Mitologia w grach – najlepsze tytuły z motywami mitycznymi

Mitologia w grach

Mitologia to temat-rzeka. Jest obecna w grach właściwie od samego początku i do tej pory stanowi ważne źródło inspiracji. Wśród prekursorów znajdziemy tytuły Kid Icarus i Erik the Viking z połowy lat 80. Można powiedzieć, że obecnie na rynku mamy niemal klęskę urodzaju – gier o tej tematyce jest tak wiele, że nie wiadomo jakie wybrać. Postanowiliśmy więc zrobić to za Was i zebraliśmy tytuły, które w najciekawszy sposób prezentują motywy mitologiczne.

Mitologia nordycka

Too Human (2008; Xbox 360)

Co powiecie na połączenie nordyckich bogów z futurystycznymi maszynami? Taką koncepcję przedstawiło światu studio Silicon Knights w swojej grze akcji Too Human, która przenosi nas w sam środek konfliktu toczącego się w przyszłości. Rasie ludzkiej zagrażają Dzieci Ymira, czyli wielkie maszyny dysponujące kosmiczną technologią, które pragną przejąć Ziemię. Za całą inwazją stoi oczywiście naczelny skandynawski złoczyńca, czyli Loki. Głównym obrońcą ludzkości zostaje Baldur, który z pomocą innych nordyckich asów bezlitośnie niszczy mechanicznych wrogów z użyciem młotów, mieczy, toporów i broni palnej. Wśród jego sojuszników znajdziemy niemal cały nordycki panteon, m.in. Thora, Odyna, Heimdalla, Freyę czy Hel. Bohaterowie posługują się swoimi mitologicznymi mocami, ale są raczej cybernetycznie ulepszonymi ludźmi niż bogami.

Mitologia nordycka - Too Human

W sytuacji globalnej wojny najbardziej oczywistymi głównymi bohaterami wydają się Thor lub Odyn. Twórcy Too Human postanowili jednak pójść inną drogą i wybrali Baldura, który w oryginale z bitwami nie ma nic wspólnego – jest bowiem symbolem miłości, piękna i dobra. Jak nietrudno się domyślić, brutalny świat bogów Asgardu nie był dla niego łaskawy i knowania Lokiego (jak zwykle!) szybko zapędziły go do świata zmarłych. Baldur ma zmartwychwstać i zapanować nad światem po Ragnaroku, niosąc odrodzonej ludzkości harmonię i spokój. W grze tej postaci daleko do łagodnego, dobrotliwego boga. Nasz protagonista przypomina raczej twardziela wzorowanego na Terminatorze, który prze do przodu, bezlitośnie rozwalając hordy przeciwników.

Połączenie wczesnośredniowiecznego anturażu z cyberpunkiem prezentuje się w Too Human spójnie i logicznie. Klasyczne zbroje i broń biała są wzbogacone o energię, która pozwala stawać w szranki z wrogimi maszynami, a boska moc to nic innego jak nowoczesna technologia. Z kolei elementy RPG pozwalają na dwutorowy rozwój bohatera – można wybrać tradycyjne ćwiczenia fizyczne lub cybernetyczne implanty. Ulepszenia nam się przydadzą, jako że do pokonania mamy masę różnych przeciwników. Pomogą nam w tym też różnorodne bronie, które znajdziemy, przemierzając liniowe lokacje.

Niestety, ta interpretacja nordyckiej mitologii niekoniecznie przypadła graczom do gustu. Gra o budżecie wynoszącym ponad 100 mln dolarów spotkała się z przeciętnymi ocenami  i marnym popytem, co doprowadziło do poważnych strat finansowych. Z tego powodu studio pogrzebało plany rozbudowania Too Human jako trylogii i poprzestało na pierwszej części.

Hellblade: Senua’s Sacrifice (2017; PS4, XOne, PC, Switch)

Hellblade autorstwa niezależnego studia Ninja Theory przestawia świat nordyckiej mitologii w zupełnie nowym świetle. Dzieje się tak za sprawą głównej bohaterki, która ma przed sobą niezwykłą misję. Tytułowa Senua wyrusza bowiem do wikińskiego piekła, czyli Hellheimu, aby przywrócić do życia swojego ukochanego Dilliona. Dziewczyna jest celtycką wojowniczką, więc wierzenia skandynawskie są dla niej obce i niezrozumiałe. W dodatku to właśnie wikingowie odpowiadają za śmierć jej narzeczonego, więc próżno szukać u Senui pozytywnego nastawienia do czegokolwiek, co się z nimi wiąże. Zagubienie potęguje choroba psychiczna wojowniczki, która nie pozwala odróżnić rzeczywistości od wyobraźni. Podczas prac nad fabułą autorzy gry zasięgali porad psychiatrów i osób cierpiących na schizofrenię, dlatego ten wątek wypada niezwykle wiarygodnie.

