Z lekkością przez mrok – „Zabawa” Krzysztofa Zalewskiego [recenzja]

Krzysztof Zalewski/Fot. Marcin Krępski

Krzysztof Zalewski wrócił po prawie czterech latach od wydania Złota! Nowe kompozycje uderzają (w większości) w synthowe retro dźwięki, opowiadając o współczesnych nam problemach i przemyśleniach samego artysty. Czy niespełna godzina spędzona na Zabawie rzeczywiście jej dostarcza?

Odnaleźć samego siebie

Zalewski znany jest szerszej publice z programu Idol, którego zwycięzcą został w 2003 roku. Jego kariera muzyczna zaczęła się jednak już w 1999 roku, kiedy założył heavy metalową kapelę Loch Ness. Działalność zespołu zawieszona została po wygranej muzyka w Idolu. Pistolet, debiutancki album Zalefa w klimacie mocno rockowym, został wydany niewiele ponad rok po zakończeniu drugiej edycji muzycznego show. Kontrakt był podobno na kiepskich warunkach, sama produkcja krążka była podobno mocno przyspieszana. Podobno. Mimo wszystko cieszę się, że po Pistolecie Krzysztof nabrał ochoty na poszerzenie muzycznych horyzontów. Grał m.in. dla Brodki, Nosowskiej – duże dawki inspiracji pojawiły się jako „efekt uboczny”. W 2013 powstał wspaniały Zelig, jedna z najlepszych polskich płyt ostatniej dekady. Album ten zdecydowanie ugruntował pozycję Zalewskiego w rodzimej branży muzycznej. Później przyszły Złoto oraz album z nowymi aranżacjami utworów Czesława Niemena, równie ciepło przyjęte przez fanów i krytyków. Jak widać podróże, nawet te muzyczne, kształcą i rozwijają.

Tańczyć na przekór

Płyta zaczyna się tytułową piosenką Zabawa, opowiadającą o chorych ambicjach i podejściu do życia. Jest to naprawdę mocny start płyty, która zdecydowanie utrzymuje wysoki poziom. O ile w większości utworów usłyszymy sporą ilość syntezatorów, nie powiedziałabym, że jest to płyta elektroniczna. Taką tezę może obalić na przykład piosenka Wszystko Będzie Dobrze, która swoją wrażliwością i piękną muzyczną aranżacją kojarzy mi się mocno z twórczością Paula McCartneya. Krzysztof na pewno nie silił się też na napisanie radiowego hitu. Nie ma tutaj prostych tekstów czy melodii (może poza Tylko Nocą, moim zdaniem najsłabszą muzycznie piosenką na albumie), ale jednocześnie czuć lekkość i wolność, którą Krzysztof miał w procesie tworzenia płyty. Mrok, osobiste demony i apokaliptyczna wizja świata – sporo tego typu motywów przełamanych jest tanecznym rytmem utworów, takich jak wspomniana już Zabawa czy Lustra.

Na protest songi przyjdzie czas

Na płycie poruszane są kwestie społeczne palące polskie społeczeństwo. Katastrofa klimatyczna, władza. Nie jest to oczywiście pierwszy raz, takie tematy pojawiały się również na Złocie. Czy na płycie usłyszymy bezpośrednią krytykę czegokolwiek? Raczej nie. W Zabawie są raczej przemyślenia, a nie oskarżenia. Jak Zalewski sam powiedział w wywiadzie dla portalu Interia:

Nie zarzekam się, że czegoś nie nagram, może jak w końcu nie wytrzymam, to walnę z gitarą jakiś protest song i po prostu wypuszczę w sieć.

Światełko w tunelu

Płyty najlepiej słuchało mi się jeżdżąc nocą po mieście. Oprócz wielkiej przyjemności z samego przesłuchania, takie okoliczności pomogły mi zamyślić się nad warstwą liryczną. Może mrok nocy ułatwia w pewien sposób dostrzec nadzieję, którą Zalewski subtelnie przemyca na albumie. Zdecydowanie polecam taki sposób odsłuchu.

OCENA KOŃCOWA
8/10

Krzysztof Zalewski - Zabawa