Jeden dzień na Najpiękniejszej Domówce Świata [fotorelacja]

fot. Jagoda Dobrzyńska

To był jeden z najlepszych dni w całym moim życiu! Od wielu lat marzyłam, aby być na festiwalu Pol’and’Rock, lecz co roku coś stało na przeszkodzie. Tegoroczna edycja specjalna – Najpiękniejsza Domówka Świata – była jednak strzałem w dziesiątkę dla mnie.

Wszystko odbyło się trzydziestego lipca – przez prawie pięć godzin byłam w studio Transcolor jako dumna fotoreporterka. Jeżeli mam być absolutnie szczera, to cały czas nie wierzę, że uzyskałam akredytację fotograficzną – głównie z powodu wózka inwalidzkiego. Wciąż myślę, że to jest przepiękny sen. Ale jak to niektórzy mówią… marzenia się spełnia(ją).

Przybył

Do odpowiedniego miejsca trafiłam na dosłownie parę minut przed występem zespołu Przybył. Nietuzinkowa grupa muzyczna skupiająca się na graniu muzyki czerpiącej z tradycji polskiej piosenki autorskiej i na pograniczu jazzu, bluesa oraz alternatywnego rock’n’rolla. Panująca aura dzięki talentowi oraz kontakcie z publicznością sprawiła, iż bardzo się dobrze bawiłam. Choć znałam tylko jeden ich utwór, to cała reszta była dla mnie nowością – lecz pozytywnie zaskakującą. Dzięki pomocy dobrym osobom i organizatorom, mogłam zrobić zdjęcia Przybyłowi z tyłu sceny. Było warto, iż jeden z muzyków mnie zauważył i genialnie zapozował do obiektywu mojego aparatu fotograficznego.

Jurek Owsiak i Zenek Kupatasa

Gdy skończyli grać, natychmiast rzuciłam się w poszukiwanie Jurka Owsiaka. Wyszła mi tylko jedna fotografia… ale dla krótkiej rozmowy z nim i zrobienia wspólnego zdjęcia – opłaciło się! Kolejną kapelą była załoga Zenka Kupatasy. Zagrali w zastępstwie za Pull The Wire, którzy ostatecznie nie mogli pojawić się na Domówce. Nie znałam wcześniej grupy… i nie myślałam, że ten występ będzie tak bardzo energiczny oraz pozytywny. Całkiem liczna publiczność, która była za mną, rzuciła się w gigantyczne pogo. Jest to nurt ciężkiej muzyki okraszonej ogromną dozą dobrego poczucia humoru i chętnie bym się wybrała po raz kolejny na taki koncert.

BOKKA

Nadszedł czas na szeroki wachlarz dźwięków – od mrocznego synth popu, poprzez rock alternatywny, shoegaze, dream pop i muzykę elektroniczną – w wykonaniu BOKKA. Tajemnicza tożsamość członków zespołu dodała jeszcze większej ekscytacji i mojej radości. Jak dobrze mi było usłyszeć Town Of Strangers. Patrząc na widownię i ich entuzjastyczne reakcje, pomyślałam sobie, że cofnęłam się w czasie do Pol’and’Rocka z roku 2019, chociaż wcale mnie tam nie było. Lecz wyobrażać sobie mogę.

Renata Przemyk

Mój pobyt w studiu zakończył się koncertem Renaty Przemyk i późniejszym spotkaniem z artystką. Tak naprawdę to mogłabym na ten temat pisać i pisać… aczkolwiek myślę, iż najlepszym podsumowaniem będzie fakt, że moja ulubiona, polska wokalistka pomachała do mnie ze sceny. Oraz wzruszające wykonanie Kochanej, kiedy to każdy złapał się za ręce i uniósł je w górę, bujając się do rytmu.

Pragnę jeszcze coś napisać o atmosferze – była nieziemska. Spotkałam oraz poznałam wiele cudownych osób, nie pamiętam kiedy ostatnio doświadczyłam tak wielkiej dobroci w ciągu jednego dnia. Nie mogę narzekać dosłownie na nic, po prostu było idealnie! Życzę z całego serca każdemu takich wspaniałych, muzycznych godzin… szczególnie w przyszłym roku, w Kostrzynie nad Odrą.