Oniryczny, niepokojący klimat towarzyszy nam już od pierwszych chwil. Senua prze do przodu mimo pogłębiającej się psychozy i coraz bardziej natarczywych głosów w głowie, jednak nie będzie miała zbyt dużo chwil wytchnienia. Czeka na nią wielu przeciwników – głównie berserkerzy, czyli nieustraszeni, żądni krwi wojownicy o nadludzkiej sile pochodzący prosto ze staronordyckich podań. W roli bossów występują postacie skandynawskiego panteonu, m.in. bóg ognia Surtr czy wielki wilk Fenrir. W międzyczasie bohaterka musi odkrywać runy. Jedne otwierają zapieczętowane wrota, a inne pozwalają posłuchać historii z życia bogów. Gra reprezentuje gatunek action adventure, a więc oprócz walk czekają na nas zagadki i elementy zręcznościowe.

Mitologia nordycka - Hellblade
Senua mierzy się niekiedy z dziwacznymi przeciwnikami

W ostatnich latach doczekaliśmy się wielu wariacji na temat nordyckiej mitologii, tak w grach jak i w filmie – wymienić można tutaj choćby serial Wikingowie, marvelowskiego Thora czy najnowszą część God of War. Hellblade różni się od nich tym, że tę „ograną” tematykę ujmuje bardzo subiektywnie. Oglądamy przecież świat oczami Senui, która sama nie jest pewna, czy to co widzi jest prawdziwe, więc jak my możemy jej wierzyć? Nie ma innych postaci, które mogłyby potwierdzić, że cokolwiek w tej opowieści dzieje się naprawdę. Poruszamy się wciąż w niepokojącej sferze niedopowiedzeń, gdzie mitologia jest raczej niebezpieczeństwem niż wskazówką.

Mitologia grecka

God of War (2005 – 2010; PS2, PS3)

Nie mogło zabraknąć tutaj serii gier autorstwa Sony Santa Monica Studio, która wykreowała nowego greckiego boga wojny. Kratos, bo o nim mowa, jest głównym bohaterem trylogii czerpiącej całymi garściami z helleńskiej mitologii. Poznajemy go jako okrutnego i żądnego zemsty herosa, który obejmuje tron boga wojny, ale szybko zostaje zrzucony do Tartaru za swoje zbrodnie, po czym postanawia poprowadzić szturm Tytanów na Olimp.

God of War to mitologiczny kalejdoskop, gdzie przewija się cała masa motywów i nawiązań. W pierwszej części walczymy na grzbiecie Kronosa i otwieramy puszkę Pandory, w drugiej wybijamy herosów, a w trzeciej olimpijskich bogów. Słowo „wybijamy” jest tutaj użyte nieprzypadkowo, bo gra jest utrzymana w konwencji slashera, a więc Kratos nie oszczędza nikogo. Przeciwnicy są likwidowani brutalnie i absolutnie bez mrugnięcia okiem. Bohater spotyka na swojej drodze największe sławy greckiego świata: Tezeusza, Prometeusza, Ikara, Perseusza czy Mojry. Z pod jego Ostrzy Chaosu nie umknie też żaden bóg, o czym boleśnie przekonują się niemal wszyscy Olimpijczycy.

God of War
Kratos versus Hades

Największe napięcie pojawia się jednak na linii Kratos – Zeus, gdyż to właśnie bóg piorunów jest ojcem naszego protagonisty. Zarzewie ich konfliktu stanowi schemat powtarzający się w walkach o władzę na Olimpie, w którym syn strąca ojca z nieba, aby przejąć jego tron. Właśnie tego ze strony Kratosa obawia się Zeus, dlatego jego początkowe zainteresowanie synem przeradza się w nienawiść. Ich spór prowadzi do nowej tytanomachii, czyli kolejnej wojny bogów z tytanami o panowanie nad światem. W wierzeniach starożytnych Greków oryginalna tytanomachia stanowiła jedną z podwalin późniejszego porządku świata. Jak na ironię, wojna rozpętana przez Kratosa prowadzi do upadku greckiej rzeczywistości.

