Miss Saigon Teatru Muzycznego w Łodzi [recenzja]

Ukłony po spektaklu "Miss Saigon" w TM w Łodzi w dniu 12.06.2019. Fot. Dorota Jurek
Ukłony po spektaklu “Miss Saigon” w TM w Łodzi w dniu 12.06.2019

Role drugoplanowe to prawdziwe perełki

Rewelacyjnie zostały też obsadzone role drugoplanowe.

Marcin Jajkiewicz świetnie stworzył postać Johna, który jest bardzo rzeczowy, starający się znaleźć rozsądne rozwiązanie problemów. Stanowi niemalże przeciwieństwo jego przyjaciela Chrisa i stara się przywoływać go do rzeczywistości. Artysta zachwycił mnie swoim wokalem. Jego wykonanie utworu Bui Doi chwyta za serce i stanowi mocny początek drugiego aktu.

fot. Michał Matuszak

Marcin Sosiński gra Thuya – bohatera, do którego większość widzów, już od pierwszej sceny, czuje niechęć. Aktor stworzył przemyślaną kreację, bardzo przekonywującą, wywołującą wielkie emocje. Odebrałam Thuya jako człowieka wręcz oszalałego z miłości do Kim, bezwzględnego, nie przebierającego w środkach w walce o jej uczucia.

fot. Michał Matuszak

Edyta Krzemień wspaniale zagrała kochającą, oddaną żonę Chrisa. W jednej chwili niepewną uczuć swojego męża, a w następnej walczącą o swoje szczęście. Artystka dała popis  perfekcyjnego warsztatu w utworach – Wierzę wciąż wykonanego wraz z Sylwią Banasik i w solowym Może, który przejmuje  ogromem ładunku emocjonalnego.

Edyta potwierdziła swoją klasę rolą Ellen. Mimo że jest to niewielka rola, to jest zagrana w taki sposób, że jest bardzo wyrazista i tęskni się za aktorką, gdy jej nie ma na scenie.

fot. Michał Matuszak

Chciałam jeszcze wyróżnić Ewę Spanowską (Gigi). Jej słodko-gorzkie wykonanie Z marzenia mego film zapada w pamięć.

fot. Michał Matuszak