„Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas – baśniowe romantasy [recenzja]

0
3
Dwór cierni i róż
fot. Beata Szwajdych

Dwór cierni i róż Sarah J. Maas to cykl książek, które od lat budzą ogromne emocje wśród czytelników fantasy i romantasy. Historia dziewiętnastoletniej Feyre, łowczyni zmuszonej do walki o przetrwanie swojej rodziny, przenosi czytelnika do świata, gdzie granica między ludźmi a magicznymi istotami jest cienka i niebezpieczna.

Można łatwo zauważyć, że Dwór cierni i róż jest inspirowany motywami znanej baśni o „Pięknej i Bestii”. Jednak tutaj historia szybko przeradza się w opowieść o strachu, uprzedzeniach, odkrywaniu prawdy i stopniowym pokonywaniu własnych ograniczeń. 

Najmocniej w tej historii wybrzmiewa dla mnie postać Feyry. Od początku nie odbierałam jej jako naiwnej bohaterki, a raczej jako kogoś, kto został zmuszony do zbyt szybkiego dorastania. Jej dotychczasowe życie to ciągła walka o przetrwanie, odpowiedzialność za rodzinę i brak jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa. Widać w niej jednocześnie siłę i zmęczenie, determinację i zagubienie. Owszem, bywała momentami irytująca czy podejmowała nieprzemyślane decyzje, ale jednocześnie była bardzo ludzka w swoich reakcjach.

Solidny worldbuilding

Bardzo urzekł mnie świat przedstawiony we Dworze cierni i róż. Prythian jest baśniowy, ale nie jednowymiarowo piękny. Pod idealną powierzchnią kryje się w nim mrok, niebezpieczeństwo i coś niepokojącego. To co mi się najbardziej podobało to podzielenie krainy na kilka różnych dworów, różnorodność magii, klimat klątwy i tajemniczej plagi oraz kontrast między tym, co piękne, a tym, co brutalne. Dzięki plastycznemu, a momentami wręcz baśniowemu językowi autorki, bardzo łatwo było mi „wejść” w ten świat. Zwłaszcza, że konstrukcja fabularna nie jest w tej książce skomplikowana.

Kluczowi bohaterowie

Relacja głównych postaci: Feyry i Tamlina od początku wzbudzała we mnie wielkie emocje. Choć miałam wrażenie, że ich uczucia rozwijają się dość szybko i nie zawsze w pełni naturalnie, w romantasy ma to swój urok. Stopniowe budowanie zaufania między dwiema istotami pochodzącymi z zupełnie różnych światów, naznaczonych uprzedzeniami, strachem i wzajemną nieufnością miały w sobie coś magicznego. W tym tkwi dla mnie największy potencjał i klimat całego cyklu.

Z bohaterów drugoplanowych szczególnie polubiłam Luciena. To postać wnosząca do historii lekkość, humor i mająca bardzo wyrazisty charakter. Rhysand… On natomiast od samego początku przyciągał moją uwagę przede wszystkim swoją tajemniczością i niejednoznacznością. To ostatecznie sprawia, że trudno ocenić tę postać do samego końca pierwszego tomu.

Słowo o tempie akcji

Pierwsza połowa Dworu cierni i róż była dość spokojna, akcja rozwijała się leniwie. Autorka postawiła na stopniowe wprowadzanie czytelnika do stworzonego przez siebie świata. Dopiero w drugiej połowie wydarzenia ruszają z przysłowiowego kopyta i zmienia się odbiór całości. Pojawia się więcej napięcia, zwrotów akcji i informacji, które wywróciły wcześniejsze założenia do góry nogami. To właśnie wtedy ta historia tak naprawdę mnie wciągnęła. Zakończenie było dla mnie bardzo emocjonalnujące i mimo że pewne elementy były przewidywalne, to i tak zrobiło na mnie spore wrażenie. W tym przypadku apetyt rośnie w miarę jedzenia i zaraz po zakończeniu sięgnęłam po kolejny tom!

Wznowienie nakładem Wydawnictwa W.A.B to prawdziwa perełka na półce

Ogromnym atutem, o którym nie mogę nie wspomnieć, jest nowe wydanie nakładem Wydawnictwa W.A.B.. Pierwsze trzy części miały premierę ledwie kilka dni temu, bo 20.05.2026. Kolejne dwa tomy będą dostępne w sprzedaży od 03.06.2026. Te granatowe okładki już na pierwszy rzut oka robią ogromne wrażenie. Dodatkowo ich barwione brzegi, dopracowane wkładki z ilustracjami i całokształt estetycznej oprawy sprawiają, że to książki, które aż chce się mieć na swojej półce. Dla mnie to jedno z tych wydań, które nie tylko się czyta, ale też po prostu podziwia. Moim zdaniem wygląd tych książek nadaje całej serii dodatkowej „magii” jako obiektowi kolekcjonerskiemu.

Nieidealna ale uzależniająca

Dwór cierni i róż okazał się dla mnie książką, która może nie zachwyciła od pierwszych stron, ale z czasem zdecydowanie zaczęła oczarowywać. To historia nierówna pod względem tempa, ale pełna klimatu, emocji i z ciekawie zbudowanym światem. Nie jest to może tytuł idealny i wnoszący jakieś wielkie wartości w życie czytelników. Są w nim momenty spowolnienia i prostsze rozwiązania fabularne, ale jednocześnie ma on w sobie coś, co sprawia, że trudno go odłożyć. To naprawdę świetna propozycja dla osób, które lubią romantasy, baśniowy klimat, fae, magię i stopniowo rozwijające się relacje.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze