W tle tragedii na Evereście

Everest
fot. Pixabay

11 maja miną dwadzieścia trzy lata od jednej z największych tragedii na Evereście, w wyniku której życie straciło osiem osób. Czy my, żyjący na nizinach, możemy zrozumieć skalę przeżyć wspinaczy wysokogórskich? Mogą w tym pomóc dwie książki – Wszystko za Everest Jona Krakauera i Everest. Na pewną śmierć Becka Weathersa.

Ludzkie pragnienia

Ludzi od zawsze charakteryzuje chęć odkrywania i zdobywania. Nie dziwi więc fakt, że Mount Everest, najwyższy szczyt Ziemi (8848 m n.p.m.) jest marzeniem wielu osób. Nie tylko zawodowych wspinaczy i sportowców, ale też coraz częściej zwykłych, szarych ludzi, którzy nie mają na co dzień do czynienia ze sportami ekstremalnymi (bo tak należy nazwać wspinaczkę na ośmiotysięczniki). Aby umożliwić zdeterminowanym osobom zdobycie Dachu Świata (i oczywiście zarobić ogromne sumy pieniędzy) powstają agencje wyspecjalizowane w przewodnictwu na szczyt.

Pierwszy komercyjny everestowy boom możemy datować na lata 90. ubiegłego wieku. Jednymi z najpopularniejszych agencji, a więc najskuteczniejszymi w prowadzeniu klientów, były wówczas Adventure Consultants (pod przewodnictwem Roba Halla) oraz Mountain Madness (Scotta Fischera). To właśnie te dwie agencje związane są z tragedią w 1996 roku, jaka rozegrała się na zboczach Everestu. W wyniku niespodziewanej burzy śnieżnej i zbyt późnego dotarcia na szczyt niektórych wspinaczy, zginęło osiem osób, w tym obaj liderzy – Fischer i Hall. Wydarzenia przybliża film Everest w reżyserii Baltasara Kormákura.

Na podstawie traumatycznych przeżyć powstały dwie książki. Pierwsza z nich to Wszystko za Everest Jona Krakauera, który uczestniczył w wyprawie jako wysłannik czasopisma Outside. Miał on napisać reportaż o rosnącej komercjalizacji wypraw na Czomolungmę. Druga to Everest. Na pewną śmierć napisana przez Becka Weathersa. Był on klientem Roba Halla. W czasie zejścia ze szczytu zastała go potężna burza śnieżna, którą przeżył mimo, że nikt nie dawał mu szans na ratunek.

Wszystko za Everest, czyli górski klasyk

Książka Krakauera ma zdecydowanie dziennikarski, reporterski charakter. Autor przybliża wszystkie fakty, które wzbogaca o własne obserwacje i odczucia. Stawia pytania o granice brawury, o wyższość zysków nad życie ludzkie. To kompleksowy raport o literackim zabarwieniu, który czyta się w mgnieniu oka. Krakauer w tak plastyczny sposób opisuje atak szczytowy, że czytelnik może odnieść wrażenie, że sam jest wspinaczem. Jednocześnie nie potrzeba znajomości fachowego nazewnictwa, bo wszystko jest dokładnie wyjaśnione, pozycja jest więc dostępna nawet dla laików. Niefortunna seria zdarzeń, jaka prowadziła do tragedii, przypomina scenariusz filmu grozy i trzyma w napięciu. Książka wzbogacona jest również o przybliżenie sylwetek innych klientów, co dopełnia cały kontekst. Relacja uświadamia, że bezpieczeństwa i powrotu do domu nie zapewnią żadne pieniądze ani profesjonalny sprzęt. Mimo to co roku u podnóży Everestu zbierają się setki marzycieli, którzy zawierzają swoje życie nie tylko przewodnikom i Szerpom, ale przede wszystkim szczęściu.

Everest
fot. Empik

Pozycja ta nie bez powodu uchodzi za klasyczną w gronie literatury górskiej. Została także nominowana do nagrody Pulitzera.

Everest. Na pewną śmierć – niecodzienna autobiografia

Beck Weathers był patologiem z Teksasu, amatorem wspinaczki. Pewnego dnia określił swój życiowy cel – zdobycie Mount Everestu. Za 65 tysięcy dolarów wykupił sobie miejsce w ekspedycji prowadzonej przez wspomnianego wcześniej Roba Halla. Problemy zaczęły się w dniu ataku szczytowego, w czasie którego zaczął tracić wzrok (najprawdopodobniej ze względu na przebytą wcześniej operację okulistyczną). Postanowił poczekać więc na swojego przewodnika, który ruszył z resztą klientów na szczyt. Rob Hall jednak nie wracał, a pogoda gwałtownie się załamała. Beck rozpoczął walkę o życie. Przez Szerpów został uznany za konającego. Nikt nie wierzył, że przeżyje, dlatego pozostawiono go samemu sobie. Weathers wykazał się jednak niezłomną siłą i dotarł do niższego obozu. W wyniku odmrożeń stracił nos, prawą rękę, palce lewej ręki oraz części obu stóp.

Kto z nas mógłby napisać tak wstrząsający pamiętnik? Zaledwie garstka. Nie ma też chyba drugiej osoby na świecie, która dosłownie wróciłaby do żywych, mimo obrażeń odniesionych na wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów.

Jak to się stało, że w ogóle zainteresował się wspinaczką? Jakie tajemnice kryły się za wielkim, choć pozornie pospolitym marzeniem by stanąć na Dachu Świata? W swoistej autobiografii Weathers odpowiada na te i wiele innych pytań. Nie oszczędza bardzo intymnych kwestii swojego życia prywatnego. Stara się jak najdokładniej opisać przebieg tragicznej wyprawy i przede wszystkim tego, jak zmieniło się jego życie po powrocie do domu.

Everest
fot. Znak.com.pl

Everest. Na pewną śmierć jest książką zdecydowanie godną polecenia, jednak nie ma ona charakteru stricte górskiego, ze względu na obszernie opisane życie osobiste. Warto jednak po nią sięgnąć i skonfrontować z relacją Krakauera.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here