Miłość w powietrzu, miłość na dysku – oto najlepsze gry na walentynki

Najlepsze gry na walentynki

Nastał 14 lutego – powszechnie znany jako święto zakochanych. Część osób w ten dzień świętuje, część unika widoku wszystkich zakochanych złorzecząc na wszechobecną komercjalizację. My za to odcinamy się od podobnych debat, siadamy z partnerką lub przyjacielem przed ekranem i prezentujemy Wam najlepsze gry, w które możecie zagrać z kimś bliskim. Oto walentynkowe typy naszych redaktorów

Marcin Popielarz – Little Big Planet 

Mała-duża Planeta jest jak klocki LEGO i wieczorynki. Mało który dorosły się do nich przyznaje, ale bawią każdego. Gra stworzona przez studio Media Molecule jest urocza, zabawna, pomysłowa i niebywale wciągająca. Wcielamy się w niej w małego ludka zrobionego ze szmatek i guziczków. Nasz szmaciak przemierza kolejne poziomy platformówkowki 2,5D. Jak na klasyczną platformówkę przystało jest tutaj dużo skakania, zręcznościowych wyzwań i unikania pułapek.

Co zatem tak bardzo wyróżnia Little Big Planet i czyni świetną grą kooperacyjną na walentynki? Jest przede wszystkim przeurocza i bardzo plastyczna. Otóż wszystkie obiekty w produkcji zostały oparte na świetnie wykonanym silniku fizycznym. Nasz szmaciak może za nie ciągnąć, popychać je, spychać ze skarp i ciągnąć małymi łapkami za sobą. Gra świetnie radzi sobie z wykorzystaniem tej funkcjonalności. Czasem tocząca się kula będzie nas gonić, w innej sytuacji raz za razem będziemy kończyć przygniatani rozsypywanką klocków, które mieliśmy omijać. W szmaciankowej krainie gdzie wszystko wykonane jest z włóczki, materiału i wełny daje to obraz bardzo interaktywnego środowiska, które stale nas czymś zaskakuje.

Zrób co tylko chcesz!

Mało tego! Każdy z obiektów w świecie gry możemy do woli dekorować otrzymywanymi naklejkami. Mijamy szare ściany? Nic nie stoi na przeszkodzie, by upiększyć je symbolami, obrazkami pizzy, butów, czapek, ikonek i wszystkiego, co przyjdzie nam do głowy. Do tego każdy szmaciak może być dowolnie customizowany. Możemy zmieniać materiał, z którego jest uszyty, jego ubranka, czapki, czy spodenki. Zmienimy nawet oczka czy usta. Miłym akcentem jest także możliwość poruszania jego rączkami. Gra została wydana tylko na PS3. Klikając prawy lub lewy trigger i poruszając grzybkami na padzie możemy wymachiwać rękoma malucha. To jednak nadal nie koniec. Wychylenia pada pozwalają ruszać jego główką lub biodrami. Do tego krzyżak kontrolera pozwala ustalać nastrój szmaciaka. Może się cieszyć, smucić, wyrażać obrzydzenie lub złość. I to wszystko w kilku stopniach od małego uśmiechu do euforii czy od zasmucenia do płaczu.

Little Big Planet

I teraz do tej mieszaniny różnorodności dodajcie drugiego, trzeciego lub nawet czwartego gracza. Morze spadających, skaczących elementów, ruchome platformy, tworzone na silniku gry rakiety, samochody, deskorolki, windy i tysiące innych. Możliwość kolorowego ubierania postaci, wymachiwania dłońmi, gesty i wyrażanie nastrojów. Brzmi jak chaos? Owszem! Brzmi jak dobra zabawa?! JESZCZE BARDZIEJ! W plątaninie innych graczy i zabawnych sytuacji będziemy niejednokrotnie śmiać się w głos próbując skończyć dany etap. Pomimo, że gra często kończy się jednym wielkim chaosem to jest on na tyle wyważony, że bez problemu będziemy przechodzić kolejne lokacje nawet w więcej osób. Ktoś tu naprawdę przemyślał rozgrywkę. Uważam, że to naprawdę świetna produkcja na walentynki. Nie wspominając już nawet o rozbudowanym edytorze, który pozwoli nam zabrać drugą połówkę lub przyjaciela na etap pełen serduszek lub wełnianej rzeźni – w zależności od preferencji . A gdybyśmy nie umieli zbyt dobrze tworzyć, to w sieci są miliony poziomów innych graczy.

Little Big Planet