Magdalena Witkiewicz – Nie ma jak u mamy [recenzja]

Bywają takie historie, które emanują ciepłem i chwytają czytelnika za serce. Istnieją też bohaterowie, którzy są nam bardzo bliscy, pomimo tego, że ich nie znamy. Książka Nie ma jak u mamy to opowieść o zwykłych, niewyróżniających się kobietach oraz ich problemach, z którymi niejedna z nas może się utożsamić. 

Zmiany u Milaczka

Książka Nie ma jak u mamy jest kontynuacją przygód Milaczka, którą czytelniczki miały okazję poznać w poprzednich książkach autorki. Wtedy Milaczek była zakompleksioną dziewczyną, która pragnęła schudnąć, a także się zakochać. Najnowsza część przedstawia 36-letnią kobietę, która jest żoną, matką, a także macochą i – jak twierdzi jej mąż – obecnie przechodzi kryzys wieku średniego. Przyczyną, jak mniema, jest nagłe zamiłowanie Milaczka do sportu. Kobieta uwielbia znanego młodzieży trenera Qczaja i chętnie trenuje z nim przed telewizorem, a także biega po lesie w kolorowych ciuchach, co dodatkowo niepokoi jej męża Jacka. Utrata wagi znacząco poprawiła kobiecie humor, jednak wciąż ma wrażenie, że nie jest już nazbyt atrakcyjna dla męża. Ponadto ma wrażenie, że nie jest idealną matką, a w pracy zaczynają się kłopoty…

Zobaczcie, jakie to dziwne. Miałyśmy zupełnie inne wyobrażenie o sobie…

Poza Milenką istnieją jeszcze trzy główne bohaterki. Aniela to młoda mama, okrutnie doświadczona przez życie. Została wdową i ledwo wiąże koniec z końcem, a jej matka czeka na operację, której koszt znacznie przewyższa jej zasoby pieniężne.

Kamila to optymistka, która łączy pracę z pasją – jest fotografem. Docenia swoje życie i pragnie pomóc innym w odnalezieniu szczęścia.

Edyta to perfekcjonistka, której życie toczy się według kalendarza. Nie ma w nim miejsca na spontaniczność – wszystko przebiega według planu. Prowadzi własny hotel, ma sporo pieniędzy, a także przystojnego partnera i synka. Nie potrafi odnaleźć się w roli matki i żony, na dodatek nie potrafi dogadać się z własną matką…

Każda z kobiet jest inna, ale wszystkie połączy los. Co z tego wyniknie? Czy kobiety się zaprzyjaźnią i czy rozwiążą swoje problemy?

Nie ma jak u mamy to przyjemna lekturka dla kobiet. Napisana w trzeciej osobie prostym, humorystycznym językiem. Bohaterki to kobiety zupełnie różne, dzięki czemu każda z nas może się z którąś z nich utożsamić (w moim przypadku była to Edyta), ale mimo wszystko – żadnej nie da się nie lubić.

Książkę czyta się płynnie, historie bohaterek wciągają i wzmagają apetyt na więcej. Interesujące są tytuły rozdziałów – niebanalne, długie i chaotyczne, ale jednocześnie trafiające w samo sedno.

Nie ma jak u mamy!

Problemy opisane w książce są typowymi rozterkami dojrzałych kobiet, które albo mamy, albo mieć – prędzej czy później – będziemy. Książka jest jednak niesamowicie optymistyczna i podnosząca na duchu. Uzmysławia, że nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba tylko chcieć. Nie zależnie od wieku, czy posady – zawsze jest czas na zmiany na lepsze. Niesamowicie zabawna, przemawiająca do serca i relaksująca, jak mało która książka dla kobiet. Magdalena Witkiewicz to prawdziwa czarodziejka klimatu. Z całego serduszka polecam.

Z tej książki bije życzliwość i pogoda ducha.
Nie ma jak u mamy doda Wam skrzydeł i przypomni o tym,
co jest naprawdę w życiu ważne!

Ula Chincz