Dwukrotny mistrz Polski, selekcjoner, który wyprowadził kadrę z grupy na mundialu po 36 latach, i trener, którego cień afery korupcyjnej nie opuszcza od dekad. Czesław Michniewicz to jedna z najbardziej niejednoznacznych postaci w historii polskiej piłki. Jego kariera to historia wzlotów, upadków i nieustannego powstawania z popiołów. Jedni widzą w nim taktycznego geniusza i pragmatyka. Drudzy natomiast nigdy nie zapomnieli 711 połączeń z szefem piłkarskiej mafii.
Lech, Lubin i narodziny „polskiego Mourinho”
Michniewicz szybko, bo w wieku 30 lat, zakończył karierę piłkarską i natychmiast rozpoczął pracę trenerską przy Amice Wronki. Pierwszą poważną szansę dał mu jednak Lech Poznań. 13 września 2003 roku, po przegranym derby z Dyskobolią 1:3, władze Lecha zwolniły dotychczasowych szkoleniowców i zatrudniły Michniewicza. Objął drużynę w trudnym momencie. Mimo to szybko postawił drużynę na nogi. Z Lechem zdobył Puchar Polski w meczach finałowych, pokonując odwiecznego rywala – Legię Warszawa. Anegdota z tamtego czasu mówi wiele o jego charakterze: po powrocie do Poznania nikt nie mógł znaleźć zdobytego trofeum. Okazało się, że puchar leżał w bagażniku samochodu Michniewicza, bo trener pojechał prosto na egzamin do szkoły trenerskiej PZPN. Sam szkoleniowiec często wspominał tamten okres z sentymentem: Lech beze mnie by istniał, ale ja bez Lecha bym nie zaistniał – mówił. Po trzech sezonach w Poznaniu przyszedł czas na jeszcze większą przygodę. Michniewicz objął Zagłębie Lubin po dziewiątej kolejce sezonu 2006/07 i w pierwszych dziesięciu spotkaniach nie zanotował ani jednej porażki.
Efekt był zdumiewający, bo Zagłębie uchodziło za średniaka, który przy dobrych wiatrach może skończyć co najwyżej w czołowej piątce ligi, a tymczasem zdobyło sensacyjne mistrzostwo Polski. Michniewicz nie ukrywał, że wierzył w sukces od początku: Po pierwszym meczu powiedziałem zawodnikom, że Zagłębie będzie mistrzem Polski – jeśli nie w tym sezonie, to rok później. Marzenia szybko się spełniły – wspominał. Tytuł przyniósł mu przydomek „polskiego Mourinho”, a media wróżyły mu wielką karierę.
Cień Fryzjera
Sukcesy zawsze szły u Michniewicza w parze z ciemnymi chmurami. Już w czasach Amiki Wronki, a potem Lecha Poznań, trener znalazł się w orbicie słynnej afery korupcyjnej. Michniewicza łączyło z Ryszardem „Fryzjerem” Forbrichem 711 udokumentowanych połączeń telefonicznych, a wiele z nich pokrywało się z terminami meczów prowadzonego przez niego Lecha. Sprawa była poważna – „Fryzjer” był bowiem głównym organizatorem procederu ustawiania meczów w polskiej ekstraklasie na przełomie wieków. Co więcej, ze śledztwa wynikało, że po jednym z meczów trener Michniewicz miał podzielić kwotę 34 000 dolarów pomiędzy trenerów, lekarzy i zawodników drużyny. Sam Michniewicz zgłosił się do prokuratury jako świadek i szczegółowo opisał okoliczności tamtych zdarzeń. Jednak prokuratura nigdy nie postawiła mu żadnych zarzutów. Śledczy nie znaleźli dowodów jego winy – nigdy nie był skazany ani oskarżony. Mimo to sprawa wracała przy każdym ważnym kroku w jego karierze.
Gdy w 2022 roku został selekcjonerem reprezentacji, dziennikarze natychmiast przypomnieli wszystkie wątpliwości. Michniewicz konsekwentnie odrzucał oskarżenia i zapowiadał kroki prawne. W imieniu trenera skierowano do sądu akt oskarżenia z artykułu 212 – o zniesławienie – wobec autora głośnego tekstu opisującego aferę. Sprawa „Fryzjera” stała się zatem nieodłącznym elementem wizerunku Michniewicza. Bez względu na to, ile trofeów zdobywał, zawsze gdzieś w tle pojawiały się pytania, na które do dziś nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
Reprezentacja U21 i przełom z Portugalią
Zanim Michniewicz trafił na ławkę pierwszej reprezentacji, przez trzy lata budował swój wizerunek przy młodzieżowej kadrze. Kadencja selekcjonera reprezentacji Polski U-21 trwała od 7 lipca 2017 roku do 14 października 2020 roku. W tym czasie odniósł jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw w historii polskich młodzieżówek. W dwumeczu barażowym o awans na Euro Polska trafiła na Portugalię – rywala, który w pierwszym meczu wygrał na swoim terenie. Rewanż w Polsce zapowiadał się beznadziejnie. Tymczasem stało się coś niezwykłego. Po 24 minutach, po bramkach Bielika, Kownackiego i Szymańskiego Polacy prowadzili już 3:0, doprowadzając do totalnego nokautu rywali. Sam Michniewicz nie krył wzruszenia: Po 24 latach reprezentacja Polski nareszcie przebrnęła przez kwalifikacje do mistrzostw Europy. Jeszcze do końca do mnie nie dociera, że to się stało – mówił zaraz po meczu. Ostatecznie drużyna U-21 zagrała na turnieju finałowym we Włoszech, gdzie zajęła drugie miejsce w grupie i odpadła. Nie był to wynik marzeń, ale sam awans na finały był sukcesem po wieloletniej posusze.
Legia, Katar i koniec pewnego rozdziału
Po latach krążenia po różnych klubach Michniewicz trafił do Legii Warszawa i od razu sięgnął po złoto. W sezonie 2020/21 Legia pod jego wodzą pewnie zdobyła mistrzostwo Polski, wyprzedzając Raków Częstochowa o pięć punktów. Nie zdążył jednak długo cieszyć się sukcesem – po słabym starcie kolejnego sezonu rozstał się z Legią. Zaraz potem przyszło najważniejsze wyzwanie. 31 stycznia 2022 roku Michniewicz został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. W finale baraży Polska pokonała Szwecję 2:0 i awansowała do Kataru. Na samym mundialu reprezentacja awansowała z grupy po raz pierwszy w XXI wieku i po raz pierwszy od 1986 roku. W fazie grupowej Polska zremisowała z Meksykiem, pokonała Arabię Saudyjską 2:0 i przegrała z Argentyną, ale i tak awansowała do 1/8 finału. W fazie pucharowej los był bezlitosny – Polska trafiła na Francję i odpadła. Umowa obowiązująca do 31 grudnia 2022 roku nie została przez PZPN przedłużona. Michniewicz po raz kolejny zniknął ze świecznika. Następnie trafił kolejno do Arabii Saudyjskiej i Maroka. W lipcu 2024 roku objął marokański AS FAR Rabat. Sam zainteresowany podsumował kiedyś swoją trenerską filozofię bez owijania w bawełnę: Potrafię bardzo szybko wycisnąć z zespołu tyle, ile się da. Ale po sukcesie nie miałem nigdy możliwości wzmocnienia drużyny – mówił.


