy często lubią wykorzystywać padający po bitwie śnieg aby przykryć ciała poległych. Niestety żadna książka ani film nie przygotuje cię na to, że chwile później stanie się dokładnie na odwrót i to masa ciał będzie przykrywać śnieg. Co więcej, te ciała będą poruszać się w twoją stronę, na dodatek z niezbyt przychylnymi zamiarami, a bitwa rozpocznie się na nowo. I właśnie to uczucie sprawia że motyw wiecznej zimy we Wrath of the Lich King jest tak imponujący. Poczucie beznadzieji, strachu i śmierci czającej się za twoimi plecami sprawi, że poczujesz się przynajmniej o połowę starszy, odwiedzając Northrend i to nawet gdy historia dodatku została rozwiązana bez mała dziesięć lat temu lat temu, a tobie letnie słońce świeci przez okno wprost na twarz…