„Weszliśmy do studia nagraniowego i… wyszliśmy” – wywiad z Adzikiem Sendeckim

Zdjęcie wykorzystane dzięki zgodzie Cantara Music

Adzik Sendecki to polski popularny pianista jazzowy. Jakiś czas temu wydany został album Two In The Mirror w duecie Sendecki & Spiegel, który ciągle robi furorę. Nadszedł więc odpowiedni moment na rozmowę.

Dzień dobry! Wciąż popularny jest album Two In The Mirror, który nagrał Pan z Jürgenem Spiegelem – na co dzień jest on perkusistą. Skąd pomysł na taki duet i taką płytę?
Dzień dobry. Robiłem już kilka projektów w duecie z perkusistami. Grałem koncerty z Billym Cobhamem czy Lennym Whitem – na festiwalu w Hiszpanii, zaś w 2017 z Jeffem BallardemJürgen grał w moim dużym projekcie i któregoś dnia zapytał co by było, gdyby… i tak się zaczęło. rgen jest bardzo kooperatywny, świetnie się z nim pracuje, nie ma dla niego nic niemożliwego. A ja to lubię, bo też taki jestem.
Jak wyglądała praca nad płytą Two In The Mirror i czy powstawała ona długo?
Weszliśmy do studia nagraniowego i… wyszliśmy. To wszystko, co trafiło na płytę, to prawie pierwsze wersje. Potem Jürgen miksował ten materiał przez kilka dni. Ta płyta to najbardziej bezstresowe wydawnictwo w mojej dyskografii. 
Podobno już teraz Panowie rozpoczęli pracę nad drugim albumem, który ma wyjść w marcu 2021. Na jakim etapie jest krążek?
Na etapie szukania przeze mnie naprawdę dobrego instrumentu. Prowadzę w tej sprawie rozmowy ze Steinwayem i Yamahą.
Współpracował Pan również między innymi z Atom String Quartet przy projekcie Penderecki i albumie My Polish Heart. Dobrze pan wspomina tamte działania?
Penderecki to projekt z NDR Big-band i Atomami. Był prezentowany na koncertach w Niemczech i Polsce, ale nie ma płyty. My Polish Heart ukazał się już na albumie. Atomy to wspaniali muzycy, otwarci na wszystko i też nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Są profesjonalni, lubiący eksperymenty i do tego fajni ludzie.
A jak idą Pana solowe dokonania? Zajmuje się Pan obecnie jakimś projektem muzycznym?
Ja pracuję cały czas, robię wiele projektów. Na razie nie planuję solo piano, ale to się może każdego dnia zmienić. Wychodzą płyty z koncertów, więc może też jakaś się ukazać. Ale na następne dwa, trzy lata mam inne pomysły, zamiary i zobowiązania.
Od czterdziestu lat nie mieszka Pan w Polsce. Jaki był powód pańskiego wyjazdu? Nie planuje Pan powrotu na stałe do naszego kraju?
Powodem mojego wyjazdu była polityka i głupota. Dzisiaj doszła do tego jeszcze chora dominacja średniowiecznego kościoła katolickiego, więc wszelkie pomysły na temat powrotu, aczkolwiek przed laty takie były, są odłożone na tak długo, jak to się nie zmieni na trwałe.  
Moje ostatnie pytanie pewnie będzie zbyt oczywiste, ale bardzo mnie korci… Dlaczego jazz?
Jazz… to była jedyna formuła wyjścia ze sztywnej klasyki. Do tego oczywiście socjologiczne i kolorowe walory tej muzyki, też trochę buntu. I jeszcze wolność, improwizacja, rytm – to był dla mnie również rodzaj emigracji, swojego rodzaju okno na świat.
Bardzo dziękuję za rozmowę.