19 czerwca zespół Three Days Grace byli headlinerem pierwszej edycji Summer Punch Festivalu. Przy tej okazji Barry Stock udzielił KM krótkiego wywiadu – opowiedział o sukcesie, scenie rockowej i marzeniach. Zapraszamy!
Bardzo szybko staliście się dużym zespołem – krótko po tym, jak wyszedł singiel I Hate Everything About You. I ten status utrzymał się przez te wszystkie lata. Jaki jest sposób na utrzymanie się na topie przez tak długi czas?
Nie umiem do końca odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że jesteśmy na topie, ponieważ jesteśmy pasjonatami tego, co robimy. Piszemy cały czas. Naprawdę dobrze nam się współpracuje. Kochamy to. Wydaje mi się, że głównym powodem, dla którego jesteśmy cały czas na topie, jest to, że piszemy bardzo osobiste piosenki – o rzeczach, przez które każdy przechodzi. Staramy się, aby wszystkie nasze piosenki takie były. Kiedy piszemy, traktujemy to jako terapię dla nas. Za każdym razem, kiedy nagrywamy, w pierwszej kolejności to jest o nas, ale też o ludziach wokół. Myślę, że to jest duża część naszego sukcesu – pisanie o rzeczach, które nas dotykają, z którymi ludzie mogą się utożsamić i bycie bardzo szczerym w tym, co się robi.
Jaka jest kondycja rockowej sceny obecnie? Jest dużo nowych zespołów, wrócił nu metal. Scena ma się dobrze czy niedobrze?
Myślę, że ma się świetnie. Cały czas ewoluuje. Przechodzimy przez różne ery – pewne zespoły są bardziej na topie, a po kilku latach jakieś inne będą modne. Są zespoły, które wracają lub próbują wracać. I każdy inspiruje się czymś innym i to słychać. Podoba mi się, że na scenie rockowej każdy znajdzie coś dla siebie. Scena rockowa zawsze była silna i nie sądzę, żeby to się zmieniło. Myślę, że my z Three Days Grace jesteśmy dobrym przykładem. Jesteśmy na scenie od lat i mamy się dobrze.
Gdybyś spotkał siebie z 1997 roku, kiedy zespół powstał, co byś powiedział?
Oh, geez… Prawdopodobnie, żebym się trochę uspokoił (śmiech). I trochę wyluzował. Ale nie żałuję niczego. Nawet jeśli robiłem w życiu głupie rzeczy, to odrobiłem lekcje. Wyciągnąłem wnioski i dzięki temu stałem się lepszym człowiekiem. Myślę, że powinniśmy popełniać błędy. Najważniejsze to uczyć się z nich i wyciągać wnioski.
Czy teraz, Twoim zdaniem, jest łatwiej osiągnąć sukces w muzyce?
Nie wiem do końca, jak odpowiedzieć na to pytanie. Wiem, co zadziałało u nas, ale kiedy zaczynaliśmy, to były inne czasy. Nie wiem, czy jest trudniej – jest inaczej. Ludzie często mnie pytają: “Co powinienem zrobić, aby mi się udało?”. Odpowiadam: “Mogę powiedzieć, co my zrobiliśmy, ale nie wiem, czy to zadziała dzisiaj”.
Kiedy założyliśmy Three Days Grace, nie było mediów społecznościowych i tego wszystkiego. Teraz jest o wiele więcej możliwości dotarcia do ludzi. Jeśli jest się sprytnym, to można je wykorzystać i osiągnąć wielki sukces. I wiele osób jest na tyle sprytnych…
Tu wracamy do Twojego pytania o scenę rockową – myślę, że to jest coś, co cały czas ewoluuje. Finalnie cały czas chodzi o rocka i docieranie do ludzi, po prostu zmienia się sposób, w jaki przez to przechodzimy i po to sięgamy.
Czy jest jakieś marzenie, którego nie spełniłeś jeszcze?
W ciągu ostatnich kilku lat naprawdę wkręciłem się w wyścigi samochodowe. Głównie za sprawą moich znajomych – ludzi, którzy kiedyś się ścigali. Kiedy jestem w domu, zajmuje mi to dużo czasu. Chciałbym się tym zająć na pełen etat – przynajmniej zawodowo. Teraz robię to bardziej hobbystycznie. To są nieprofesjonalne wyścigi na torach w całej Ameryce. Fajnie byłoby się tym zajmować zawodowo. Może kiedyś…


![Kochanowski zabrzmiał na nowo. Maria Peszek i Bartek Wąsik na Malta Festival [fotorelacja]](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/06/Piesn-nocy-letniej.-Peszek-i-Wasik-graja-Kochanowskiego-fot.-Natalia-Nazar-07-218x150.jpg)
