Guardiola powiedział po pierwszym meczu jedno zdanie, które zamknęło wszystko: Madryt jest po prostu Madrytem. Nie ma znaczenia czy prowadzisz jedną, dwie czy trzy bramki. Miał rację – i zapłacił za tę prawdę odpadnięciem z turnieju. Dwa mecze między Realem a City w półfinale 2022 to być może największe widowisko w historii Ligi Mistrzów. Dziesięć bramek, odwrócone losy, Benzema grający jak bóg i Rodrygo wychodzący z ławki jak z kapelusza magika.
Etihad – koszmar i cud jednocześnie
Pierwszy mecz na Etihad Stadium rozpoczął się kosmicznie – Kevin De Bruyne trafił głową po dośrodkowaniu Mahreza, a Gabriel Jesus strzelił po podaniu De Bruynego i City prowadziło 2:0 już po 11 minutach. W tamtym momencie wszystko wskazywało na spokojny awans angielskiego mistrza. Jednak Benzema miał inne plany. Francuz zdobył bramkę kontaktową przed przerwą wolejem z podania Mendy’ego, tym samym trzymając Real przy życiu. Phil Foden przywrócił dwubramkową przewagę City, jednak Vinicius Junior w ciągu dwóch minut odpowiedział golem kontaktowym. Następnie Bernardo Silva trafił na 4:2, natomiast Benzema zamknął wynik słynną Paneką z jedenastego metra – chytry strzał w środek bramki, gdy wszyscy spodziewali się mocnego uderzenia w róg. Bowiem wynik 4:3 dla City wyglądał jak awans angielskiego klubu – jednak Real wracał do domu z poczuciem, że cokolwiek jest możliwe.
Bernabéu – 90. minuta i trzy gole w dziesięć minut
Rewanż był meczem taktycznym, ostrożnym i przez długie minuty nudnym. Mahrez strzelił w 73. minucie i City prowadziło 1:0 na Bernabéu, co oznaczało przewagę 5:3 w dwumeczu – Real był minutę od odpadnięcia. Jednak Bernabéu nigdy nie milknie. W 90. minucie Rodrygo wślizgnął się do bramki po podaniu Benzemy, a minutę później ten sam Brazylijczyk fantastycznym uderzeniem głową z dośrodkowania Carvajala wyrównał stan meczu. Tym samym w ciągu 120 sekund Real odwrócił losy dwumeczu. Co więcej, szok był tak wielki, że City przez kilka minut w dogrywce grało jak zahipnotyzowane. Natomiast w 95. minucie dogrywki Benzema po faulu Rubena Diasa pewnie wykonał rzut karny i ostatecznie posłał Real do finału wynikiem 6:5 w dwumeczu.
Benzema i Złota Piłka
Karim Benzema w sezonie 2021/22 grał na poziomie, który trudno opisać słowami. Francuz zakończył sezon z 41 bramkami we wszystkich rozgrywkach – był to najbardziej produktywny sezon w jego karierze. Dlatego jesienią 2022 roku Złota Piłka była jedynie formalnością. Co więcej, Benzema w samej drodze do finału strzelił decydujące gole w każdym meczu pucharowym Realu. Bowiem hat-trick przeciwko PSG w 1/8 finału, dwa gole przeciwko Chelsea i seria przeciwko City sprawiły, że eksperci zaczęli używać słowa „nieludzki”. Natomiast sam Benzema – zawsze lakoniczny – po meczu w Manchesterze powiedział tylko: Porażka nigdy nie jest dobra. Ale zrobimy coś magicznego w rewanżu. Dotrzymał słowa.
Guardiola i przekleństwo Realu
Pep Guardiola w swojej karierze trenerskiej przegrał z Realem Madryt w Lidze Mistrzów więcej razy niż z jakimkolwiek innym rywalem. Dlatego ten półfinał był dla niego szczególnie bolesny – bo City było lepsze przez 179 minut z 180. Analitycy ESPN po meczu pisali wprost: to był jeden z największych krachów w historii Ligi Mistrzów. Jednak Guardiola nie chciał szukać wymówek. Natomiast pytanie, które pozostało bez odpowiedzi, brzmi: jak zatrzymać drużynę, która nigdy nie wie, że przegrała?


