Cudzych czytacie, swoich nie znacie – Szczepan Twardoch

Szczepan Twarodoch
fot. Zorro2212

„Jestem prostym chłopakiem, nie mam do tego żadnej ideologii, po prostu lubię szybkie samochody, lubię broń, lubię boks”, mówi o sobie Szczepan Twardoch*

Chyba nie ma osoby, która siedząc trochę w książkach, nie słyszałaby o Szczepanie Twardochu; jeśli jednak tak jest, to musi być nieźle zakopana w stertach czytadeł i odcięta od świata. Twardoch to aktualnie marka dobrej polskiej literatury (i sądząc po nagrodach, nie jest to tylko moja opinia). Zacznijmy jednak od początku.

Coś z życiorysu

Szczepan Twardoch urodził się w 1979 roku na ziemi z węgla słynącej – chodzi tu naturalnie o Śląsk. Osiągając odpowiedni wiek, rozpoczął i ukończył studia na kierunku socjologii; nie popełnię chyba jednak faux-pas, stwierdzając, że jako socjolog kariery zawrotnej nie zrobił. Niemniej jednak, jako niezależny publicysta pisał w „Życiu”, „Opcjach”, „Frondzie”, „Arcanach” i „Strzale”. Był redaktorem działu literackiego dwumiesięcznika „Christianitas”, można go było znaleźć również w kilku innych wydaniach prasy.

Twórczość

W swojej twórczości Twardoch nie unika tematów trudnych, chętnie pokazuje mroczne strony człowieka, pisze mocno i nieugięcie; świat w jego powieściach jest bardzo dobrze zaprezentowany, a swojego czytelnika chwyta w uścisk na samym początku powieści i z trudem pozwala mu się wyswobodzić z objęć dopiero na ostatnich wersach.

Popularność dała mu „Morfina” (która nazbierała naprawdę dużo nagród), ale pisał już wcześniej – m.in. „Wieczny Grunwald” oraz opowiadania, takie jak „Obłęd rotmistrza von Egern”, które nominowane było do nagrody Nautilus za rok 2003 i zajęło w głosowaniu 4. miejsce. Z kolei opowiadanie pod tytułem „Rondo” zdobyło Nautilusa za najlepsze opowiadanie roku 2006.

Po „Morfinie” ukazał się „Drach”, który również nie przeszedł bez echa – i to nie tylko w Polsce, bowiem zdobył również niemiecką nagrodę literacką Brücke Berlin 2016. W 2017 był nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii proza za powieść „Król”. Również w 2017 został wydany zbiór opowiadań pod tytułem „Ballada o pewnej panience” (Dwie ostatnie pozycje mają swoją recenzję na łamach naszego portalu, zachęcam do zapoznania się z nimi: „Król”; „Ballada o pewnej panience”).

Co jeszcze?

Twadroch z całą pewnością jest autorem, który nie wstydzi się tego, gdzie się urodził. Twierdzi, że jest Ślązakiem, mieszka na Śląsku, a w swojej twórczości przedstawia Śląsk, wplata gwarę śląską i  śmiem twierdzić, że na pewno nie robi tego na pokaz. Jest on również ekspertem w dziedzinie broni.

Zachęciłam do sięgnięcia po jego twórczość? Doinformowałam, a może poinformowałam o istnieniu takiej persony? Dajcie znać w komentarzach!

Seria postów pt. „Cudzych czytacie, swoich nie znacie” to cykl, który ukazywać się będzie co dwa tygodnie. Ma on na celu przedstawienie współczesnych polskich pisarzy dla lepszego zapoznania się z nimi. Posty będą ukazywać się w różnej formie, nie tylko jako ciągły tekst – postaram się zaprezentować naszych rodaków jak najciekawiej!

*Cytat pochodzi z artykułu opublikowanego na Newsweek [data dostępu 21.02.2018]