Felix, Net i Nika, czyli jak pisać dla młodzieży

Felix, Net i Nika to już kultowa seria w polskim science fiction. Rafał Kosik w ciągu czternastu lat wydał piętnaście tomów FNiN, kilka książek dla dorosłych (np. Różaniec)  i opowieści o Amelii i Kubie, przeznaczone dla dzieci. Stwierdzenie, że Kosik wychował swoją twórczością pewną część czytających Polaków, raczej nie będzie mijało się z prawdą. Podobnie jak to, że do tej pory sięgają po Felixa, Neta i Nikę.

Wszystko, co najlepsze. Tylko ulepszone

Autor już od Gangu Niewidzialnych Ludzi wyróżniał się młodzieżowym, wyważonym poczuciem humoru. Niezmiernie cieszy fakt, że czytelnik bez problemu odnajduje się w rzeczywistości książkowej Polski. Humor sytuacyjny, postęp technologiczny i odniesienia do najaktualniejszych zjawisk w społeczeństwie pozwala się bardziej utożsamić ze światem, który stworzył Rafał Kosik. Choć teoretycznie bohaterowie nie przekroczyli nawet 2010 roku. Dzięki temu w najnowszej odsłonie cyklu mamy poruszone wątki antyszczepionkowców, płaskoziemców czy reformy systemu edukacji (choć nieco zmodyfikowanej na potrzeby fabuły). Uwadze Rafała Kosika nie umknęły nawet memy czy słownictwo. Między innymi dlatego książkę pochłania się w błyskawicznym tempie, nie odczuwając zmęczenia lekturą.

Stali czytelnicy mogą czuć się usatysfakcjonowani. Choć bohaterowie dorastają, ich cechy charakterystyczne bynajmniej nie zanikają. Wręcz przeciwnie – Net jest coraz zabawniejszy, Nika zdaje się jeszcze bardziej empatyczna, a Felix stąpa po ziemi twardo, jakby korzystał z nóg Golema Golema. Miłym smaczkiem na pewno jest dwukrotne złamanie czwartej ściany przez jednego z członków Superpaczki. Obecność doskonale znanych nauczycieli pokroju profesora Butlera czy Antoniego Czwartka sprawia, że starsi czytelnicy czują się niemal jakby wracali do własnych szkół. Natomiast przetasowania w gronie pedagogicznym wprowadzają podobne zdezorientowanie i ukłucie niepokoju, co w rzeczywistości.

Wiedza podawana ze smakiem

Kolejnym z klasycznych już elementów każdej z części Felixa, Neta i Niki są humorystyczne przypisy. Podobnie jak w przypadku fabuły, niesamowitą frajdą jest zapoznawanie się z puszczaniem oka w stronę czytelnika. Na samym dole strony nie znajdziemy tylko zabawnych anegdot czy tłumaczeń anglojęzycznych słówek. Autor, pisząc dla młodzieży, nie zapomniał o edukowaniu młodego czytelnika. Obok zabawnych sytuacji, kilku trzymających w napięciu zdarzeń, wplecione zostały przemyślenia na tematy wszelakie, przede wszystkim skupiające się na uzależnieniu społeczeństwa od technologii. Wiele można się również dowiedzieć z przypisów dotyczących różnych spraw technicznych, jak na przykład wysokości, na której umieszczony jest satelita geostacjonarny. Wszystkie te informacje przekazywane są niby mimochodem, co pomaga w ich przyswojeniu.

FNiN nie odcina kuponów

Nieprawdą byłoby jednak stwierdzenie, że autor nie potrafi szokować. Sytuacja związana z reformą edukacji, która stawia trójkę przyjaciół w dość niewygodnej sytuacji (bez spoilerów!) budzi w czytelniku nutkę niepokoju. Ziarno niepewności w Końcu świata, który znamy zasiewane jest niejednokrotnie i za każdym razem kiełkuje w mózgu jak w czarnoziemach. Doskonale można odczuć to już pod sam koniec powieści, gdy nastolatkowie zostają wystawieni na kolejną bardzo ciężką próbę charakterów i lojalności. Zaskoczeniem jest również sam koniec książki. Autor zbudował logiczne, nieco szokujące tło fabularne jeszcze sprzed wydarzeń z pierwszej części serii.

Po takim zakończeniu śmiem przypuszczać, że przyszły tom (który powoli powstaje) nabierze zupełnie innego tempa rozwoju wypadków. Choć słowo “wypadek” to chyba najmniej odpowiednie wyrażenie, jakiego mogłem użyć. Każdy, kto przeczytał książkę do końca, zrozumie o co chodzi. Choć czasem brakuje pierwotnego stylu okładki, Rafał Kosik wraz z Feliksem, Netem i Niką sprawili, że dwudziestoletni student bawił się przy lekturze równie dobrze, co za czasów gimnazjalnych.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o