Rodzeństwo ponad wszystko – A Plague Tale: Innocence [recenzja]

Francja. XIV wiek. Plaga dżumy. Te trzy elementy obrało sobie za cel małe studio Asobo aby stworzyć  historię pełną wzruszeń i uczuć. Dwójka dzieci pozostawiona samym sobie musi przetrwać w tym okrutnym świecie za wszelką cenę. Czym jest A Plague Tale: Innocence i jakie przesłania ze sobą niesie? Zapraszam do recenzji!

 

A Plague Tale: Innocence, to gra stanowiąca połączenie elementów charakterystycznych dla skradanek i przygodowych gier akcji stworzona przez Asobo Studio. Wydaniem tytułu zajęło się Focus Home Interactive, a premiera odbyła się 14 maja 2019 roku na konsolę PlayStation 4, Xbox One i komputery osobiste.

Głównymi bohaterami opowieści są Amicia i jej 5-letni brat Hugo, którzy wywodzą się z rodu De Rune. Ich dosyć spokojnie życie w jednej chwili zamienia się w walkę o przetrwanie. Otóż Inkwizycja obrała sobie za cel pojmanie Hugo- chorującego na tajemniczą chorobę, która jest kluczem w walce z czarną śmiercią. Tak, więc bierzemy nogi za pas z płonącej posiadłości rodu De Rune i wyruszamy w niebezpieczną podróż po Francji w celu odnalezienia odpowiedzi dotyczącej choroby naszego brata i znalezienia na nią lekarstwa. Fabuła rozwija się w zastraszającym tempie i jest zdecydowanie najmocniejszym elementem gry Asobo Studio. Z biegiem historii poznajemy także nowych towarzyszy i przeżywamy fabularne zwroty akcji.

Całą grę śledzimy z perspektywy trzeciej osoby. W głównej mierze polega ona na skradaniu się i omijaniu przeciwników. Nie zabraknie oczywiście jednak walki. Tu z pomocą przychodzi nam nasza główna broń- proca. Amicia umiejętnie potrafi się nią posługiwać i eliminowanie wrogów jest stosunkowo proste, no chyba że jest ich więcej. Wtedy niestety od razu giniemy, ponieważ nasza bohaterka nie potrafi się bronić i atakować wręcz.

Do odwracania uwagi naszych wrogów służą kamienie i naczynia. Te pierwsze możemy rzucić np. w skrzynie ze zbrojami, które uderzone generują hałas przyciągający przeciwników, na tyle abyśmy mieli czas aby niepostrzeżenie przemknąć obok nich. Te drugie natomiast rzucamy w dowolne miejsce- oczywiście jeśli jest w naszym zasięgu i działa podobnie jak w/w opcja. Z czasem robi się to jednak męczące i strasznie irytuje powtarzalna mechanika, ponieważ eliminacja wrogów wygląda zawsze tak samo.

W samej grze bardzo podobało mi się również to, że Hugo nas nie spowalniał mimo, że przez większość czasu trzymamy go za rękę. Porusza się on jednak tak sprawnie jak my i czasem nawet pomoże otworzyć drzwi jeżeli trzeba przejść przez dziurę w murze. Jest oczywiście możliwość wydania mu polecenia, aby poczekał na nas w pewnym miejscu ale korzysta się z tego stosunkowo rzadko. Kuleje natomiast mechanika strzelania z procy. Amicia bardzo długo uzupełnia amunicję i bardzo często nie mamy czasu aby rozprawić się ze wszystkimi wrogami. Skutkiem tego jest szybka śmierć naszej bohaterki. Trudno też czasem wycelować, bo musimy trafić centralnie w głowę naszego oponenta. Jednak, po kilku próbach i atakach powoli można się do tego przyzwyczaić.

Ludzie to nie jedyni przeciwnicy z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć w A Plague Tale. W późniejszym etapie gry dołączają do nich szczury. Gryzonie są niesamowicie agresywne i zarażone dżumą. Boją się jednak światła i możemy je omijać trzymając w dłoni pochodnię, albo zapalając te stojące nam na drodze. Amicia ma taką możliwość przy użyciu zapalających kamieni, które możemy wytworzyć w specjalnej zakładce, po zdobyciu wymagających materiałów. Przyznam, że ten element rozgrywki bardzo mi się podobał. Szczury były bardzo inteligentnie i szybko przemieszczały się z ciała do ciała i umiejętnie unikały światła, a ich ilość wylewająca się na ekran była bardzo imponująca. Odniosłem też wrażenie, że są one mądrzejsze i lepiej wykonane od ludzkich przeciwników.

