W muzyce Frank&Love można się zakochać [wywiad]

w muzyce Frank&love można się zakochać
fot. ze zbiorów zespołu

Ten warszawski soulowo-rockowy zespół powstał w 2016 roku i ma już na swoim koncie pierwsze sukcesy. Charyzmatyczny, delikatny wokal i przyjemne kompozycje wpadające w ucho – w muzyce Frank&Love można się zakochać. Grupa ma ambitne plany, bowiem późnym latem planują wydać swój pierwszy album.

W skład zespołu wchodzą: Ania Myć (wokal), Krzysztof Burzycki (klawisze, bas), Kuba Dykiert (gitara), Marcin Zamorski (perkusja). Dotychczas wydali dwa teledyski (Loner i Powietrze). Każdy z nich powstał przy wsparciu przyjaciół muzyków, mimo tego klipy przekroczyły już 10 tysięcy wyświetleń na YouTube. Grupa występowała także zimą zeszłego roku w TVP Polonia oraz na kilku festiwalach muzycznych (Zew Natury, Słońce Mazur).

W tym roku będzie ich można usłyszeć w warszawskich klubach min. w Offside, Oparach Absurdu, czy La Boheme (również w wersji akustycznej). Najbliższy koncert Frank&Love odbędzie się 31 maja w Lemon Tree w Łomiankach.

Monika: Skąd wziął się pomysł na Waszą nazwę?

F&L: Na początku byliśmy tak pochłonięci nowym projektem, że dopiero kiedy pojawiła się propozycja pierwszego koncertu, zdaliśmy sobie sprawę że zespół nie ma nazwy. Zrobiliśmy wtedy burzę mózgów, z której niestety bądź stety nic nie wyszło. Jak wspomina nasza wokalistka Ania: Chyba po kilku dniach od spotkania, zapytałam Burzę – naszego lidera, o podpis pod mailem, który do mnie wysyłał. Okazało się, że F. to skrót od imienia Frank- podobno w przeszłości był tak nazywany, a miało to związek z liderem zespołu The Mothers of Invention, którym był Frank Zappa. Ta historia tak mi się spodobała, że postanowiłam przeforsować temat na grupie i zaproponowałam nazwę Frank. Do Franka dodaliśmy jeszcze Love, wszak większość piosenek jest o miłości. Poza tym miłość to temat ponadczasowy.

Monika: Jaki gatunek muzyczny jest Wam najbliższy? Lubicie eksperymentować z brzmieniem, czy raczej obraliście jeden kierunek, w którym czujecie się najlepiej?

F&L: Jak wyjaśnia nasz lider, Krzysztof Burzycki – Nasza muzyka to konglomerat różnych gatunków, brzmieniowo kojarzony głównie z latami ’80. Generalnie gramy pop, ale w tej naszej pojemnej pop-szufladzie mieści się soul, funk, rock&roll i pewnie parę innych stylów. Nie jesteśmy zespołem, który planowo dużo eksperymentuje, ale uwielbiamy zmiany harmonii, zmiany nastroju między częściami piosenki, staramy się dbać o bogactwo w warstwie melodycznej. Staramy się być muzycznie odważni. Ogólnie nasze piosenki są aranżacyjne uładzone, ale na przygotowywanej właśnie płycie pojawią się wyraźniejsze, ejtisowe brzmienia, będzie sporo dynamicznych i melodyjnych chórków.

Monika: Kto jest dla Was największą inspiracją?

F&L: Inspiracji jest kilka i to wszystko razy cztery, bo jest nas czwórka w zespole. Na pewno wszyscy lubimy klasykę pop/rock ’70/’80/’90 oraz okolice „lżejszego” jazzu. Do tego można dodać takie nazwiska czy nazwy zespołów: Prince, George Michael, Jackson, Kravitz,
Earth Wind&Fire, Hall&Oates , Kool&The Gang, Tears for Fears, The Police, Barbra Streisand, Burt Bacharach. Lubimy też posłuchać polskich wykonawców – Edyty Bartosiewicz, Ani Dąbrowskiej, Republiki, Oddziału Zamkniętego, Maanamu.

Monika: Kiedy możemy się spodziewać LP? W jakim klimacie będzie utrzymany?

F&L: Nasz pierwszy album powstaje dzięki wsparciu internautów, każdy może dorzucić się do jego wydania. Płyta pojawi się najpewniej tuż po wakacjach, bo to dobry moment: kończy się ładna pogoda, ludzie zaczynają odwiedzać kluby, szukają nowych dźwięków na coraz to dłuższe wieczory. Jesteśmy i zawsze będziemy wierni stylistyce pop w klimacie lat osiemdziesiątych, bo takie są nasze naturalne korzenie. Nie staramy się kopiować tamtej epoki, ale chcemy aby nasza płyta miała wyraźny ejtisowy posmak.

Monika: Jakie są Wasze marzenia związane z karierą muzyczną?

F&L: Marzenia mamy różne i wydaje nam się, że realizujemy je krok po kroku. Na początku chcieliśmy po prostu grać, później pojawiły się koncerty i ogromna chęć nagrania płyty. Jak na razie wszystko udaje się urzeczywistniać, nie ukrywamy jednak, że naszym największym marzeniem jest żyć, z tego co robimy po pracy i grać mnóstwo koncertów!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o