Avengers: Infinity War [recenzja]

Avengers: Infinity War [foto]
Źródło: materiały prasowe

Z biegiem lat filmowe Uniwersum Marvela rozrosło się do olbrzymich rozmiarów, skutkiem czego każda kolejna produkcja wiązała się z wielkimi oczekiwaniami. Niektórym filmom sukcesywnie udawało się podnosić poprzeczkę coraz wyżej. Nic jednak, co pojawiło się do tej pory, nie może przebić wyczynu duetu reżyserskiego, jakim jest Anthony i Joe Russo. Sprawili, że widzowie wychodzą z Avengers: Infinity War oszołomieni. 

Podejmując się wyreżyserowania Avengers Infinity War, bracia Russo nie mieli prostego zadania. Nie jest bowiem łatwo umieścić w jednym filmie tak dużą ilość postaci, by nagromadzenie wątków nie było równocześnie zbyt męczące w odbiorze. Reżyserzy poradzili sobie z tym jednak znakomicie. Ze starannością dopieszczali poszczególnych bohaterów, płynnie przechodząc ze scen pełnych wzniosłości w humorystyczne wtrącenia. Postarali się, żeby pomiędzy widzem a bohaterem wytworzyło się przywiązanie, ponieważ już od pierwszych chwil emocje wrastają w zatrważającym tempie.

Poszczególne wydarzenia śledzimy, towarzysząc wybranym postaciom. Różne wątki przeplatają się ze sobą, przez co akcja właściwie nie ustaje. Tym samym jednak reżyserzy nie serwują wątków w sposób nachalny. Bez przerwy wszystko jest idealnie wyważone, dzięki czemu widz ani się nie męczy, ani nie popada w znużenie. Główny rys fabularny skupia się wokół Thanosa dążącego do zebrania wszystkich Kamieni, dzięki którym wszechświat byłby zgubiony.

To właśnie wątek dotyczący Thanosa jest jednym z bardziej interesujących, ponieważ twórcy zaserwowali nam jego pełny profil psychologiczny. Wiemy, jakie są jego motywacje i pragnienia, przez co dane sceny jeszcze mocniej wprawiają nas w odpowiedni nastrój.

Avengers: Infinity War idealnie łączy w sobie muzykę zarówno z niesamowitymi scenami batalistycznymi, jak i z tymi bardziej stonowanymi. Pojawiające się żarty nie są niesmaczne; mają na celu rozładować trochę emocje. I chociaż w wirtualnym świecie na każdym kroku krążyło wiele teorii co do potencjalnego zakończenia, finał ostatecznie przebija najśmielsze oczekiwania i mocno wgniata widza w fotel. Z tego względu myśli po seansie jeszcze długo krążą wokół ostatnich, spektakularnych scen. Jest to produkcja, której zdecydowanie nie wolno przegapić.

Film obejrzeliśmy dzięki Walt Disney Company