„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood [recenzja]

Opowieść podręcznej

Na podstawie bestsellera Margaret Atwood Opowieść podręcznej nakręcony został cieszący się sporą popularnością serial, zdobywca min Emmy. Jednak podobnie jak w recenzowanej powieści Tamte dni tamte noce uważam, że należy poznać również pierwowzór. 

Opowieść podręcznej – fabuła

Akcja powieści, należącej do nurtu antyutopii, rozgrywa się w fikcyjnym państwie powstałym na terenie USA. Całą historię poznajemy z retrospekcji głównej bohaterki – tytułowej Podręcznej. Są one jednymi z niewielu płodnych kobiet, które zostają skierowane do rodzin wpływowych obywateli w celu rodzenia dzieci.

W powieści widać liczne podobieństwa do Roku 1984 Orwella, szczególnie jeżeli spojrzymy na zachowanie bohaterów, czy działający w ukryciu „ruch oporu”. Z kolei jeżeli chodzi o ukazanie społeczeństwa żyjącego po katastrofie ekologicznej powieść jest bardzo podobna do uhonorowanej nagrodą Hugo powieści Kate Wilhelm. Nie twierdzę, że to źle, wszak umiejętne inspirowanie się innymi utworami świadczy o kunszcie pisarza. Niestety powieść Atwood wygląda w niektórych fragmentach jak kalka obu powieści. We wszystkich wspominanych powieściach wypada to znacznie lepiej niż u Atwood. Widać również podobieństwa do innych dzieł poruszających tematykę antyutopii (np. Bradbury) jednak jest to specyfika tego nurtu. Problemem jest brak konsekwencji autorki. O ile w innych podobnych powieściach zostajemy wrzuceni w sam środek historii bez tłumaczenia przyczyn lub zostajemy o wszystkim poinformowani, np. z opowieści innych bohaterów, tutaj mamy do czynienia z czymś pośrednim.

Wiemy, że problemy z dzietnością powodują, jak pisze sama autorka, „jakieś zanieczyszczenia”, ale nie wiemy czym dokładnie one są. Wiemy, że doszło do jakiegoś przewrotu, ale szczegółów nie znamy. Zaskakuje to, gdyż czytelnicy są bardziej zainteresowani światem przedstawionym w powieści niż autorka.

Pomimo tych drobnych problemów z fabułą, jest ona naprawdę interesująca. Atwood potrafi zaintrygować czytelnika, co powoduje, że czyta się wszystko bardzo lekko.

Opowieść podręcznej – kobiety

Jednak główną osią powieści jest „piekło kobiet”. Powieść została napisana w 1985 roku, stanowi niejako odpowiedź Atwood na próby wygaszania ruchów emancypacyjnych m.in. przez Ronalda Reagana. Kobiety są sprowadzone do roli inkubatorów, których jedynym celem jest rodzenie dzieci.

Niestety powieść Atwood bardzo się zestarzała stając się nieaktualną, głównie przez sposób kreacji postaci kobiecych. Kilka przykładów:

  • Główna bohaterka Freda całe swoje życie wiąże z dzieckiem i mężem. Nie żal jej (w całej powieści!) utraconej pracy, pieniędzy, niezależności. Cierpi z powodu braku miłości i dotyku.
  • Jedną z wartości nadrzędnych bohaterki jest jej wygląd. Łamie zasady, grozi jej za to prawdopodobnie śmierć, ale dostaje emulsję do rąk. Nie interesuje jej mąż ani dziecko lecz wygląd.
  • Wszystkie kobiety, które według twórców tych zasad powinny żyć w zgodzie, pomagać sobie wzajemnie, pokazane są jako bezwzględne intrygantki i manipulatorki.

W świecie Atwood największymi wrogami kobiet są inne kobiety. W powieści pojawiają się raptem trzej mężczyźni (mężowie, strażnicy/żołnierze, służba). Nie pełnią oni żadnej istotnej funkcji. Kobiety są represjonowane, nie mają żadnej władzy, z drugiej strony łamią nagminnie zasady, prawo, za co grożą im kary. Nie interesowały się w żaden sposób swoimi losami. Sama Freda mówi, że były jakieś strajki, ale ona nie chodziła na nie.

Kobiety Atwood są infantylne i niezdecydowane. Np. mimo iż Freda ma możliwości buntu (np. patrzenie na jej twarz jest przestępstwem), ulegle wypełnia polecenia swojego komendanta. W jakim celu? Nie wiadomo. Chyba że celem jest zdobycie numeru Vogue’a. Żona komendanta z jednej strony planuje z kim podręczna będzie mieć dziecko (przestępstwo), a z drugiej godzi się na swoja rolę i radośnie plewi kwiatki.

Jest to powieść, która niestety na chwilę obecną jest co najmniej nieprzystająca do współczesnych realiów. Obecnie kobiety pełnią takie same role w społeczeństwie jak mężczyźni. Powieść Atwood traci zatem swoją siłę. Pomimo wszystkich negatywnych uwag dotyczących tej powieści, warto ją znać. Stanowi bowiem ważny głos w niekończącej się dyskusji na temat praw kobiet.