VI Keeland w mroczniejszym wydaniu. Recenzja “Obsesji terapeutki”

0
4
Obsesja terapeutki

Do czego doprowadzi Cię życiowa tragedia i obsesja na punkcie pewnego mężczyzny? I ile zaryzykujesz, aby odkryć prawdę?

Psychiatrka Meredith McCall wraca do pracy po stracie ukochanego męża Connora w wypadku samochodowym i upragnionej ciąży. Ponadto, nad kobietą nadal wisi widmo przeszłości, w czasie której jej małżeństwo przeżywało kryzys z powodu wypadku, któremu krótko przed tragedią uległ jej mąż – zawodowy hokeista. 

Niespodziewanie do jej gabinetu przychodzi Gabriel Wright – mężczyzna, którego żona zginęła w wypadku spowodowanym przez Connora i, którego Meredith od pewnego czasu śledzi. I na punkcie którego zaczyna mieć obsesję. Jednocześnie sama jest obserwowana…

Co zadzieje się między tą dwójką? Czy lekarka upora się ze swoimi demonami? Kto śledzi Meredith? I co z tym wszystkim ma wspólnego jej pacjentka Rebecca?

Warsztat w Obsesji terapeutki VI Keeland

Z mocnych stron tej powieści muszę wymienić lekkie pióro. Przez tę historię się płynie – rozdział za rozdziałem, aż do samego końca. Wynika to z tego, że VI Keeland umie łatwo wciągnąć czytelnika w swój świat. Potrafi szybko zaciekawić wymyśloną przez siebie historią i prowadzi czytających strona po stronie, stopniowo odkrywając kolejne karty.

Jedynym moim zarzutem co do warsztatu w przypadku Obsesji terapeutki są sceny erotyczne. Pomijając to, że nie popieram zachowania Meredith w relacji z Gabrielem, to opisy ich zbliżeń były dla mnie niesmaczne. Nie podniecają mnie określenia typu “okazała główka członka”, “tak mocno, że rozbolały mnie cebulki włosów” lub “Jestem mokra. Wręcz ociekam wilgocią”. Podobnie nie podoba mi się określenie “grzeczna dziewczynka”. Rozumiem, dlaczego te sceny przebiegały w taki, a nie inny sposób, ale Keeland mogła je przedstawić lepiej, niż w biologiczno-medyczny sposób.

To co jeszcze mi się nie podobało w tej książce, to postać Connora – rozwydrzonego chłopca w ciele dorosłego mężczyzny, który snuje plany na przyszłość bez przedyskutowania ich z partnerką, nadużywa opioidów i alkoholu po wypadku, w którym uległ, jest agresywny i wpędza Meredith w kłopoty. Mówi, że się zmieni, a potem urządza awanturę, co przeczy jego obietnicom. Dawno żadna postać nie sprawiła, że miałam ochotę zdzielić ją czytaną książką…!

Nic nowego, ale…

Sam pomysł na fabułę nie jest żadną nowością. Jednak samo zakończenie i to, jak finalnie potoczyła się ta opowieść oraz fakt, że pewne plot twisty dla mnie, jako osoby kochającej thrillery i mającej już ileś z nich przeczytanych za sobą, były dużym zaskoczeniem, jest zdecydowanie na plus. Podobało mi się także to, że plot twist, który zmienił wszystko, był powiązany z tym, że Meredith jest lekarzem

Czy Obsesja terapeutki jest thrillerem psychologicznym?

Skoro już o tym mowa, dużym plusem dla mnie były wszystkie fragmenty, w których została pokazana specyfika pracy naszej głównej bohaterki. Wszelkie wzmianki o przepisach w pracy terapeuty i psychologii dla mnie, jako osoby interesującej się  tematyką zdrowia psychicznego, były bardzo interesujące. Cieszę się, ponieważ zdarzają się książki, które są określane jako pewien gatunek, a nim nie są. Obsesja terapeutki miała być thrillerem psychologicznym, i nim jest!

Reasumując, powieść bardzo mi się podobało! Mam do niej pewne zastrzeżenia, ale generalnie uważam, że zdecydowanie warto poświęcić jej czas!

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze