The Legend of Zelda (1986) [Retro Time]

The legend of zelda 1986
The Legend of Zelda (1986)

Pierwsza odsłona z cyklu The Legend of Zelda ukazała się światu już w 1986 roku w Japonii, na platformie Famicom. Rok później, gra zagościła na konsoli NES i została wprowadzona do sprzedaży na terenie USA. Jak prezentuje się po prawie 33 latach?

Retro-przełom

Gra spod szyldu Nintendo, w latach swojej premiery była naprawdę przełomowa. W latach 80-tych, substytutem zapisu były hasła, które po wpisaniu przenosiły nas do danego momentu w grze. The Legend of Zelda jako jedna z pierwszych gier, obsługiwała battery backup, pozwalający na zapisywanie stanu gry. A ze względu na to, że były to początki gier fabularnych, zapisy były naprawdę potrzebne i umilały rozgrywkę.

zelda fabuła
Fabuła The Legend of Zelda

Fabuła, a raczej jej szczątki

Gracz dostaje suche fakty, mówiące o tym, że zły czarnoksiężnik Ganon, zdobył Triforce Mocy. Księżniczka Zelda, będąca w posiadaniu Triforce’a Mądrości rozdzieliła go na 8 części. Poukrywała je po królestwie Hyrule, by Ganon nie dostał ich w swoje posiadanie. Następnie została porwana przez wspomnianego wyżej antagonistę, a zadaniem Linka (głównego bohatera) jest odnalezienie rozrzuconych po świecie części Triforce’a i uratowanie księżniczki. Nie ma wcześniej przedstawionej pokrótce żadnej historii kim jest Zelda, Link, Ganon ani czym jest Triforce. Gra wita nas paroma zdaniami opisu i to wszystko.  Warto jednak  wspomnieć, że jak na swoje lata, oferowała naprawdę wiele, jeśli mowa o fabule. W czasach, gdy większość produkcji znajdowała się na automatach, a seria Mario raczkowała, pierwsza odsłona Zeldy pozwalała na ciekawą rozgrywkę fabularną.

its dangerous to go alone
Pierwsza broń i znany cytat.

Rozgrywka

Gracz rzucany jest na głęboką wodę już na samym początku. Po prostu pojawiamy się na mapie, będąc wyposażonymi jedynie w tarczę. Nie jesteśmy w stanie zrobić nic innego niż chodzić. Po zdobyciu pierwszego miecza, zaczynamy prawdziwą rozgrywkę. Poruszamy się w czterech kierunkach, klawisze A i B służą nam kolejno za atak, i użycie przedmiotu specjalnego (takiego jak łuk, czy bumerang). Po podejściu do krawędzi mapy, przenosimy się na kolejną planszę. Tarczę mamy wyposażoną cały czas, używanie jej ogranicza się do zwrócenia się w stronę ataku, kiedy sami nie wykonujemy żadnej akcji, takiej jak np. cios mieczem. Jesteśmy wtedy odporni na obrażenia. Tarczę, w późniejszym etapie gry możemy zamienić na jej magiczny odpowiednik. Będzie on potrzebny, by przechodzić lochy z trudniejszymi przeciwnikami.

Świat gry jest duży. Do tego na większości plansz znajdują się przeciwnicy, którzy potrafią wydłużyć nam przechodzenie danego etapu. Poziom trudności jest niezmienny, jednak sprawia to, że początek rozgrywki nie należy do najłatwiejszych. Jeżeli odpowiednio szybko nie pozbędziemy się potworów, otoczą nas i bardzo możliwe, że skończy się to napisem Game Over. Naszym celem jest eksploracja każdego zakątka mapy, jak i szukanie tajemniczych przejść.

