Evolution najlepszym albumem Kobry and the Lotus?

Kobra and The Lotus są kanadyjską formacją wykonującą heavy metal. Zespół został założony w 2009 roku przez Kobrę Paige, która jest wokalistką i autorką tekstów. Od 2016 roku formacja pozostaje pod opieką Napalm Records. Mają na swoim koncie 6 albumów studyjnych i jedna EPkę. Płyta Evolution jest ich najnowszym wydawnictwem, a promuje ją singiel Burn!

Po okładce

Okładka albumu jest dosyć jesienna – widzimy Kobrę na szarym tle, a twarz piosenkarki pokrywają kwiaty, a ona sama ubrana jest w czarną kurtkę.

Perła w morzu

Album rozpoczyna się numerem Evodem, który jest pewnego rodzaju intro. Przygotowuje nas ono na solidne metalowe uderzenie, które rozpoczyna się już tytułowym Evolution. Ten stan rzeczy – mniej lub bardziej szybkich numerów – zmienia się dopiero przy Wash Away – tu już nie mamy szybkiego tempa i wpadających w ucho kawałków. Zespół raczy nas melancholią, delikatnym ukłuciem w serce i wyciskającym łzy z oczu numerem. Mimo iż nie przepadam za balladami, tak ta nie tylko mnie poruszyła, ale też stała się moim faworytem na tej płycie!

O słowie pisanym

Nie zapominajmy również o warstwie lirycznej. Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam czytać teksty piosenek i interpretować je na swój sposób. Dlatego nie byłabym sobą, gdybym pominęła ten aspekt. W mojej opinii Kobra stworzyła teksty o tym, iż jako ludzkość zapomnieliśmy, co jest ważne (We Come Undone), że czasami popełniamy błędy i chcemy dostać drugą szansę (Wash Away), o kłamstwach i manipulacji (Liar) oraz o wolności i niezależności (Circus).

Evolution numerem 1?

W porównaniu do poprzednich dokonań KATL ta płyta wydaje się najbardziej przemyślana i różnorodna. Słuchając wcześniejszych albumów, odnoszę wrażenie monotonności i wpadania w ciąg nagrywania utworów na niemalże tę samą modłę. Evolution jest dla mnie mariażem melodyjności z mocnym ciosem prosto w twarz, a w zasadzie w uszy… Ma w sobie jednocześnie nostalgię, podniosłość, motywujące do działania numery, wpadające w ucho hymny… Nie można się przy niej nudzić i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dla mnie – zdecydowanie najlepszy krążek Kobra And The Lotus!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o