Ørganek w klubie Forty Kleparz [relacja]

9 kwietnia, zespół Ørganek zagrał GENIALNY koncert w krakowskim klubie muzycznym Forty Kleparz

Trzy minuty po godzinie dwudziestej rozpoczęła się rockowa uczta. Tomasz Organek z zespołem od początku pokazali jak poderwać publiczność. Przez pierwsze pięćdziesiąt minut występu zaprezentował prawdziwy arsenał szybkich riffów i umiejętności wokalnych lidera. Zagrano m.in „Nazywam się Organek”, „Wiosnę”, „Młodzież Szuka Sensacji”, „Rilke”, czy największy przebój formacji – „Kate Moss”. Była to niesamowita dawka energii ze względu na szalone tempo utworów, przedłużone improwizacją kompozycje czy solówki na gitarze i klawiszach. Od pierwszej piosenki ludzie zgromadzeni pod sceną zaczęli pokazywać, na co ich stać i właściwie połowa publiczności od razu zaczęła skakać. Podczas trwania utworu „Kate Moss” w stronę sceny poleciały różne części garderoby, a kompozycja „Głupi ja” niejednemu zdarła gardło.

Po niesamowicie szybkiej części przyszedł czas na utwór „King of the Parasites” i zwolnienie tempa. Lider zespołu postawił na aktywniejszy kontakt z publicznością. Doszło nawet do tego, że oprócz przedstawienia członków zespołu na scenie pojawił się techniczny (zdradzono, że ma na imię Bartek). Wspomniano także o menedżerze, reżyserze dźwięku i oświetleniowcu (wszyscy otrzymali gromkie brawa). Sam Organek po dziesięciominutowej przerwie zażartował twierdząc, że szykuje się najdłuższy koncert w życiu (na co z pewnością nikt z publiczności nie narzekał).

Kolejne czterdzieści minut koncertu to część bardziej spokojna. Zagrano m.in. „Ultimo”, „Italiano”, a główny set zakończono utworem „Czarna Madonna”. Organek zachwycał muzykalnością, agresywnym stylem grania na gitarze, ale także muzyczną wrażliwością w wolniejszych utworach. Po prostu chciało się go słuchać bez końca.

Po wielkim aplauzie muzycy powrócili na scenę, by zagrać bis – a tu niespodzianka! Do mikrofonu podszedł frontman i zaczął mówić o tym, jak prowadzenie zespołu jest ciężką pracą i jak trudno prowadzić go przez długie lata. Po krótkiej chwili konsternacji wśród publiczności zdradził, że zespół T.Love obchodzi swoje 35-lecie działalności. Zespół nagrał życzenia na scenie, a publiczność chórem odśpiewała gromkie sto lat. Oczywiście koncert nie mógł się tak skończyć. Powrócono do szybkiego tempa i raz jeszcze można było usłyszeć „Wiosnę”, „Kate Moss”, czy „Mississippi w Ogniu”. Koncert zakończył utwór „Nie lubię” w bardzo rozszerzonej wersji, bo muzycy potraktowali riff jako podstawę do improwizacji i solówek.

Koncert był świetnie zagrany, nagłośniony, oświetlony i co najważniejsze, publiczność przez ponad dwie godziny bawiła się szampańsko. Ørganek z roku na rok udowadnia, że jest jednym z liderów sceny rockowej w Polsce. Zespołowi właściwie niczego nie brakuje; świetni instrumentaliści, charyzmatyczny lider z głosem jak dzwon i dwie płyty gorąco przyjęte przez publiczność w całym kraju. Czego chcieć więcej?