Raj, który kusi… i niepokoi. „Zuchwałe dziewczyny” Rachel Hawkins pod lupą

0
2
Zuchwałe dziewczyny
fot. Beata Szwajdych

W Zuchwałych dziewczynach Rachel Hawkins, autorki kilku poczytnych thrillerów, np. Pokój na piętrze, już od pierwszych stron gra kontrastem. Rajska sceneria i historia, która z każdą kolejną stroną odsłania coraz mniej przyjemne oblicze wyspy.

Pierwszoplanowe postacie Zuchwałych dziewczyn, Lux i Nico przyjmują propozycję, której trudno odmówić. Wspólna wyprawa na odludną wyspę z dwiema tajemniczymi kobietami ma być ich przygodą życia. Dodatkowo ma im pozwolić na zarobienie dużych pieniędzy. Jednak od początku coś nie pozwala poczuć się im w pełni komfortowo. Przeszłość wyspy u wybrzeży Hawajów jest naznaczona katastrofami i przemocą. Lecz to nie staje się dla naszych bohaterów ani wyraźnym, ani nawet cichym sygnałem ostrzegawczym. Choć początkowo ta wyprawa wydaje się być spełnieniem wakacyjnych fantazji, szybko przestaje być bezpieczna.

Gdy klimat gra pierwsze skrzypce

Największą siłą tej powieści jest atmosfera. Hawkins bardzo sprawnie buduje napięcie, nie spiesząc się z odkrywaniem kart. Zamiast gwałtownych zwrotów akcji proponuje stopniowe zagęszczanie emocji od lekkiego niepokoju po wyraźne poczucie zagrożenia.
To historia, która bardziej „sączy się” niż pędzi. Dla jednych będzie to jej atut, ponieważ pozwala zanurzyć się w opowieści i poczuć duszny klimat izolacji. Dla innych momentami może oznaczać zbyt spokojne tempo, zwłaszcza w pierwszej części książki.

Bohaterowie, którzy nie chcą dać się polubić

Postaci w tej historii nie są stworzone po to, by wzbudzać jednoznaczną sympatię. Lux, wycofana i pełna wątpliwości, stopniowo odsłania swoje bardziej złożone oblicze. Nico, z pozoru pewny siebie i charyzmatyczny, również skrywa więcej, niż pokazuje na pierwszy rzut oka. Do tego dochodzą ich dwie towarzyszki podróży. Każda z własnymi motywacjami i tajemnicami. W efekcie dostajemy grupę bohaterów, wobec których trudno pozostać obojętnym i nie zawsze łatwo im kibicować. Ich decyzje bywają impulsywne, czasem wręcz frustrujące. Doskonale wpisują się w napiętą, niepewną sytuację przedstawioną w Zuchwałych dziewczynach.

Bez pośpiechu choć z adrenaliną

Zuchwałe dziewczyny nie są thrillerem, który opiera się na pędzącej akcji. Zamiast tego Hawkins stawia na niedopowiedzenia, napięcia między bohaterami i powolne odsłanianie prawdy. Sekrety są tu paliwem napędowym fabuły i to one sprawiają, że chce się czytać dalej. Uważam, że konstrukcja historii bywa miejscami nierówna i to druga połowa przynosi więcej dynamiki oraz wyraźniejsze zwroty akcji. Finał domyka całość w satysfakcjonujący sposób, choć nie mogę powiedzieć że był dla mnie w pełni nieoczekiwany.

Lekka lektura i cień niepokoju

To książka, która dobrze odnajduje się w roli wakacyjnego thrillera. Zuchwałe dziewczyny wciągnęły mnie, ale nie przytłoczyły. Styl autorki uważam za bardzo przystępny, dialogi za naturalne, a egzotyczne tło działało na moją na wyobraźnię. Nie wszystko wybrzmiewa tu równie mocno. W trakcie lektury odczuwałam lekki niedosyt głębi czy brak bardziej rozbudowanych wątków, jednak klimat i pomysł skutecznie zrekompensowały mi te drobne braki.

Przyjemność z czytania z lekkim dreszczem

Zuchwałe dziewczyny to opowieść, która najlepiej sprawdzi się u czytelników ceniących atmosferę i psychologiczne napięcie bardziej niż dynamiczną akcję. To nie jest thriller, który wbija w fotel od pierwszej do ostatniej strony, ale z pewnością potrafi zbudować intrygujący, niepokojący nastrój i na chwilę przenieść w miejsce, gdzie raj ma swoją ciemniejszą stronę. Polecam na wakacje!

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze