Horror w prawdziwym życiu, czyli jak być final girl i ocalić własną siostrę? [recenzja książki “Jak przetrwać swoją śmierć”]

0
5
Jak przetrwać swoją śmierć

Jak poradzić sobie ze stratą? I czy, gdybyśmy mogli cofnąć czas, powinniśmy zmienić bieg wydarzeń?

Alice jest introwertyczką, rzadko chodzi na imprezy i marzy o karierze patolożki sądowej. Uwielbia horrory i zna się na nich jak mało kto. Do tego podkochuje się w Wesie – tajemniczym chłopaku, o którym krążą różne niestworzone plotki. Stanowi całkowite przeciwieństwo swojej siostry, Claire – przebojowej, urodziwej, pragnącej zostać aktorką. Mimo to, siostry są prawdziwymi przyjaciółkami, które łączy bardzo silna więź. 

Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyny idą na imprezę halloweenową. Pośrodku pola kukurydzy Claire zostaje zamordowana, a życie Alice bezpowrotnie się zmienia – jej rodzice się rozwodzą, ona porzuca swoje marzenia i odsuwa się od innych. Tylko czy faktycznie “bezpowrotnie” jest tu właściwym słowem?

Kiedy rok po śmierci siostry Alice ma zeznawać w sądzie w sprawie morderstwa Claire, trafia na Anioła. Cofa się w czasie do Halloween poprzedniego roku, na krótko przed zabójstwem siostry. Ma czas do północy, aby wszystko naprawić – znaleźć mordercę i uratować Claire. Tylko czy faktycznie powinna to robić?

Slashery w pigułce

Jak przetrwać swoją śmierć jest naszpikowane motywami z horrorów, a przede wszystkim – motywem final girl, czyli jedynej ocalałej w starciu z mordercą. Final girl wie, że w horrorach nie włazi się do piwnicy, zwłaszcza jak stamtąd dochodzą dziwne odgłosy, wie, jak umknąć mordercy, a nie wpaść prosto w jego łapy, itd. Z racji tego, że przyjaciele Alice prowadzą podcast dotyczący seryjnych morderców, dostajemy na początku sporo odniesień właśnie do historii psychopatów, a na przestrzeni całej książki – do wszelkiej maści horrorów, zwłaszcza slasherów. Jeśli lubicie tego typu produkcje, to będziecie się super bawić – pod warunkiem że nie bierzecie tego rodzaju filmów na poważnie. 

Brak konsekwencji

Pod koniec Jak przetrwać swoją śmierć bowiem Danielle Valentine porzuca nieco poważny i dramatyczny ton swojej historii i pozwala sobie na bardziej humorystyczny ton. Mnie osobiście psuło to przyjemność z czytania – podtrzymywała ją chęć odkrycia, kto jest mordercą. Wolałabym, aby autorka konsekwentnie trzymała się powagi, którą wybierała przez większość powieści, a nie nagle zmieniała front…

Natomiast trzeba jej przyznać, że ma lekkie pióro. Nie tylko stworzyła ciekawy świat i miała interesujący pomysł na fabułę, ale do tego podała go w sposób wciągający już od pierwszego rozdziału. 

Najsłabszy punkt Jak przetrwać swoją śmierć – zakończenie

I faktem jest, że czerpałam masę frajdy z czytania tej powieści. Zakończenie jednak nie przemawia do mnie. Z jednej strony, jest niespodziewane i utrzymane w duchu slasherów, z drugiej – nie daje się mu wiary i zdaje się “posklejane” bez ładu i składu. Aczkolwiek ostatnia kwestia Wesa, zamykająca tę historię, bardzo przypadła mi do gustu…

Jeśli jednak przymkniemy oko na końcowy brak konsekwencji oraz chaotyczny finał, otrzymamy książkę, której nie chce się odkładać, która angażuje niemal od razu i po którą powinien sięgnąć każdy fan/fanka slasherów!

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze