Agnieszka Płoszaj – “Czarodziejka” [recenzja]

„Łódzki półświatek, nielegalne interesy i mroczna tajemnica sprzed lat”. O tym wszystkim ma traktować Czarodziejka – literacki debiut Agnieszki Płoszaj.

Jak informuje nas już umieszczony na okładce blurb, Czarodziejka opowiada głównie historię Julii Bronickiej. Prowadzi ona wraz z przyjaciółką Manią kawiarnię w ścisłym centrum Łodzi i ma (a właściwie mają) wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty. Przez zupełny przypadek dziewczyny stają się podejrzanymi w sprawie o morderstwo. Co więcej, ofiara – pani Zofia, stała klientka ich lokalu – chwilę przed śmiercią poprosiła Julkę o przechowanie dla niej pewnego pakunku. Pudełeczko, jak się później okazuje, zawiera dość stare dokumenty, rzucające na całą sprawę nowe światło.

Śledztwem w sprawie śmierci Zofii zajmuje się dwóch młodych policjantów – Tomek Mielczarek i Kuba Karski. Autorka bardziej skupia się na tym pierwszym, w stopniu podkomisarza, bardziej zaangażowanym nie tylko w sprawę, ale i znajomość z główną bohaterką. Znajomość wymagającą, gdyż dziewczyna nie ma łatwego charakteru. Zwierzchnik Tomka, komisarz Kuba, od samego początku nie ukrywa zresztą do podejrzanej swojej niechęci, starając się również studzić zapędy młodszego stopniem kolegi.

W sprawę zaangażowany jest również chłopak Mani, Mariusz – poszukiwany przez policję za zabójstwo policjanta – oraz kilka osób z otoczenia nieżyjącej Zofii.

Wraz z rozwojem postępowania okazuje się, że cała historia ma również drugie dno. Na radarze policji pojawiają się fundacje zajmujące się pomocą dzieciom z trudnych rodzin, nieczyste interesy i niemałe pieniądze. Wszystko to zaś przedstawione zostało w sposób nieoczywisty, wymagający od czytelnika odrobiny cierpliwości w oczekiwaniu na więcej poszlak w tej sprawie.

“Przystanęła obok wystawionych przez dozorcę kubłów na śmieci. Zdecydowanym ruchem podniosła klapę jednego z nich. Uderzył ją kwaśny odór. Wstrzymała oddech i cisnęła dziecko na stertę odpadków”

Książka porusza również kilka trudnych, lecz wartych rozmowy tematów: patologii, przemocy wobec dzieci, ludzkiej bezduszności czy niemocy w obliczu wyzwań ponad siły. Nie ukrywam jednak, że liczyłem na to, iż autorka skupi się na tych zagadnieniach w nieco większym stopniu. Zostały one zarysowane i stanowią niejako tło opisanych w książce wydarzeń, ale mogłyby bez przeszkód zostać nieco szerzej rozwinięte.

Czarodziejka jest powieścią napisaną w sposób nieco nierówny. Akcja jest wartka, całość czyta się szybko i przyjemnie, miewa jednak słabsze momenty. Jednym z nich są dialogi; o ile te pomiędzy bohaterkami brzmią nader autentycznie, o tyle w rozmowach angażujących policjantów czegoś mi brakowało. Być może pewnego zdecydowania, którego po śledczych wydziału zabójstw podświadomie oczekiwałem. Sami Tomasz i Jakub również wydali mi się osobami przedstawionymi w sposób nieco zbyt „uładzony” i przyznam, że nie do końca mnie do siebie przekonali. Za to kobitki – klasa. Zdecydowana, pełna werwy i ironiczna Julka oraz roztrzepana, beztroska i spontaniczna Mania bez wątpienia są postaciami wiarygodnymi. Również inne obecne w tekście kobiety wypadają na tle mężczyzn barwniej i mocniej oddziałują na wyobraźnię czytelnika.

W książce nie brak więc dialogów, opisy napisane są w sposób sprawny i nieprzesadnie szczegółowy, język bohaterów zaś brzmi z reguły autentycznie i niewymuszenie. Intryga jest ciekawa, sama fabuła nie jest zbyt zagmatwana i niełatwo się w niej pogubić. Wszystko to składa się na lekką i wciągającą lekturę. Brakuje być może pewnych szlifów, niektóre wydarzenia nie łączą się ze sobą tak sprawnie, jak można by tego oczekiwać, gdzieniegdzie przebija się pewna toporność w prowadzeniu akcji… jednak jak na debiut – jest bardzo dobrze.

Czarodziejka to kryminał, który z czystym sumieniem mogę polecić – zarówno fanom gatunku, jak i czytelnikom szukającym po prostu przyjemnej lektury.