Król polskiej piosenki, czyli Krzysztof Krawczyk

Krzysztof Krawczyk
fot. Natalia Nazar

Krzysztof Krawczyk dał nam wszystkim wiarę, spokój, gitarę, samochód… no, może oprócz żony. Tak czy siak, jest bezkonkurencyjnym królem polskiej piosenki. Jak tu nie kochać naszego dzisiejszego solenizanta?

Muzyk na scenie estradowej występuje od roku 1963. Obdarzony barytonowym głosem gitarzysta i kompozytor. Gra takie gatunki jak pop, country, disco, funk, tango, dance… a nawet trap. W latach 1963-1973 oraz 1976 był wokalistą zespołu muzycznego Trubadurzy, dopiero od roku 1973 rozpoczął karierę solową. Wylansował wiele przebojów, a jego popularność stale rosła i właściwie do dziś nie maleje. Miał wiele tras koncertowych po Europie i świecie, co poskutkowało zdobyciem honorowego obywatelstwa w Indianapolis. Na swoim koncie ma również wiele prestiżowych nagród i wyróżnień. Nie bez powodu jest też nazywanym polskim Elvisem Presleyem. Ten artykuł poświęcę na swój ranking ulubionych utworów, ale myślę, iż nie będzie on tak bardzo… oczywisty.

Pozycja numer pięć

O ile moja pamięć mnie nie myli, to utwór Życie jak wino poznałam przede wszystkim dzięki polsatowskiemu, już od dawna nie jest on nagrywany, serialowi Tylko miłość. Utwór, jak i teledysk, był wtenczas bardzo świeży – chociaż mam takie przemyślenia, iż nie jest to bardzo znany singiel Krawczyka. Moim zdaniem jest to dosyć duży błąd, ponieważ tekst jest naprawdę ładny – a refren chwytliwy. Można też potańczyć!

Pozycja numer cztery

Prawdziwy klasyk, którego już zacytowałam na początku wpisu. Mam na myśli legendarny duet z Goranem Bregoviciem – Mój przyjacielu. Bardzo rytmiczna i wesoła, z nutką prawdy, piosenka – ją każdy zna, na pewno. Lecz nie zapominajmy o genialnym teledysku, w którym przedstawiono artystę jako polskiego Ojca Chrzestnego. Nic dziwnego, że tytułowy „były przyjaciel” się go bał… ja na jego miejscu to chyba bym uciekła na drugi koniec świata. Chyba, że on dałby radę mnie dorwać… i co wtedy?

Pozycja numer trzy

Jest to jedna z najpopularniejszych, polskich piosenek o skomplikowanej miłości – ja pamiętam, że ten „hicior” był puszczany nawet w trakcie imprez szkolnych w podstawówce. Mam na myśli duet pana Krzysztofa z Edytą Bartosiewicz – Trudno tak. W wielu filmach i serialach puszczany był ten singiel, a później nawet memy powstały. No i ten rap… to znaczy, niektórzy twierdzą, że to bardziej melorecytacja. Aczkolwiek ja uważam, że artysta rapował i zrobił to lepiej niż niejeden zawodowy hip-hopowiec. A głos Edyty dodał do całości po prostu wszystko to, czego mogłoby brakować. Gdy spojrzałam na komentarze pod teledyskiem – uwielbiam tę fabułę! – to zauważyłam pytanie od pewnego internauty: „jak odkochać się w Krawczyku”… W sumie, nie znam odpowiedzi. Chyba się nie da.

Pozycja numer dwa

Ja tę piosenkę pokochałam od razu, a przecież miałam dopiero cztery lata. Bo jesteś Ty to jeden z najpiękniejszych utworów o miłości, jaki kiedykolwiek mógł powstać. Minęło już tyle lat – prawie dwadzieścia – a tekst wciąż aktualny i wiem, że nigdy się nie zestarzeje. Niejednokrotnie się wzruszyłam słuchając tego. I ten przejmujący, malowniczy oraz klimatyczny teledysk… dla wielu z nas może być „zbyt prosty”, ale często bywa tak, że właśnie takie nagrania są idealne i w zupełności wystarczą. A wiecie co jest najciekawsze? Bo jesteś Ty było puszczane nawet w najbardziej, aktualnie, komercyjnych radiostacjach. Szkoda, że dzisiaj inaczej to wszystko wygląda.

Pozycja numer jeden

Na ten moment jest to mój numer jeden – jeśli chodzi o całą, dotychczasową twórczość Krzysztofa Krawczyka. Przy okazji, jest to jedna z najświeższych piosenek. Nie myślałam, że kiedykolwiek muzyk przebije duet z Bartosiewicz z inną wokalistką. A jednak! Udało mu się to zrobić z Katarzyną Nosowską, oboje stworzyli utwór o tytule Bezsenni. Nie jestem jedyna, która twierdzi, że to piosenka o przyjaźni. Linia melodyczna, a właściwie “beat”, sprawia, że mam gęsią skórkę na całym ciele, gdy tego słucham. Bardzo bym chciała, aby kiedyś wystąpili z tym kawałkiem na żywo…

Życzenia urodzinowe

Krzysztof Krawczyk, oprócz tego – że jest królem polskiej piosenki, to taki „artysta pokoleniowy”. Słuchali go nasi dziadkowie, rodzice. Słuchamy go my… miejmy nadzieję, że nasze dzieci i wnuki też… i niech to trwa. Jego kariera trwa już 57. rok, a więc życzmy mu wszyscy kolejnych, owocnych lat w zdrowiu i szczęściu!