Sama postać Kratosa również ma swoje korzenie w greckich wierzeniach. Jego imię pochodzi od syna Styks i Pallasa, który brał udział w słynnym przykuciu Prometeusza do skał Kaukazu i jest uważany za personifikację przemocy. Pasuje idealnie, prawda? Co ciekawe, z wiekiem nasz Kratos złagodniał i w nowej odsłonie God of War rozgrywającej się w świecie nordyckim spełnia się w roli ojca. Jednak bogowie, nieważne z jakiego panteonu, wciąż nie mogą czuć się przy nim bezpiecznie.

Rise of the Argonauts (2008, PS3, X360, PC)

Gra studia Liquid Entertainement opowiada historię jednego z największych greckich herosów, czyli Jazona, syna władcy Jolkos. Konwencja action RPG z możliwością trybu multiplayer zapewnia masę dynamicznej rozrywki, którą można dzielić z przyjaciółmi.

Tak jak sugeruje tytuł, zobaczymy wyprawę po Złote Runo, choć przedstawioną nieco inaczej niż w oryginale. Mitologiczny Jazon wyrusza po wspomniany artefakt, żeby zdetronizować stryja Peliasa, który podstępem odebrał władzę nad rodzinnym miastem jego ojcu, natomiast motywacją jego growego odpowiednika jest miłość. Główny bohater Rise of the Argonauts chce przywrócić do życia swoją narzeczoną, która została zamordowana przez skrytobójcę tuż przed ślubem. Jego jedyną szansą jest magiczne Złote Runo ukryte na drzewie w ogrodzie Aresa.

Mitologia grecka - Jazon na arenie
W drodze po Złote Runo czekają nas walki na arenie

Protagonista wsiada na statek w doborowym towarzystwie największych półbogów greckiego świata, czyli Heraklesa i Achillesa. Tak zaczyna się morska przygoda, która częściowo pokrywa się z mitem. Jak to zwykle bywa w helleńskich opowieściach, droga bohatera do celu jest długa, wyboista i naznaczona miłosnymi podbojami. Tak też było w przypadku Jazona, który odwiedził szereg wysp, nawiązał romanse z dwiema kobietami (jeden spowolnił wyprawę aż o 2 lata!) oraz spotkał mityczne stwory i olbrzymy. W grze nasz protagonista koncentruje się na celu – aby zdobyć Runo, musi najpierw odnaleźć artefakty ukryte w kilku różnych miastach. Jego działaniom przygląda się czwórka bogów – Hermes, Atena, Ares i Apollo. Mogą oni pomagać albo przeszkadzać w podróży. Wszystko zależy od tego, czy postępowanie Jazona im się spodoba.

Rise of the Argonauts jest bezpieczną adaptacją mitu o tesalskim królewiczu. Nie spotkamy się tam z radykalnymi zmianami świata przedstawionego, lecz raczej przeinaczeniem fabuły w taki sposób, aby była bardziej angażująca emocjonalnie. Pogoń za ożywieniem ukochanej osoby jest przecież bardziej dramatyczna niż przyziemna walka o władzę. Tłem historii jednak wciąż pozostaje morze, które kryje przed nami niezgłębione tajemnice.

Mitologia japońska

Okami (2006; PS2, Wii)

Produkcja nieistniejącego już Clover Studios przenosi nas do starożytnej Japonii wyjętej prosto spod pędzla mistrza sztuki malarskiej sumi-e. Właśnie ten tradycyjny styl stanowił inspirację do stworzenia grafiki Okami, która przypomina ruchome malowidło. Wybór takiej stylistyki nie był przypadkowy – idealnie zgrywa się ona z fabułą, która silnie nawiązuje do mitologii shintoizmu. Gra spod znaku action adventure zawiera elementy zręcznościowe oraz RPG.

W Okami śledzimy losy Amaterasu, czyli japońskiej bogini słońca, która zstępuje na Ziemię pod postacią wilka, aby uratować ludzkość. Jej zadaniem jest unicestwienie ośmiogłowego węża Yamata no Orochi, który terroryzuje kraj i dąży do wywołania wiecznej ciemności. Głównym orężem bohaterki jest pędzel, co stanowi kolejny przejaw hołdu dla klasycznej sztuki Kraju Kwitnącej Wiśni. Niecodzienna broń pozwala na używanie 13 boskich mocy, dzięki którym możemy dosłownie przekreślać przeciwników, domalowywać sobie mosty na rzece czy wywoływać wiatr.

