Nocny Kochanek Alkustycznie, czyli hewi metal na akustykach? [recenzja]

fot. Natalia Nazar

Po tym jak sporym sukcesem okazał się akustyczny koncert, który Nocny Kochanek udostępnił na Youtubie w maju 2020 roku, nie dziwi fakt, że grupa postanowiła pójść za ciosem. I tak oto, na rynku zadebiutował dzisiaj album Alkustycznie, na którym znaleźć możemy całkowicie nowo nagrane, akustyczne wersje niektórych utworów z dyskografii kapeli!

Ale jak to tak, akustyczny hewi metal….???

Mogę się założyć, że spora część z Was na wieść o tym, że Nocny Kochanek wydaje akustyczną płytę zareagowała powyższym pytaniem. Wątpliwości mógł budzić fakt, czy zespół, który do tej pory błyszczał głównie brzmieniem elektrycznych gitar, odnajdzie się w całkowicie akustycznej odmianie. Zastanawiano się także, czy przebojowe utwory Kochanków nie stracą swojego pazura, gdy przerzuci się je na akustyczne gitary. Ale z czystym sercem stwierdzić mogę, że kapela bardzo dobrze odnalazła się w nowych brzmieniach. Co więcej, ich kompozycje nie straciły ani krzty charakteru i przebojowości.

Klasyka w nowym wydaniu

Co dokładnie znaleźć możemy na płycie? Cóż, grupa postawiła głównie na swoje największe hity z pierwszych dwóch albumów. Nie mogło więc zabraknąć na przykład otwierającego krążek Poniedziałku, Andżeja..., Zdrajcy Metalu czy chociażby legendarnego już Minerału Fiutta. Jeśli chodzi natomiast o reprezentantów Randki w Ciemno, to na płytę trafiła nowa wersja Mistrza, który przerósł ucznia oraz robiącego zawsze furorę na koncertach Konia na białym rycerzu. Jeśli wskazać miałbym kompozycję, która najbardziej przypadła mi do gustu, to przyznam szczerze, że byłoby to piekielnie trudne zadanie. Wszystkie utwory trzymają bowiem bardzo dobry poziom! I jest to zasługa zarówno zespołu, który wydaję się być w swojej najlepszej formie, jak i ekipie producenckiej, która zadbała o każdy najdrobniejszy szczegół. Wokale dobrze współgrają z tłem instrumentalnym, akustyczny bas i perkusja dobrze bujają, a gitary brzmią bardzo czysto, ale w dalszym ciągu rock’n’rollowo. Chapeau bas, Panowie! Jedyne do czego mogę się przyczepić, to zamykający wydawnictwo utwór Gdzie jesteś?. Kompozycja pierwotnie opublikowana była już w akustycznej wersji na albumie Zdrajcy Metalu i tym razem można było nagrać ją w elektrycznym wydaniu. Wiecie, tak na przekór, że Wszystkie elektryczne utwory zmieniamy na akustyczne, no to z tym robimy na odwrót.

Że to wszystko już było? No i co z tego!

Rzecz jasna na sto procent znajdzie się grono ludzi narzekających, że Nocny Kochanek nie odkrył niczego nowego tym wydawnictwem. Ba, niektórzy powiedzą pewnie nawet, że to odcinanie kuponów, albo zarabianie drugi raz na tym samym. Ale mnie po tej stronie barykady na pewno nie znajdziecie. Akustyczne aranżacje nadają bowiem kompozycjom całkowicie nowe brzmienie i sprawiają, że utwory (nawet tak wiekowe jak Wielki Wojownik) zmartwychwstają i rozpoczynają nowe życie. Pozostało zatem mieć tylko nadzieję, że na swojej jesiennej trasie kapela postanowi sięgnąć po niektóre z akustycznych wersji swoich przebojów.

Nocny Kochanek Alkustycznie – lista utworów i okładka
  1. Poniedziałek
  2. Łatwa nie była
  3. Andżeju…
  4. Mistrz przerósł ucznia
  5. Pierwszego nie przepijam
  6. Koń na białym rycerzu
  7. Wielki Wojownik
  8. Zdrajca Metalu
  9. Minerał Fiutta
  10. Gdzie jesteś?