Tym razem wcielamy się w postać Chloe Frazer, znanej z drugiej i trzeciej odsłony serii Uncharted. Zaginione dziedzictwo zostało nazwane dodatkiem do czwartej części, ale według wielu graczy jest po prostu samodzielną grą. Poniekąd widać tutaj „odcinanie kuponów”, ponieważ przygoda miała zakończyć się na Kresie złodzieja, ale i tak wyszła bardzo dobrze.
Patenty
Nie jest to odkrycie ani żadna gra roku, ale zasługuje na wyróżnienie. Nie ma co się dziwić, że tytuł nazwany dodatkiem pracuje na silniku z „czwórki” oraz korzysta z tego, co poprzednia część zrobiła dobrze. Przede wszystkim trzeba nastawić się na brak fajerwerków i odkryć technologicznych.
Pierwszym aspektem wartym wspomnienia jest mapa, która zos tała zaimplementowana również do tej części. Bardzo dobry odbiór w Uncharted 4 przełożył się na stworzenie nieco większego minisandboxa do oskryptowanej historii. Jest to element gry, na który gracze zareagowali entuzjastycznie, ponieważ daje on dozę wolności w liniowej opowieści.
Deweloperzy zastanawiali się nad dodaniem Nathana jako postaci pobocznej w grze. Decyzja padła jednak na Sama, czyli starszego brata protagonisty poprzednich części. Wiele osób twierdzi, że dobrym pomysłem było wybranie właśnie jego zamiast młodszego z rodu, ponieważ ten drugi zasługuje na spokojną emeryturę.
Historia
Wszystko dzieje się od sześciu do dwunastu miesięcy po wydarzeniach z Uncharted 4. Tym razem wcielamy się w Chloe Frazer, która zawiązuje przymierze z Nadine Ross. Protagonistka prosi byłą już przywódczynię Shoreline o pomoc w odnalezieniu artefaktu znanego jako Tusk (Kieł Ganeśi).
Aby zdobyć przedmiot, dziewczyny wyruszają do Indii. Standardowo, jak to w całej marce Uncharted bywa, nie może być zbyt kolorowo. Destynacja, do której zmierzają protagonistki, jest ogarnięta wojną, więc stanowi to znaczne utrudnienie w misji.
Warto wspomnieć, że ani była najemniczka, ani złodziejka nie pałają do siebie miłością od samego początku. Historia tej gry skupia się wyraźnie na relacji dziewczyn i tym, jak budują do siebie zaufanie w trakcie rozgrywki.
Rozmawiając o zaufaniu – Chloe, znając historię Nathana i Sama, bierze ze sobą Nadine, by ta jej pomogła. Sęk w tym, że była najemniczka nie jest świadoma, iż jedną z misji, jaką muszą wykonać, jest pomoc bratu Nathana. Daje ona upust swojej frustracji, uderzając główną bohaterkę, kiedy dowiaduje się, że musi pomóc starszemu Drake’owi.
Asav, czyli główny złoczyńca gry, również ma ochotę na Tusk. Jest on byłym lekarzem, który zbuntował się przeciwko rządowi. Wiadomo, że kiedyś zawiązał współpracę z Nadine, lecz domniemane przymierze było prawdopodobnie relacją romantyczną.
Koniec
Nie ma co dużo mówić – wszystko, co wypaliło w Uncharted 4, zostało przeniesione do Zaginionego dziedzictwa. Deweloperzy, widząc, że wiele osób gra w tryb multiplayer, pokusili się o dodanie go również tutaj. Ciekawostką jest właśnie tryb współpracy – ponieważ gra została wydana jako dodatek, nie dostała swojego osobnego trybu, tylko połączyła serwery z dobrze znanymi i lubianymi rozwiązaniami z „czwórki”.
Odcinanie kuponów może nie jest najlepszą praktyką, czy to w grach, czy w filmach, ale niekiedy wychodzi to dobrze. W tym przypadku właśnie tak jest. Miejmy nadzieję, że Naughty Dog nie popłynie na sukcesie dobrze przyjętej serii i na tym zakończy dziedzictwo Uncharted. Jednak jeśli pojawią się jeszcze kiedyś gry spod tego szyldu, to mają jeden wymóg: nie mogą być gorsze od poprzedników, ponieważ nie ma sensu psuć tak dobrej serii.


