„Wszystko z miłości”, czyli romanse dziejów [recenzja]

Wszystko z miłości

Książka Wszystko z miłości autorstwa Megan Gressor i Kerry Cook jest wyjątkowo wciągająca, ponieważ opowiada o najważniejszym uczuciu – o miłości. Aczkolwiek trzeba przeanalizować cały materiał… Wobec tego, zapraszam do przeczytania recenzji.

O czym opowiada Wszystko z miłości? Są to dosyć krótkie opisy miłosnych romansów na przestrzeni wielu lat, a nawet wieków. Megan Gressor i Kerry Cook wzięły pod lupę temat, który może podobać się zwłaszcza romantycznym duszom. Krótkie historie udanych i nieudanych związków, które były na tyle rozdmuchane, że (oczywiście, nie we wszystkich przypadkach) bohaterowie byli śledzeni przez paparazzi.

Szahdźahan i Mumtaz Mahal

Chyba wszyscy wiemy, co to jest za budynek znajdujący się w Indiach – Tadż Mahal. Jest to mauzoleum wzniesione przez Szahdżahana na pamiątkę zmarłej żony Mumtaz Mahal. Potocznie nazywaną „świątynią miłości”. W książce znajduje się znacznie dokładniejszy opis miłości tego małżeństwa oraz historia budowy owej świątyni – jednak trzeba już teraz zaznaczyć, iż autorki posługiwały się źródłami z wielu innych książek i nie tylko.

W praktyce oznacza to, że nie wszystko musi być zgodne z prawdą w stu procentach i nie dotyczy to tylko piątego władcy muzułmańskiego imperium w Indiach z dynastii Mongołów. Najbardziej można się wzruszyć, czytając ostatnie akapity – dołujący jest szczególnie fragment opisu śmierci Mumtaz. Jednak jej ukochany zbudował idealny grobowiec „ich miłości”, choć do ostatnich chwil tęsknił i po niej płakał.

źródło: Unsplash / Jan Gemerle

Księżniczka Małgorzata i Peter Townsend oraz Książę Karol i Camilla Parker Bowles

Jak mam być szczera… to lepiej ukazana została historia tych dwojga ludzi w serialu The Crown z udziałem aktorów Vanessy Kirby i Bena Milesa. Zrozumiały jest dla mnie fakt, że na tych kilku stronach literackiego dzieła nie udało się zawrzeć wszystko. Ale to nie oznacza, że czegoś mi nie brakuje. Bo właśnie brakuje… chyba emocji. Ogólnie byłam zafascynowana wątkiem w serialu, a teraz przeczytałam o tym w książce Wszystko z miłości i nie mogłam za bardzo się wczuć. Nie podano również wielu informacji o dylematach królowej Elżbiety II – bo przecież tutaj chodziło o jej siostrę, księżniczkę Małgorzatę. Moim zdaniem skomentowanie ostatecznej decyzji księżniczki było trochę nie na miejscu, zabrakło obiektywizmu. Wielka szkoda, bo ta opowieść była – mimo wszystko – piękna. A czytając tę pozycję literacką… trudno znaleźć to piękno. To samo dotyczy syna królowej – księcia Karola.

Odniosłam wrażenie, iż w tej części za bardzo skupiono się na cierpieniu Karola, zapominając o pozostałych postaciach w tym nietypowym kwadracie – jego matce, pierwszej żonie, czyli księżnej Dianie, a nawet Camilli. Co ciekawe, pokazano księcia jako… męczennika. Nie wątpię, iż on sam cierpiał przez wiele lat – ale jego zachowanie nie było krystaliczne. A w książce go ukazano na takiego biednego chłopca, którego trzeba głaskać po główce dla świętego spokoju. Jednakże zabrakło mi współczucia nawet dla samej królowej. Jeśli pozwolimy sobie na głębsze rozmyślenia, możemy dojść do wniosku, iż życie w królewskiej rodzinie może być bardzo… utrudnione. Delikatnie pisząc. Nawet dla samej Elżbiety II.

