Dan Simmons „Terror” [recenzja]

Terror

Jesteśmy obecnie zasypywani serialami oraz filmami bazującymi na książkowych bestsellerach. Opowieść podręcznej, Altered carbon. Podobnie jest z serialem Terror, którego producentem wykonawczym jest Ridley Scott. W porównaniu do wspomnianych powieści, dzieło Dana Simmonsa o tym samym tytule jest bardzo dobra powieścią.

HMS Terror

Amerykański pisarz Dan Simmons jest jednym z nielicznych twórców, którzy nie trzymają się sztywno jednego nurtu. W jego dziełach charakterystyczne jest łączenie rożnych stylów powieści historycznej, fantastyki, kryminału itp. Został uhonorowany nagrodą Hugo za powieść Hyperion – uważaną za jego najlepsze dzieło. Podobnie napisany jest Terror.

Simmons opiera fabułę swojej książki na autentycznych wydarzeniach. Bazą jest angielska wyprawa na Arktykę z roku 1845 mająca na celu odkrycie przejścia północno-zachodniego. Wyprawa, która zakończyła się niepowodzeniem, a oba statki biorące w niej udział HMS Erebus oraz HMS Terror zaginęły. Simmons, płynnie łączy dzieje tej wyprawy z elementami fantastycznymi. Ciekawym zabiegiem jest włączenie w tę opowieść mitów rdzennej ludności arktycznych terenów chociażby Kanady. Główny przeciwnik bohaterów Terroru, wykreowany w oparciu właśnie o te mity, jest ukazany w sposób potęgujący napięcie i grozę, co doskonale pokazuje kunszt autora.

Simmons w charakterystyczny dla siebie sposób unika rozległych opisów, jednak mimo tego udaje mu się wykreować duszną, klaustrofobiczną atmosferę uwięzienia i zaszczucia w lodowcach odległej Arktyki. Bohaterowie, których wykreował autor, są zaprezentowani w sposób interesujący. Jesteśmy zaciekawieni ich dalszymi losami, zwłaszcza że historia jest opowiadana równocześnie z punktu widzenia kilku bohaterów. Poznajemy ich losy od początku wyprawy do samego końca, który dla każdego w zasadzie jest inny.

Mimo nielinearnej narracji, wiemy jaka jest kolejność wydarzeń. W tytułach rozdziałów/podrozdziałów zawarte są daty, oraz nazwiska osób, z których punktu obserwujemy historię. Dzięki czemu uniknęliśmy chaosu i dokładnie jesteśmy w stanie poznać losy wyprawy.

HMS Erebus

Dzieło Simmonsa nie każdemu jednak będzie odpowiadać. Odstraszyć może już sama grubość powieści – 700 stron drobnego druku nie jest lekka przeprawą na jedno popołudnie. Przeszkadzać może także w niektórych momentach przydługa narracja oraz nie do końca sensowne decyzje bohaterów. Również element nadnaturalny może być uznany za dodany na siłę.

Terror Dana Simnonnsa wart jest przeczytania. Mimo uwag, jest to jedna z lepszych powieści jakie kiedykolwiek czytałem. Polecam każdemu.