Jesteś moją obsesją… – Uwięzieni [recenzja]

Uwięzieni
fot. Aleksandra Grudziecka

Każdy z nas posiada osobę lub rzecz, na której nam bardzo zależy. Nie wyobrażamy sobie jej straty. Gdy jednak ostatecznie do tego dochodzi, musi upłynąć długi czas, aby zdusić w sobie uczucie pustki. Frank Lundquist, główny bohater Uwięzionych, przekonał się, że w powiedzeniu nadzieja umiera ostatnia jest wiele prawdy. Przeszłość wróciła do niego szybciej, niż mógłby się spodziewać.

Rozpoznałem ją natychmiast. Kto by jej nie poznał? Nie jest osobą, jaką się łatwo zapomina.

Głównym bohaterem powieści pt. Uwięzieni jest Frank Lundquist, wieloletni psycholog, prowadzi terapie w więzieniu stanowym. To trzydziestodwuletni rozwodnik, przyzwyczajony do swego dotychczasowego, spokojnego życia. Praca, dom, kot stanowią dla niego codzienną rutynę. W najśmielszych snach nie przypuszczał, że pewnego dnia w jego gabinecie pojawi się dawna szkolna miłość – Miranda Green. Ta, o której marzył i nie mógł zapomnieć przez wszystkie szkolne lata. Od momentu ponownego spotkania, zarówno myślenie, jak i życie Franka wywraca się do góry nogami. Co najważniejsze, stoi pomiędzy najcięższymi wyborami: zasady etyczne czy uczucie? Ze względu na wymaganą bezstronność powinien oddać sprawę Mirandy innemu specjaliście. Tęsknota i ciekawość biorą jednak nad Frankiem górę. Ostatecznie decyduje się na poprowadzenie terapii Mirandy.

Powrót do przeszłości

Narracja w książce prowadzona jest naprzemiennie – raz z perspektywy Mirandy, a raz z punktu widzenia Franka. Ona – wspomina dawne lata, częściowo beztroskie, ale również naznaczone chwilami bólu. Ponadto obrazuje momenty ciężkiej teraźniejszości: więzienna codzienność, problemy psychiczne, wrogość i przyjaźń między więźniarkami. On – także wraca we wspomnieniach do swoich dziecięcych lat, ale zwraca uwagę głównie na te, które związane są z Mirandą. Z każdą jej kolejną wizytą poznaje jej problemy, psychikę, dowiaduje się o traumatycznych wydarzeniach, z jakimi dalej nie umie sobie poradzić. Jego granica, jako psychologa, zaczyna się coraz niebezpieczniej zacierać. Dodatkowo, uczucia z przeszłości odzywają się na nowo. A co gdyby udało się uwolnić Mirandę?

Uwięzieni – czy to na pewno thriller psychologiczny?

Choć autorka ma lekkie pióro i książkę czyta się szybko, to jak na miano thrillera psychologicznego zabrakło mi większej ilości niepewności i napięcia. Czekałam na moment podkręcenia atmosfery, strachu albo na silniejszą konfrontację między dwójką głównych bohaterów. Uważam, że w pełni nie wykorzystano potencjału książki i jej zamysłu. Zdecydowanie większy nacisk został położony na obyczajową otoczkę i portrety psychologiczne bohaterów. Pomimo tego, że Uwięzieni bardziej przypomina powieść psychologiczną, niż thriller psychologiczny, jest to przejmująca historia, skłaniająca do refleksji i co najważniejsze – z zaskakującym zakończeniem.


Zachęcamy do zapoznania się z recenzją thrillera Lokatorka JP Delaney.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o