źródło: Unsplash / Dan Wechter

Robert Browning i Elizabeth Barrett Browning, Oscar Wilde i Alfred Douglas, Marilyn Monroe i Joe DiMaggio

Miłość jest cudowna. Choć działa ona bardzo spontanicznie. Jednych leczy i uzdrawia, a drugich upokarza i zabija mentalnie. Jeśli chodzi o „miłość leczniczą” to mam na myśli historię dwójki pisarzy, Roberta Browninga i jego żony – Elizabeth Barrett. On ją pokochał mimo choroby – ona za niego wyszła i urodziła mu dziecko, mimo sprzeciwu ojca. Nie zawsze było kolorowo, ale wytrwali ze sobą w ogromnym uczuciu do końca. Co innego można powiedzieć o Oscarze Wilde’u, który został skazany przez tamtejsze, absurdalne prawo brytyjskie – za to, że kochał mężczyznę. Ale więzienie, o dziwo, nie było dla niego czymś przeklętym. Poczuł się zdradzony i upokorzony przez kochanka, który – po prostu – zabił ich miłość. A może była to miłość „tylko” ze strony Oscara? Ciężko o tym pisać, nie zdradzając przy tym za dużo kart fabuły. Mogę jedynie dodać, iż to nie jest jedyny wątek homoseksualizmu w tym dziele literackim.

Poruszająca była również historia postaci z okładki – Marilyn Monroe i Joe DiMaggio. Według mojej opinii poróżnił ich brak cierpliwości. To była miłość! Na wielu płaszczyznach nie potrafili się porozumieć. Obiecali sobie wiele, a potem zachowywali się jakby nic się nie stało. Doszło do rozwodu i kolejnych związków, natomiast Marilyn nie przestała go kochać. Joe był załamany jej śmiercią, a szczególnie listem skierowanym do niego – którego ostatecznie Monroe nie wysłała. A gdyby jednak to zrobiła? Może nie doszłoby do samobójstwa? Ponownie zawarliby związek, mieliby dzieci? Tego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, ale możemy tylko się domyślać cierpienia DiMaggio.

źródło: Unsplash / Taylor Wright

Podsumowanie

Jest to książka dobra, ponieważ wciąga – ale nie jest ona wybitnym arcydziełem. Aż muszę zacytować fragment opisu: „(…) historie opisanych w książce kochanków rozgrywają się w różnych epokach (…) są prawdziwe i przyćmiewają wszelkie dzieła literackie” – otóż nie. Najbardziej mnie denerwował brak chronologii wydarzeń. Dobrze… i tak wszystko było podzielone na, w pewnym sensie, „podziały społeczne” – ale raz czytałam o czasach współczesnych, a raz o czasach bardzo odległych. To odrobinę wytrącało z równowagi. Nie zgadzam się również z informacją, iż wszystkie opisy romansów były prawdziwe. Owszem, wydarzyły się one – ale same autorki napisały w przypisach, że „według tych i tych osób informacje te mogą nie być prawdziwe” … Czyli czytasz i musisz się liczyć z nieprawdą, która MOŻE być zawarta w danym rozdziale.

Wreszcie – „przyćmiewają wszelkie dzieła literackie” czyli co…? Wszystko z miłości jest tylko tłumaczeniem na język polski, a więc nie każdy Polak – i nie tylko w naszym kraju – może znać każdą z postaci. Z całym szacunkiem dla Megan Gressor i Kerry Cook, ale porównując niektóre miłosne uniesienia znanych osób do fikcyjnych powieści – to w większości przypadków wygrywają właśnie powieści. Koniec końców, książkę można polecić – aczkolwiek, bardziej do poczytania dla relaksu, w wolnej chwili. W trakcie lektury trzeba pamiętać o, momentami, za mocno uniesionej fantazji pisarek.