Amaterasu - Okami
Amaterasu prezentuje się niczym dzieło sztuki

Warto wspomnieć, że zwierzę, w które wciela się bogini nie jest przypadkowe. Tytuł gry oznacza w języku japońskim właśnie wilka, który w tamtejszej kulturze jest postrzegany zupełnie inaczej niż u nas. W Europie ten drapieżnik kojarzy się raczej negatywnie, natomiast dla Japończyków jest przyjacielem i pomocnikiem człowieka. Uważa się go za strażnika gór i sprzymierzeńca rolników. Ma on również moc widzenia tego, co ukryte – mówi się, że człowiek może zobaczyć świat takim, jakim jest naprawdę „przez rzęsy wilka”. Amaterasu wybrała więc zwierzę idealnie pasujące do misji, jaką przyszło jej spełnić.

Potwór Yamata no Orochi, czyli główny antagonista gry, również wywodzi się z mitologii shinto. W oryginale miał wiele wspólnego z naszymi europejskimi smokami, gdyż podobnie jak one uwielbiał terroryzowanie okolicy i ofiary z pięknych, młodych dziewcząt. Jego tyranię ukrócił niepokorny brat naszej solarnej bogini, czyli władca wiatru i burzy Susanoo. W Okami zdecydowano się zastąpić go siostrą, co jest o tyle interesujące, że w wierzeniach japońskiej Amaterasu zajmowała najważniejszą pozycję i nigdy nie schodziła do świata ludzi.

NiOh (2017; PS4, PC)

NiOh słynnego Teamu Ninja odwołuje się przede wszystkim do japońskiej demonologii, która jest rozbudowana jeszcze bardziej niż boski panteon. Akcja tego soulslike’a dzieje się w alternatywnej wersji XVI- wiecznej Japonii, gdzie elementy historyczne mieszają się z mitologią. Wcielamy się w angielskiego żołnierza Williama, który zostaje pierwszym samurajem pochodzącym z Europy. Naszą misją jest schwytanie alchemika Edwarda Kelleya, choć szybko okazuje się, że czekają na nas większe problemy. Kraj Kwitnącej Wiśni nękają bowiem Yokai, czyli mityczne demony i potwory. Spotkamy ich całe hordy, jak na prawdziwy slasher przystało. Na szczęście będziemy mogli rozwijać umiejętności Williama i zdobywać nowe uzbrojenie.

Autorzy NiOh w zgrabny sposób połączyli historię z podaniami ludowymi. Główny bohater i jego antagonista są wzorowani na prawdziwych postaciach – żeglarzu Williamie Adamsie, który jako pierwszy Anglik dotarł do Japonii oraz Edwardzie Kelleyu, czyli alchemiku znanym z prac nad kamieniem filozoficznym. Świat przedstawiony odwołuje się natomiast do okresu historycznego Sengoku, który znany jest jako „era walczących prowincji”. Yokai są z kolei ucieleśnieniem nieprzyjaznych człowiekowi nadnaturalnych sił.  Zaliczają się do nich nie tylko demony, zjawy czy upiory, ale też niewytłumaczalne zjawiska.

Nioh

William spotyka Yokai w różnych formach: od pomniejszych stworów, przez człekokształtne straszydła aż do potężnych smoków czy diabłów. Na szczęście czuwają nad nim opiekuńcze duchy – byk Fudeushi, ptak Daibawashi i rekin Isonade. Najpotężniejsze demony pojawiają się zwykle jako bossowie pod koniec każdego rozdziału. Prezentują nie tylko zróżnicowany design, ale i cały wachlarz ataków, dlatego droga do finału będzie dla Williama trudna i dosłownie – zabójcza.

Podsumowanie

Motywy nordyckie, greckie i japońskie mają w świecie gier najsilniejszą reprezentację, lecz nie są jedynymi, do których sięgają twórcy. Spośród ciekawszych tytułów warto wymienić choćby niszową produkcję The Mooseman opartą na wierzeniach ludu Czudów z terenów dzisiejszej Rosji czy prześmiewczy Immortal Redneck nawiązujący do mitów egipskich. Wydawałoby się, że o mitologiach powiedziano już wszystko, ale okazuje się, że nawet w tych najpopularniejszych wciąż pozostało wiele do odkrycia. Dowodem na to są tytuły, które niebawem pojawią się na sklepowych półkach – najnowszy Assassin’s Creed, o którym plotkuje się już od dłuższego czasu, NiOh 2 oraz Gods and Monsters.

Jotun: Valhalla Edition do wyłapania za darmo na Epic Games Store

Jotun: Valhalla Edition do wyłapania za darmo na Epic Games Store

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here