„Sensacje zostawiamy tabloidom” – wywiad z Izabelą Trojanowską i Leszkiem Gnoińskim

Zdjęcie wykorzystane dzięki zgodzie Leszka Gnoińskiego

Jeden z najpopularniejszych polskich dziennikarzy muzycznych – Leszek Gnoiński – przeprowadził wywiad-rzekę z wybitną wokalistką, Izabelą Trojanowską. Książka zatytułowana po prostu Trojanowska będzie miała swoją premierę 23 września 2020 roku. Nastał wręcz idealny moment na rozmowę.

Dzień dobry! Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać. Wobec tego, przejdźmy od razu do rzeczy. Jak długo państwo się znali, zanim padł pomysł stworzenia książki o tytule Trojanowska?

Leszek Gnoiński: W ogóle się nie znaliśmy. Oczywiście, znałem Izę i podziwiałem od momentu, gdy ją zobaczyłem w Opolu, w 1980 roku. Ale prawdopodobnie nie wiedziałaś wcześniej o moim istnieniu. Prawda?

Izabela Trojanowska: Faktycznie, nie znaliśmy się. Gdy zaproponowałeś mi wspólne napisanie książki, zainteresowałam się twoim dorobkiem. Sprezentowałeś mi swoje dwie książki o Marku Piekarczyku i Myslovitz. Napisałeś ich dużo więcej, ale one mi wystarczyły, bo świadczyły o talencie literackim i wysmakowanym guście muzycznym.

To oznacza, że to pan Leszek zaproponował przeprowadzenie oraz napisanie wywiadu-rzeki. Ale dlaczego?

LG: Kilka lat temu zaprosiłem Izę na Facebooku do znajomych. I przyjęła moje zaproszenie. Nie wiedziałem czy sama dba o swój profil, czy może ma do tego sztab ludzi… ale poczułem się wyróżniony. No i któregoś razu wysłałem Messengerem zapytanie – czy nie byłaby zainteresowana taką książką. Okazało się, że była. Wysłałem ci swoje książki, a spotkaliśmy się kilka miesięcy później w warszawskim SPATiFie. Pamiętasz?

IT: Tak, oczywiście. Od razu zrobiłeś na mnie sympatyczne wrażenie. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że tak się w tę książkę zaangażuję. Ależ to gigantyczne przedsięwzięcie.

Były inne propozycje odnośnie wspólnego projektu? Na przykład… film dokumentalny?

LG: Nie, na razie tylko książka.

Dobrze, a więc jak długo całe przedsięwzięcie trwało i jak ono wyglądało?

LG: Zaczęliśmy cztery lata temu od spotkania w SPATiFie, o którym wspomniałem. Potem jakiś czas omawialiśmy jak ma wyglądać nasza książka, aż zaczęliśmy umawiać się na wywiady. Wtedy przyjeżdżałem do Warszawy, a Iza zapraszała mnie do domu. Tam odbyliśmy najwięcej rozmów. Nie wpuszcza dziennikarzy do swojego królestwa, więc poczułem się tymi zaproszeniami zaszczycony. Potem musiałem spisać rozmowy i z nich zredagować treść. Umawiałem się też z osobami, z którymi Iza się przyjaźni i współpracuje. Oprócz wypowiedzi, które znajdują się w książce, często dostawałem od nich zdjęcia lub pamiątki. Przejrzałem, oczywiście, też archiwum Izy zabierając do Krakowa, w którym mieszkam – kilkanaście kilogramów zdjęć, materiałów prasowych czy albumów rodzinnych. Potem, przy projektowaniu graficznym, było z czego wybierać. Spotykałem się z jej przyjaciółkami, które wywodzą się z fan klubu. One również bardzo mi pomogły. Nie tylko przy zbieraniu archiwaliów, ale i przy redakcji książki.

Rozumiem, że między państwem jest duża więź sympatii i ogromne zaufanie. To widać. Lecz ciekawi mnie to… czy były poruszane trudne historie, które – być może – w jakimś stopniu bolały i ciężko było je, później, „przelać” na papier?

IT: Raczej nie. Choć miałam problem innego rodzaju. Mnie się z czasem zaczęło wydawać, że może mówię za dużo, że może to, co dla mnie było wielkiej wagi sprawą, kogoś może wcale nie interesować. I tu nieoceniona rola Leszka z wyborem tematów. Jeśli chodzi o jakieś rodzinne tajemnice to zdecydowałam się taktowanie ich nie poruszać. To jest książka o mnie i o moim zawodzie, przyjaźniach i emocjach.

LG: Bardzo się cieszę, że Iza zaufała akurat mnie i opowiedziała o swoim życiu oraz karierze. To niezwykła historia kobiety wyjątkowej, mądrej, odważnej, która nieodwracalnie zmieniła obraz polskiej muzyki – gdy w 1980 roku stanęła na deskach amfiteatru w Opolu i brawurowo zaśpiewała Wszystko, czego dziś chcę i Tyle samo prawd, ile kłamstw. To przecież Iza rozpoczęła ten wielki boom rockowy i była ogromną gwiazdą początku tamtej dekady. Ta książka jest o tym – o wyjątkowej artystce, uporze, samozaparciu… a sensacje zostawiamy tabloidom.

A ile omówionych tematów pominięto i nie dodano do książki? Chyba że tak nie było?

IT: Kilka takich tematów nie pasowało do całości.

LG: Tak, pamiętajmy, że ta książka nigdy nie opowie całego życia minuta po minucie, bo i po co. Ona ma przede wszystkim pokazać co w bohaterze jest najważniejsze i najpiękniejsze. Przybliżyć go czytelnikowi, pokazać z nieznanej strony. I ta książka spełnia te wymogi.

Jest dzieło literackie. Ale czy będzie coś jeszcze? Są jakieś plany na najbliższą przyszłość?

IT: Zaczęłam już zbierać materiał muzyczny na nową płytę. Nagrywanie jej będzie trochę utrudnione przez pandemię, ale po to są problemy by z nimi walczyć. Jestem raczej optymistką i mam nadzieję, że uda nam się – z moim zespołem – stworzyć coś wartościowego.

LG: Ja teraz poświęcam się promocji naszej książki. Ale czekają mnie kolejne wyzwania, również książkowe.

Dziękuję ślicznie za rozmowę i powodzenia!
Zdjęcie wykorzystane dzięki zgodzie Leszka Gnoińskiego