Paris Saint-Germain po raz drugi z rzędu sięgnęło po Puchar Ligi Mistrzów. W sobotę 30 maja Paryżanie pokonali Arsenal 4:3 w rzutach karnych i zapisali się w historii europejskiej piłki.
Szybkie uderzenie Arsenalu
Już w 6. minucie Kai Havertz wbiegł w pole karne i mocnym strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik. Arsenal zaskoczył rywala od pierwszych minut. Londyńczycy grali pewnie i skutecznie blokowali ataki PSG.
PSG odpowiada z jedenastki
Paryżanie nie zamierzali jednak rezygnować. W 65. minucie Kwaracchelia został sfaulowany w polu karnym, a Ousmane Dembele pewnie trafił z rzutu karnego, wyrównując na 1:1. Po tej bramce Arsenal cofnął się głębiej. PSG dominowało i szukało zwycięskiego gola. Tymczasem świetny David Raya kilkukrotnie ratował Kanonierów przed porażką w regulaminowym czasie gry. Co więcej, był to historyczny moment. Obie drużyny strzeliły gola w finale Ligi Mistrzów — po raz pierwszy od 8 lat.
Karne po raz pierwszy od 10 lat
Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Dlatego też o triumfie zdecydowały rzuty karne — po raz pierwszy od 10 lat w finale Ligi Mistrzów. W serii jedenastek pomylili się Eberechi Eze, Nuno Mendes oraz Gabriel Maghalaes. I to, właśnie pomyłka tego ostatniego sprawiła, że Arsenal nie wygrał swojej pierwszej w historii Ligi Mistrzów.
Sezon godny mistrzów
PSG przez cały sezon udowadniało, że jest najlepszą drużyną w Europie. Luis Enrique zbudował zespół oparty na kolektywnej grze, a nie indywidualnych gwiazdach. Każdy zawodnik wiedział, kiedy atakować, a kiedy się cofnąć. Właśnie dlatego Paryżanie potrafili odwrócić losy trudnych meczów. Finał w Budapeszcie był tego najlepszym dowodem. Nawet gdy tracili gola w szóstej minucie, nie tracili głowy. Wrócili na boisko, wyrównali i wygrali w karnych. To cecha prawdziwych mistrzów.
PSG na tronie Europy
Tym samym PSG jako drugi klub, zaraz po Realu Madryt obronił tytuł Ligi Mistrzów w 21. wieku. Dla Arsenalu to bolesna porażka. Mimo to Kanonierzy mogą być dumni — wrócili do finału po 20 latach i pokazali świetną piłkę przez cały sezon. PSG natomiast świętuje i szykuje się na kolejne wyzwania na europejskiej scenie.