I tutaj pojawia się największy problem tej gry – nie jest łatwo przejść ją bez instrukcji. Nie jest to niemożliwe, jednak w czekających nas lokacjach jest wiele ślepych uliczek, a ponadto nie ma żadnego samouczka – gracz uczy się wszystkiego sam. Ma to swój urok, jednak sytuacje, w których musimy wracać się przez 3/4 lokacji, żeby zdobyć jeden przedmiot, który leży gdzieś w ukrytym pokoju, są naprawdę frustrujące. Tak samo przedmioty widniejące w sklepie – ciężko jest się domyślić, że kawałek mięsa, który możemy zakupić, przyda się parę map dalej, gdzie stojący na straży przeciwnik, nie będzie chciał nas przepuścić.

Pieniądze, przedmioty i życie

Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że zawartość naszego portfela jest ograniczona do 255 Rupii. Rupie również nie wypadają z przeciwników w dużych ilościach. Zazwyczaj po jednej, ewentualnie pięć, jednak nie ma 100% szansy, że otrzymamy cokolwiek. Przez wysokie ceny przedmiotów w sklepie, musimy odpowiednio zarządzać naszą wędrówką, jak i oczywiście finansami.

W grze znajduje się wiele zagadek, ukrytych pokoi i przedmiotów. Eksplorowanie świata jest przyjemne, jednak w wielu wypadkach możemy trafić na wspomnianą wcześniej przeze mnie „ślepą uliczkę”. Muszę wspomnieć również o mapie, którą mamy w grze – są to po prostu bloki jednego koloru podzielone w odpowiedni sposób. Dlatego wcześniej wspomniana instrukcja, czy poradnik będą rzeczą, które bardzo ułatwią rozgrywkę. Zaczynamy z trzema kontenerami serc. Są one odpowiednikiem paska zdrowia, gdzie możemy odblokować ich większą ilość w trakcie gry. W momencie śmierci cofamy się na początek mapy, nie tracąc przedmiotów ani pieniędzy. Dodatkowym utrudnieniem jest jedynie to, że niezależnie ile serduszek mamy, uzupełnione będą tylko trzy.

zelda dungeon eq
Ekwipunek w lochu

8 dungeonów.

Wszystkie części rozbitego Triforce’a, ukryte są w lochach. System przechodzenia dungeona opiera się na znalezieniu klucza, mapy i kompasu. Po zebraniu wszystkich przedmiotów toczymy walkę z bossem, który znajduje się na końcu każdego lochu. Nie są oni zbyt wymagającymi przeciwnikami, jednak warto zachować ostrożność.

Jednak po pokonaniu finałowego bossa, Ganona, gra wcale się nie kończy. Możemy podejść do niej drugi raz, tym razem jednak odblokowuje się nam specjalny tryb second quest, który posiada gamę nowych lochów, a dodatkowo poziom trudności gry znacznie się zwiększa. Wszystko co zdobyliśmy znika, i zaczynamy znów czystą postacią.

triforce zelda dungeon
Jedna z części Triforce’a odnaleziona!

Dlaczego Polacy nie znają Linka?

W Polsce, gry z serii The Legend of Zelda nie są aż tak popularne, jak przykładowo w USA. Nie ma w tym nic dziwnego, Zelda zdobywała swoją popularność od początku na konsolach NES gdzie w Polsce, królowały pirackie substytuty Famicoma o nazwie Pegasus, które nie mogły pozwolić nam na zapoznanie się z tym tytułem. Obecnie, wiele osób mogło dopiero co poznać serię przygód Linka, ze względu na Breath of The Wild z 2017 roku na WiiU oraz Nintendo Switch, które sprzedało się w ponad 10 milionach egzemplarzy (została ona wymieniona w naszym zestawieniu najlepszych zim w grach wideo).

Podsumowanie

Uważam, że pierwsza część z serii The Legend of Zelda, jest warta sprawdzenia. Taki powrót do korzeni może naprawdę wciągnąć w całą serię. Obecnie, ten tytuł możemy ograć na NES-ie, GameCube, GBA, Wii oraz Nintendo Switch. Dla miłośników gier retro jest to pozycja obowiązkowa, a z instrukcją czy poradnikiem, nawet niedzielny gracz może czerpać przyjemność z tego ponadczasowego tytułu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o