Grafika

A Plague Tale: Innocence nie jest wysokobudżetową grą, a mimo wszystko potrafi zaskoczyć fantastycznym wykonaniem. Wszystkie tereny, które zwiedzamy po drodze wywarły na mnie ogromne wrażenie. Zaczynając od wąskich uliczek miast, po zalane martwymi żołnierzami pola bitwy. Z racji tego, że gra jest liniowa zaprojektowanie poszczególnych miejsc było na pewno łatwiejsze niż byłoby to w przypadku gier z otwartym światem. Bardzo dobrze są też zrobione twarze naszych bohaterów. Kuleje tutaj tylko mimika postaci. Kiedy przemierzamy liniowe lokacje, drugi plan też jest świetny. Fantastyczne drzewa, góry i widoki powodowały, że nie raz zatrzymywałem się na chwilę aby zrobić zdjęcie w trybie fotograficznym, który jest dostępny w grze. Graficy wykonali kawał dobrej roboty!

Alchemia i wyposażenie

W całej grze napotkamy materiały pozwalające na modyfikowanie naszego uzbrojenia i wytwarzanie alchemicznych środków, które zdecydowanie ułatwiają nam walkę. W przypadku procy możemy tutaj poprawić chociażby szybkość naciągania linki (przez co łatwiej będzie nam ładować kamienie) czy stworzenie dodatkowej kieszeni na amunicję. Alchemia natomiast pomoże kiedy znajdziemy się w trudnej sytuacji. Możliwości jest tutaj wiele. Wytworzenie płonących kamieni, które podpalają stojące pochodnie i sterty zboża, albo środka na szczury który je spali- koszt tego jest spory i w głównej mierze nie opłaca się tego wykonywać.

Mayday! Mayday! Gdzie jest poziom trudności?!

Brak wyboru poziomu trudności, to zdecydowanie największa wada A Plague Tale: Innocence. Pomimo dosyć łatwego początku wraz z biegiem fabuły robi się coraz trudniej. Poziom nie jest odpowiednio wyważony, przez co strasznie irytowałem się w końcowych etapach gry i na ostatniej walce z głównym bossem. Zirytowało mnie na tyle, że odłożyłem grę na 3 dni zanim ponownie do niej usiadłem. Wtedy o dziwo jakimś cudem walka poszła szybko, ale to może faktycznie przez zmęczenie materiału. Uważam, że taka opcja jak wybór poziomu trudności powinna być zawsze! Nie każdy jest masochistą jak gracze Dark Soulsów i chce w spokoju poznać całą fabułę bez zbędnych nerwów i irytacji.

Znajdźki

Pomimo liniowej rozgrywki w A Plague Tale, nie zabrakło różnych przedmiotów kolekcjonerskich dla osób, które lubią sobie trochę pogrindować. Podczas zbierania materiałów potrzebnych do ulepszenia sprzętu natkniemy się np. na osobliwości, herbarium Hugo i prezenty dla towarzyszy. Nie jest ich dużo, więc nie powinniśmy mieć problemu ze zdobyciem ich wszystkich. Nic nie wnoszą one do fabuły i są tylko miłym dodatkiem dla kolekcjonerów.

Podsumowanie

Sam do końca nie wiem co sądzić o Plague Tale: Innocence. Dostaliśmy tutaj grę z fantastyczną fabułą, ale kiepską i powtarzalną mechaniką. Biorąc pod uwagę fakt, że tytuł opracowywany był przez małe studio możemy być nieco bardziej wyrozumiali z racji ograniczonego budżetu. Jednak bawiłem się bardzo dobrze i jako fan gier single-player byłem usatysfakcjonowany ukończeniem Plagi. To dobry tytuł, którym zdecydowanie powinniście się zainteresować.

 

Kingdom Come: Deliverance kolejną darmową grą w Epic Games Store

Kingdom Come: Deliverance kolejną darmową grą w Epic Games Store