“To była bardzo dobra rozmowa” – recenzja “Skrzywienia kręgosłupa”

Skrzywienie kręgosłupa to przewrotny i przerażająco aktualny komediodramat o lęku. Takie zdanie możemy przeczytać w opisie spektaklu na stronie teatru im. Williama Horzycy. Odnoszę jednak wrażenie, że ktoś zapomniał wspomnieć o tym, iż sama inscenizacja również wzbudza lęk i jest momentami zdecydowanie zbyt prawdziwa. A przede wszystkim – zbyt dobra, żeby pozostać na niezauważoną przez szersze grono odbiorców.

Dzieło, zdawałoby się, opowiada bardzo prostą historię. Czwórka pracowników przykładowej korporacji czeka na audiencję u szefa. W międzyczasie nawiązują ze sobą różnego rodzaju kontakty lub prowadzą monologi. Pozornie na tym można by skończyć opis fabuły. “Pozornie”ponieważ całość przesączona jest niezliczoną ilością metafor, ukrytych znaczeń i niedopowiedzianych słów, które odbiorca musi uzupełnić sam. Robi to automatycznie, gdyż sytuacje przedstawione przez aktorów są dosłownie “z życia wzięte”. Każdy, kto choć raz pracował w jakimkolwiek teamie (sieciówka odzieżowa, gastronomia, firma eventowa, supermarket etc.), podczas spektaklu na pewno chociaż raz klapnie się w kolano z myślą “Hej! Ja też tak mam!” i to… jest bardzo przykre.

BARDZIEJ DRAMAT, NIŻ KOMEDIA 

Jak wszyscy dobrze wiemy (lub nie wiemy) komediodramat to utwór, w którym łączą się elementy komizmu i tragizmu, przedstawiając jednocześnie komediową i dramatyczną wizję świata. W skrócie – to, co normalnie nas smuci i przeraża, w komediodramacie bawi i przeraża. Jednak Skrzywienie kręgosłupa wywołuje bardzo mieszane uczucia. Zauważało się to zresztą po zachowaniu publiczności – w różnych “śmiesznych momentach” śmiała się prawie cała sala, połowa albo pojedyncze osoby. Jednak nigdy nie chichotali wszyscy a i często był to śmiech pełen goryczy. Trzeba to przyznać reżyserce, Karolinie Kirsz, że w bardzo brutalny, dobitny a czasem nawet trochę niesmaczny sposób przedstawiła negatywne aspekty pracy w grupie. Jeśli zaś jakimś cudem ujrzałam efekt niezamierzony, to prosimy o więcej takich pomyłek!

SPONIEWIERANA KONTRABASEM 

Już podczas spektaklu wiedziałam, że osobny akapit po prostu trzeba poświęcić muzyce, bo bez niej to dzieło nie byłoby tak dobre. Pozwolę sobie nawet na stwierdzenie, że bez niej tego dzieła w ogóle by nie było. Mam szczerą nadzieję, że wszyscy na widowni chociaż raz zerknęli w zacieniony kąt po prawej stronie, by na własne oczy zobaczyć, jak Pan Jacek Mazurkiewicz na żywo tworzy podkład muzyczny do odgrywanych scen. Przy pomocy kontrabasu i innych muzycznych “wspomagaczy” stworzył niesamowity klimat dosłownie wywołujący ciarki. Brak słów w języku polskim, którymi można by w sposób trafny opisać emocje wyzwolone przez gwałtowne szarpnięcia strun czy mocne pociągnięcia smyczka. Tego po prostu trzeba wysłuchać – przeżyć na własnej skórze. Żeby nie zostawić Was z samym nieskładnym opisem – starałam się go sklecić od kilku dni, by chociaż częściowo wyrazić mój zachwyt – proponuję zapoznać się z twórczością Pana Mazurkiewicza. Mam nadzieję, że u Was wywoła taki sam niepokój a włoski na całym ciele staną Wam na baczność.

