Królestwo dusz – magia, antymagia i zakazana miłość

Królestwo dusz - recenzja książki o magii
fot. Patryk Idziak

Tak interesującej powieści fantastycznej nie czytałem dawno. Świat przedstawiony jest bardzo ciekawy, a w dodatku wzorowany na wierzeniach plemion Afryki Zachodniej. Chciałem dużo magii i pod tym względem nie zawiodłem się. W opisach pełno jest rytuałów, eliksirów, dusz, demonów i potężnych bogów. Moim zdaniem, gdyby autorka bardziej doszlifowała swoje dzieło, książka ta mogłaby konkurować z najlepszymi w kategorii fantasy.

Historia oparta na kulturze afrykańskich plemion

Królestwo Dusz Reny Barron to opowieść o Arrah, córce jednych z najlepszych magów swoich plemion; wnuczce potężnej szamanki. Mimo to, jak ogromne ma predyspozycje do połączenia się z magią, ta jest dla niej nieuchwytna.

W końcu przychodzi dzień, kiedy Arrah odkrywa, że jej matka porywa dzieci, aby stworzyć dla siebie lepszą córkę, której moc dorówna nieśmiertelnym oriszom. Nowa potomkini ma posłużyć do uwolnienia Króla Demonów, co w konsekwencji doprowadzi do końca świata. Nim Arrah udaje się kogokolwiek ostrzec, jej matka więzi ją klątwą milczenia. Dziewczyna postanawia walczyć i oddać lata swojego życia w zamian za magię. Za wszelką cenę musi powstrzymać siostrę i nie dopuścić do zagłady.

Królestwo dusz – czy to naprawdę dobra książka?

Charakter człowieka poznać można nie po jego stroju, ale czystości jego duszy.

Ta powieść powinna być nieco bardziej dopracowana. To znaczy, wątek romansu jest niepotrzebny. Kompletnie niepotrzebny, bo w sumie słaby, i bez niego raczej niewiele by się zmieniło. To byłby diament wśród bursztynów, jeśli autorka dobrze by to rozegrała, ale niestety jest dosyć sztuczny, wymuszony. Może to ze względu na wiek głównej bohaterki, ale nie sądzę, aby tak było.

Z kolei świat jest bardzo dobrze nakreślony. Dużo tu ciekawych postaci ponadnaturalnych, takich jak chociażby wspomniane wcześniej orisze albo Heka, przydzielający magię. Jednak najlepiej wykreowanym bohaterem jest Arrah. Ta szesnastoletnia dziewczyna jako jedna z nielicznych ludzi nie posiada magii, musi walczyć ze wstydem i poczuciem winy, w jakie wpędza ją matka. Szkoda, że nie wszystkie postacie są tak rozbudowane, ale może poznamy je lepiej w kolejnych częściach.

Interesująca jest również tajemnica, której rozstrzygnięcie znajdziemy pod koniec książki. Przyznam szczerze, że mogłem spodziewać się takiego zakończenia, ale i tak nie było nudno. Zafascynowała mnie ta paranormalna część historii i chętnie poznam dalsze losy Arrah.

Królestwo dusz, czyli gratka dla fanów fantastyki

Pierwsze kilkadziesiąt stron wprowadziło mnie w lekką dezorientację. Akcja raz straszliwie pędzi, wtedy nie ma chwili na złapanie oddechu, innym razem mocno zwalnia i wlecze się przez kilka stron. Bohaterowie powinni być barwniejsi, bo na ten moment o większości wiadomo tylko tyle, że istnieją.

Ale uczciwie muszę przyznać, że niecierpliwie czekam na kontynuację. Wszakże to, co obiecuje nam opis – jest. A fabuła wciąga i dostarcza pozytywnych emocji. Przejadł mi się Harry Potter, toteż już wiem, co czytać.

To dzieło godne polecenia i można je szczerze pokochać. Stwierdzam również, iż idealnymi odbiorcami będą fani serialu Chilling Adventures of Sabrina, bo magii w Królestwie dusz jest niesamowicie dużo. Można się zrelaksować, znaleźć nowe ulubione uniwersum, jak i poznać kulturę zachodnioafrykańskich plemion.