KRÓL ROGER Karola Szymanowskiego [recenzja]

Król Roger
Plakat autorstwa Luigiego Scoglio

Koniec sezonu operowego w Krakowie coraz bliżej. Jedną z ostatnich oper, które zostały nam zaprezentowane był Król Roger Karola Szymanowskiego (mający swoją krakowską premierę w listopadzie 2015 roku).

Czym jest Król Roger?

Ta trzyaktowa opera, do której libretto stworzył Jarosław Iwaszkiewicz, jest jednym z najbardziej charakterystycznych dzieł XX wieku, przez samego twórcę uznawane za wręcz wybitne. Zgadzali się z tym krytycy, jednak dla szerszej publiczności była ona niezrozumiała i chaotyczna. Nie cieszyła się pozytywnym odbiorem widzów, aczkolwiek ówcześni znawcy uznawali ją za największe dzieło operowe swoich czasów. Obecnie Król Roger jest coraz chętniej wystawiany na całym świecie, jak chociażby głośna inscenizacja na deskach londyńskiej Covent Garden w 2015 roku. Warto go zatem znać tym bardziej, że stworzył go polski kompozytor.

Utwór opowiada o losach króla, którego poddani mamieni są przez tajemniczego Pasterza. Całość opery opiera się o motyw Dionizosa i jego bakchanalii oraz Apollina. Dzieło jest niejednoznaczne, dzięki czemu każdy może je interpretować na swój własny sposób.

Król Roger

Muzyka jest podniosła. Dużą rolę odgrywa w operze chór. Muzycznie wszystko prezentuje się wspaniale. Orkiestra pod batutą Moniki Wolińskiej jest bezbłędna, za co należą się ogromne brawa.

Podniosłość opery podkreśla, oprócz muzyki, fenomenalna scenografia autorstwa Luigiego Scoglio oraz kostiumy Michała Znanieckiego. Sprawia to, że Król Roger w operze krakowskiej jest doskonały wizualnie, muzycznie i wokalnie. Kontrastuje to z recenzowaną Anną Boleną, co tylko pokazuje, że przepych w scenografii nie przytłacza oraz nie przeszkadza w odbiorze pozostałych elementów.

Śpiew to kolejny mocny akcent tej opery. W krakowskiej Operze partie Pasterza (Łukasz Gaj) i tytułowego króla Rogera (Stanisław Kuflyuk) były zaśpiewane wspaniale. Katarzyna Oleś-Blacha dopełniła całości przedstawienia swoim doskonałym artystycznie występem. Jako królowa Roksana spisała się świetnie. Ich partie idealnie zgrywały się z chórem, który podkreślał niezwykłą atmosferę. Finałowy hymn do słońca był jednym z lepszych zakończeń operowych.

W tym kontekście zaskakuje mała ilość widzów. Król Roger jest doskonałą operą, zebrał bardzo głośnie owacje, jednak pustki na widowni zaskakiwały. Możliwe, że powoduje to nieznajomość tytułu. Gro osób woli jednak chodzić na spektakle bardziej znane, osłuchane.

Dlatego polecam tę operę każdemu. Pomijając już fakt polskiego autorstwa, jest to jedna z ciekawszych propozycji i dlatego wartą się z nią zapoznać.