Szczepan Twardoch – Morfina [recenzja]

Nie będę ukrywać, że Twardoch jako autor jest mi bliski. Sięgam po niego chętnie i z przyjemnością. Tym razem wróciłam do powieści, która wybiła go w świecie literackim oraz dała Paszport Polityki za rok 2012. 

Kostek

Październik roku 1939, zniszczona walką z Nazistami Warszawa, w której właśnie po dosyć dobrym strzale morfiny budzi się Konstanty Willemann, syn spolszczonej Ślązaczki i niemieckiego oficera. Główny bohater zdaje się mieć mieszane uczucia odnośnie do obecnej sytuacji w Polsce. Bez problemu stać go na pożywienie dla siebie i rodziny, kupuje nawet czekoladę dla swojego syna, która jest niemałym wydatkiem w ówczesnych czasach. Oddelegowany przez oficera z pułku ułanów, cieszy się życiem, dogadza sobie z kochanką, a gdy mu się zatęskni, wraca do mieszkania do żony i syna. No i jeszcze jedna sprawa, Konstanty nie pracuje! A pieniądze na wszystkie zachcianki dostaje od matki, do której chcąc nie chcąc jest przywiązany. Ale jeden przypadek nieoczekiwania zmienia praktycznie wszystko…

Inżynier, niemiecki Oficer i niespodziewana kobieta

Wszystko się zmienia, gdy Kostek dostaje tajemniczą paczkę do zaniesienia. I więcej zdradzić nie mogę. Mogę was tylko zapewnić, że poleje się trochę krwi, będzie kilka zaskoczeń, ważnych decyzji i całkiem sporo retrospekcji, które bardzo urozmaicają tę powieść. No i morfina, ona też będzie z pozłacanej strzykawki. Nagłówek potraktujcie jako zapowiedź dobrej lektury.

Wszystkowiedząca

Bardzo ciekawym posunięciem Twardocha jest zastosowanie narracji kobiecej. Na początku lektury myślałam, że autor spersonifikował morfinę, co byłoby dosyć abstrakcyjne, jednak z kolejnymi kartkami nabierałam pewności, że jednak się myliłam. Narratorką jest zdecydowanie kobieta, ale postać ta wydaje się nieśmiertelna oraz na pewno jest z innego wymiaru i wie wszystko o wszystkich.

Gdybym miała konkretnie odpowiedzieć na pytanie o czym jest ta książka? Odpowiem, że o poszukiwaniu przez głównego bohatera swojej tożsamości, pewnego rodzaju męskości… i o oddziaływaniu kobiet na bohatera.

Reasumując, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nie jest banalna, zaskakuje i daje do myślenia.

Czy polecam? Tak.

 

źródło okładki: Wydawnictwo Literackie

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o