Historia Wisły Kraków i Zdenka Ondráška to przykład, który stał się ważniejszy od statystyk. Czech, nazywany przez kibiców Kobrą, był symbolem walki, zaangażowania i gry do końca, nawet w najtrudniejszych momentach klubu.
Pierwszy pobyt i szybki wpływ na drużynę
Ondrášek trafił do Wisły w styczniu 2016 roku. Już w pierwszym sezonie 2015/2016 pokazał swoją wartość. W 16 meczach zdobył 6 bramek, a jego pierwsze trafienie przyszło w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Tworzył wtedy bardzo groźny duet z Pawełem Brożekiem, a za ich plecami znakomicie grał Rafał Wolski. Wisła miała wtedy ofensywę, która potrafiła zaskakiwać rywali i grać atrakcyjny futbol.
Trudniejszy sezon i kontuzje
Sezon 2016/2017 był już słabszy dla Czecha. W 24 spotkaniach zdobył tylko 3 bramki, a jego forma falowała. Jeszcze trudniejszy okazał się sezon 2017/2018. Przez kontuzje Ondrášek rozegrał jedynie 7 meczów, tracąc rytm i regularność gry.
Powrót w wielkim stylu
Sezon 2018/2019 przyniósł jednak prawdziwy powrót Kobry. W 19 meczach zdobył 11 bramek, stając się jednym z liderów ofensywy Wisły. Tworzył wtedy świetny duet z Jesúsem Imazem, a drużyna z charakterem została zapamiętana na zawsze przez kibiców. Ondrášek był nie tylko skuteczny, ale też niezwykle ważny w szatni i mentalnie.
Odejście, powrót i trudny finał kariery
Kontrakt Czecha wygasł w grudniu 2018 roku. Z powodu problemów finansowych opuścił klub, ale wielokrotnie podkreślał, że chce wrócić do Krakowa. Słowa dotrzymał wrócił w styczniu 2022 roku. Runda wiosenna była jednak nieudana, zdobył tylko 2 bramki, a sezon zakończył się poważną kontuzją zerwaniem więzadeł krzyżowych a Wisła spadła z ekstraklasy. W 2023 roku wrócił jeszcze na boisko, ale rozegrał tylko jeden mecz. Było to spotkanie w pierwszym spadkowym sezonie Wisły przeciwko Puszczy Niepołomice, przegranym 1:2.
Kobra, którego nie zapomni Wisła
Zdeněk Ondrášek nie był najskuteczniejszym napastnikiem w historii Wisły, ale był jednym z najbardziej lubianych. Kibice zapamiętali go jako zawodnika, który walczył o każdą piłkę, nie odpuszczał i zawsze dawał maksimum. W trudnych latach dla Wisła Kraków stał się symbolem zaangażowania i charakteru. Kobra na zawsze pozostanie napastnikiem, dla którego nie było straconych piłek i właśnie dlatego kibice zapamiętali go.


