Grabarz sam w dolinie? Graveyard Keeper [recenzja]

Graveyard Keeper recenzja

Co zrobilibyście, jeśli nagle okazałoby się że po waszej przypadkowej śmierci trafiacie do dziwnego świata, w którym czas zatrzymał się w okolicach średniowiecza?

Graveyard Keeper – o grze

Graveyard Keeper to sandboxowy RPG/symulator zarządzania pełen różnorakich mechanik stworzony przez studio Lazy Bear Games (Punch Club)Naszą przygodę w świecie absurdu i czarnego humoru zaczynamy od… śmierci.

Fabuła

Na początku umieramy pod kołami samochodu w drodze do domu i kochającej żony. Chociaż brzmi to dosyć absurdalnie jest to dopiero początek przygody, którą odbędziemy w trakcie gry. Naszym głównym zadaniem będzie próba powrotu do swojej rodziny. Najpierw jednak musimy zorientować się w sytuacji, w której zostaliśmy postawieni. W nowym świecie stajemy się bowiem tytułowym Dozorcą Cmentarza.

Graveyard Keeper recenzja
Wraz z postępem w grze wokoło naszego domku będziemy potrzebować coraz większej ilości maszyn.

Rozgrywka

Gra jest symulatorem codziennego życia naszej postaci. Każdego dnia możemy robić cokolwiek się nam wymarzy, aczkolwiek mamy na to ograniczony zapas energii. Zapas ten jesteśmy w stanie uzupełnić poprzez sen tudzież posiłki. Energię przeznaczamy natomiast na czynności, które powolutku będą prowadzić nas do ucieczki. Gra przepełniona jest różnego rodzaju czarnym humorem, który wyśmiewa realia średniowiecza (m.in Inkwizycji) i przedstawia je w humorystyczny sposób. Dodając do wszystkiego magię, mówiącą czaszkę oraz barwne postacie poboczne możemy zagłębić się w rozgrywkę o wiele bardziej.

No dobra, ale o co chodzi z naszym drugim głównym zadaniem, którym jest bycie grabarzem/kapłanem/? Na początku w nasze ręce trafia niewielki domek, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza. Jak się szybko okazuje, miejsce pochówku jest nieco zaniedbane. Sytuację tę musimy zmienić i doprowadzić całe miejsce do porządku. Poza cmentarzem mamy do dyspozycji także prosektorium. W nim to będziemy oporządzać ciała zmarłych, m.in wycinając z ich ciała mięsne kąski czy też tłuszcz i krew, a także co ważniejsze organy.

Graveyard Keeper recenzja
Prosektorium jest jednym z najważniejszych pomieszczeń w grze. To tutaj będziemy oporządzać ciała zmarłych przed pochówkiem.

Zadania i ich absurdalność

Zadań w grze jest bez liku: od przyniesienia rybakowi ciem aby otrzymać w zamian wędkę po dostarczenie Inkwizytorowi ulotek i drewna opałowego na kolejne palenie czarownic. Niektóre mniej, niektóre bardziej absurdalne (poszukiwanie Necronomiconu? Dlaczego nie!) prowadzą nas przez grę, dzięki czemu zawsze mamy pełne ręce roboty. Jedne z nich wymagają od nas przyniesienia konkretnych rzeczy, inne natomiast będą polegały m.in. na zwiększeniu jakości cmentarza/kościoła lub osiągnięcia konkretnej liczby reputacji u danego NPC.

Co najważniejsze, do dyspozycji mamy także drzewko umiejętności, w którym to poznamy nowe techniki obróbki materiałów czy też schematy konkretnych maszyn. Aby jednak rozwinąć konkretną gałąź, musimy zdobyć (poprzez wykonywane akcje) punkty. Każda akcja generuje inny rodzaj. Niebieskie otrzymamy poprzez działania związane m.in. z pisarstwem. Czerwone poprzez wysiłek fizyczny. Zielone natomiast dzięki rolnictwu i gotowaniu.

Ważnym elementem jest też ekonomia polegająca na zarobieniu odpowiedniej ilości srebra. To dzięki niemu będziemy mogli kupować pozwolenia na rozbudowę cmentarza/kościoła czy też przedmioty u handlarzy (jeżeli nie mamy ochoty sami ich wytworzyć).

Drzewko umiejętności podzielone jest na kilka części, z których każda odpowiada za konkretne z nich.

Grafika i udźwiękowienie

Gra została utrzymana w klimacie znanym nam np. ze Stardew Valley. Pixelartowa grafika, kamera usytuowana nad bohaterem i jego otoczeniem oraz ładnie zanimowane wykonywanie czynności. Wszystko to okraszone muzyką, która mimo swojej powtarzalności jakoś się nie nudzi po wielokrotnym jej usłyszeniu (być może to przez wciągnięcie się w samą rozgrywkę).

Okiem autora

Moim zdaniem Graveyard Keeper to gra idealna dla osób, które chcą odpocząć sobie po ciężkim dniu i zagłębić w świecie, gdzie najważniejszym jest to, co sami akurat ustalimy sobie za cel. Na duży plus zasługują z pewnością humor oraz pomysł na grę (symulator grabarza/księdza/farmera słowem – człowieka orkiestry, wrzuconego do średniowiecznego świata). Pomimo, że na grę przeznaczyłem bardzo dużo czasu, nie czułem aby był to czas zmarnowany. Przy tej produkcji naprawdę świetnie się bawiłem (i z pewnością jeszcze do niej wrócę).

Gra udostępniona do recenzji dzięki GOG.com – możecie zakupić ją tutaj.

Switchowe Diablo 3 jeszcze w listopadzie.

Switchowe Diablo 3 jeszcze w Listopadzie