Siddhartha Mukherjee – Gen. Ukryta historia [recenzja]

24 maja bieżącego roku dzięki wydawnictwu Czarne na naszym rynku wydawniczym ukazała się niezwykle ciekawa pozycja popularnonaukowa – Gen. Ukryta historia, której autorem jest Siddhartha Mukherjee.

Ludzie zastanawiali się nad kwestią dziedziczności na długo przed tym, nim Grzegorz Mendel zaprezentował wyniki swoich obserwacji dotyczących dziedziczenia pewnych cech w populacjach grochu zwyczajnego. Nastąpiło to w 1865, gdy przedłożył kilka swoich prac na ten temat berneńskiemu Stowarzyszeniu Badań Natury, jednak dopiero 40 lat później jego badania zyskały rozgłos. W 1905 ukute zostało funkcjonujące w dzisiejszym znaczeniu słowo “genetyka”, kilka lat później dowiedziono, że geny mają związek z chromosomami. Zaczęła wtedy powstawać powoli nowa dziedzina nauk biologicznych. Dziedzina, która jest w stanie zmienić życie zarówno pojedynczego człowieka, jak i całej ludzkości.

“Dokładne poznanie praw dziedziczności zapewne bardziej zmieni ludzki sposób patrzenia na świat i panowania nad naturą niż jakiekolwiek inne wyobrażalne obecnie postępy w nauce” – William Bateson

Nad kwestiami związanymi z genetyką pochylają się każdego dnia tysiące naukowców na całym świecie. Jednym z nich (do tego nad wyraz sprawnie piszącym) jest Siddhartha Mukherjee, autor opisywanej przeze mnie książki. Jest on urodzonym w New Delhi amerykańskim onkologiem i hematologiem, mogącym pochwalić się bardzo bogatym dorobkiem akademickim. Kształcił się (i edukację na nich ukończył) na uniwersytetach Stanforda, Harvarda i Oksfordzkim, wykłada zaś na nowojorskim Uniwersytecie Columbia, w którego Centrum Medycznym również pracuje. Laureat wielu nagród za swoją mającą na celu popularyzację nauki działalność, jak chociażby Nagrody Pulitzera, którą otrzymał w 2011 roku za książkę Cesarz wszech czasów. Biografia raka, czy nagrody Królewskiego Towarzystwa Naukowego.

“Trzeba koniecznie odkryć, skąd się to cholerstwo bierze” – Jacques Monod

Autora do rozpoczęcia nauki biologii skłoniła sytuacja rodzinna – spostrzegł, że zadziwiająco dużo osób spośród jego bliskich boryka się z różnymi rodzajami chorób psychicznych. O ile nie zauważał u siebie żadnych trapiących jego kuzynostwo czy wujostwo symptomów, o tyle zaczął się obawiać o zdrowie swoich dzieci. Czy może istnieć prawdopodobieństwo, że ich życia będą pasmem strachu i cierpień? Jeśli tak, to czy można jakoś temu przeciwdziałać? A jeśli nie, to czy można chociaż jakoś zrozumieć to, co się z nimi dzieje?

“Człowiek jest w sumie jedynie nośnikiem genów, jest tylko czymś w rodzaju tunelu. A geny nie myślą o tym, co jest dobre, a co złe. Obojętne im, czy jesteśmy szczęśliwi, czy nie. Bo stanowimy dla nich jedynie środek do celu. Geny myślą tylko o tym, co jest dla nich najbardziej efektywne” – Haruki Murakami, 1Q84

Gen. Ukryta historia został podzielony przez autora na sześć części, a każda z nich na kilka kolejnych podrozdziałów. Porusza w nich niesamowicie szeroki zakres zagadnień związanych z genetyką. Mamy okazję zapoznać się z historią udanych badań nad tą tematyką, jak i z wieloma pomysłami, które okazały się zupełnie nietrafionymi. Możemy poczytać o możliwych zastosowaniach różnych terapii genowych, o próbach opisania i leczenia wielu chorób (toczących zarówno ciało, jak i umysł), o jasnych i ciemnych stronach genetyki. O jednej z najniebezpieczniejszych idei, jaką jako ludzkość wymyśliliśmy, czyli eugenice, której to myśl bardzo łatwo (jak pokazuje nam historia) wykorzystać do krzewienia nienawiści i podziałów międzyludzkich, jakkolwiek szlachetne nie byłyby jej założenia.

“Chyba żadne inne pole nauki zajmującej się DNA nie budzi tak wielkich nadziei, a zarazem nie jest tak kontrowersyjne, rozdmuchane i potencjalnie niebezpieczne jak dyscyplina zwana terapią genową” – Gina Smith, The Genomics Age

Jest to książka niełatwa, z pewnością nie dla każdego. Napisana dość przystępnym językiem (i w interesujący, przynajmniej dla mnie, sposób), dla niektórych będzie zapewne zbyt naukowa i nużąca. Sporo specjalistycznego żargonu (tutaj z pomocą przychodzi umieszczony na tyle książki słowniczek terminów), mnóstwo przypisów i odnośników do fachowej literatury, niewielka czcionka, brak dialogów i bardzo nieliczne ryciny czy fotografie. Brzmi jak coś, czego nie można czytać z przyjemnością? Zapewniam, że tak nie jest; ot, częsta charakterystyka literatury faktu. Jeśli ktoś czuje opory przed tego typu publikacjami – naprawdę warto dać Genowi… szansę. Siddhartha Mukherjee nie dość, że porusza mnóstwo niezwykle ważnych (i dotyczących każdego z nas) zagadnień, to jeszcze robi to w zadziwiająco lekki i zrozumiały sposób. Polecam gorąco.