CHOROBY XXI WIEKU I NIE TYLKO 

Nerwica, fobie, psychoza, depresja, introwertyzm, uzależnienia, brak pewności siebie, zakłamanie, fałsz i strach przed samym sobą – to wszystko można odnaleźć w ciągu nieco ponad godzinnego spektaklu. Z jednej strony ktoś mógłby powiedzieć “za dużo”. I teoretycznie miałby rację. Skrzywienie kręgosłupa wywołuje swego rodzaju mętlik i chaos. Właściwie, gdyby nie końcowe monologi bohaterów, wielu odbiorców pewnie nic by nie zrozumiało. Jednak to tylko “teoretycznie”, bo chociaż spektakl na swój sposób był zabawny i przesycony problemami, to tak jak już wcześniej wspominałam – był prawdziwy. W prawdziwym świecie, podczas przerwy na kawę lub pod biurem przełożonego, nikt nie powie “STOP, to za dużo”, a cała reszta nie przyklaśnie, stwierdzając “tak, Stasiu, masz rację, to za dużo. To ja dzisiaj nie będę miał depresji, pani Halinka na chwilę przestanie być kłamliwą jędzą a Krzysiu z działu IT nie będzie miał nerwicy”. Również na scenie, gdy ktoś dawał do zrozumienia reszcie, że ma już dosyć, nie przywiązywano do tego większej wagi. Swoją drogą – ukrywanie problemów przez pracowników zostało przedstawione w formie naprawdę ciekawego zabiegu. Prowadząc dialogi, postacie jednocześnie mówiły to, co wypada, i to, co myślą. Takie rozwiązanie stworzyło interesujący kontrast, zwłaszcza kiedy wykrzywiały nas gdzieś tam w tle obecne dźwięki kontrabasu.

CZY CZEGOŚ ZABRAKŁO? 

Nie da się napisać obiektywnej recenzji. Właściwie “obiektywna recenzja” to oksymoron, jak sucha woda czy gorący lód. Dlatego subiektywnie uważam, że tak – paru rzeczy tu zabrakło. Przede wszystkim zabrakło wyczucia przy wypowiadaniu głośniejszych kwestii czy w sytuacjach, w których bohaterzy mówili jednocześnie. Mowa tu o następującej scenie: jeden z bohaterów wygłasza, wydawałoby się, dość istotny monolog. W tym samym czasie aktorka na scenie zaczyna śpiewać. Przez to ze wspomnianej wypowiedzi dociera do odbiorcy co trzecie słowo. Na początku myślałam, że to zamierzony zabieg i miałby on symbolizować to, jak bardzo człowiek – niczym szara mróweczka – ginie w tłumie. A jednak po przemyśleniu uważam, że (nawet jeśli faktycznie zamierzony) zrealizowany został bez wyczucia. Boli mnie to, ponieważ wszyscy inni aktorzy swoją kwestię jednak wygłosili i dało się ją zrozumieć. Trochę żartobliwie uważam również, iż zdecydowanie zabrakło możliwości konsultacji z terapeutą po spektaklu – powinna być wliczona w cenę biletu 🙂

"To była naprawdę dobra rozmowa" - recenzja "Skrzywienia kręgosłupa"

“TO BYŁA BARDZO DOBRA ROZMOWA”

Podsumowując, Skrzywienie kręgosłupa w reżyserii Karoliny Kirsz to naprawdę dobry spektakl. Przekonująca gra aktorów, niesamowita muzyka Jacka Mazurkiewicza i ciemny, nieco klaustrofobiczny klimat Sceny na Zapleczu tworzą niesamowity efekt. Jest to zdecydowanie jedna z tych inscenizacji, które będą za mną chodzić jeszcze długo a polecam go zdecydowanie każdemu, kto ma ochotę na coś mocniejszego i nie straszny mu czarny, momentami ciężki, humor.

Zdjęcia użyte w artykule: Wojtek Szabelski – link do galerii na stronie teatru >tutaj<
Wszystkie informacje techniczne na temat spektaklu znajdziecie w naszej zapowiedzi. Link do zapowiedzi >tutaj<