Najlepsze lokacje z gier wg redaktorów Kulturalnych Mediów

Najlepsze lokacje z gier

Spędzamy w nich większość naszego czasu z grą, ale rzadko dokładnie się im przyglądamy, czy analizujemy. Dziś redaktorzy Kulturalnych Mediów mają zamiar to zmienić i stają przed zadaniem przeanalizowania i wybrania swoich ulubionych lokacji z gier wideo.

Marcin Popielarz

W przypadku omawianych przeze mnie lokacji ich piękno nie odgrywa istotnej roli. Fakt: oba wybrane przeze mnie typy przedstawiają sobą wysoki poziom artystyczny, a szczegółowość i pieczołowitość w ich wykonaniu stanowi jedne z najlepszych w historii wirtualnej rozrywki. Tym niemniej to nie wygląd, rozległość, czy skomplikowanie jest dla mnie w lokacjach najważniejsze. Wybrane światy trafiły do mojej dwójki przede wszystkim za historię, którą sobą opowiadają. To, jak subtelnie, albo konsekwentnie potrafią się trzymać założeń postaci albo idei, która za nimi stoi. Zacznijmy więc od podróży w chmury.

Bioshock Infinite – Columbia

Najnowsza część Bioshock stworzona została przez nieistniejące już Irrational Games i wydana przez 2K Games. Swoją premierę miała 26 marca 2013 roku. Przy jej okazji pojawiło się kilka kontrowersji kręcących się wokół wieloletniego cyklu produkcyjnego, jednak koniec końców 2K przyznało grze nowego szefa projektu, który znacznie go okroił i umożliwił wydanie. Pomimo cięć, o których w internecie można znaleźć setki materiałów, udało się stworzyć piękną, spójną i urzekającą swoją fabułą grę. Wielu graczom nie spodobała się nieco monotonna rozrywka, ale większość dała się pochłonąć historii oraz… miastu.

Columbia, którą poznajemy już na początku przygody to lokacja jak żadna inna. Aby się do niej dostać nasz bohater odnajduje latarnię na szczycie której znajduje się kapsuła. Po wejściu do niej ta zostaje wystrzelona w przestrzeń ponad chmurami. Po​ kilku chwilach pełnych deszczu i ciemnego nieba wznosimy się ponad obłoki, aby dostrzec… miasto skąpane w blasku słońca!

Istne marzenie mieszkańców lat 20. Wspaniałe ceglane budynki wznoszą się na latających platformach ponad oceanem. Ulicami przechadzają się szczęśliwi ludzie, sprzedawcy zachęcają do kupna gazet i przekąsek. Ulicami spacerują elektryczne konie, a wszędobylska technologia czyni życie lżejszym. Złote wykończenia budynków i ulic przywodzą na myśl bogactwo, a melodia śpiewu męskiego kwartetu oblatującego miasto na powietrznym statku sprawia, że ciężko na chwilę nie przystać, by podziwiać piękno promieni słońca padających na krzaki róży.​

Najlepsze lokacje z gier
Czy w tym mieście można się nie zakochać?

Każda najmniejsza część Columbii jest wykonana z przywiązaniem do szczegółów, a im dalej brniemy w historię, tym szybciej zauważamy, że sielanka jest zaledwie iluzją. Pod pozorem złotego miasta kryją się bowiem rasizm, podziały klasowe i indoktrynacja obywateli. Wraz z postępami fabuły miasto się zmienia nie do poznania, a każdy jego element warto obejrzeć, bowiem twórcy nawet w tak prostych rzeczach, jak ułożenie obiektów zawarli dodatkową historię… tylko dla uważnych.

Dishonored 2– Mechaniczna Rezydencja

Do Dishonored 2 na pewno powrócę jeszcze w osobnym materiale, bowiem po jej przejściu wciąż zadaję sobie pytanie „Jakim cudem ta gra się tak słabo sprzedała?!”. Na razie jednak zostawmy to i przejdźmy do tematu. Gra została stworzona przez Arcane Studios i wydana przez Bethesdę. Swoją premierę miała w 2016 roku. Recenzenci produkcję przyjęli bardzo ciepło za gameplay i wykonanie zarzucając jej przede wszystkim bardzo słabą optymalizację (zarówno na konsolach, jak i na komputerach osobistych). Tam, gdzie jednak silnik graficzny nie pozwolił twórcom na stuprocentową płynność, tam pozwolił stworzyć przepiękną grafikę i dynamicznie zmieniający się świat. Idealnym przykładem połączenia tych dwóch elementów jest…

Mechaniczna rezydencja. Czwarta z misji w grze przenosi nas do posiadłości stworzonej w całości przez jeden z największych umysłów państwa Karnaki – Kirina Jindosha. Jest to naukowiec, którzy stworzył wiele mechanizmów, na jakie natrafiamy w świecie gry. Mechaniczni żołnierze, kolejki elektryczne, wymyślne pola i niemożliwe do złamania zamki. Szczytem zdolności persony jest jednak jego dom, do którego włamujemy się w trakcie historii celem unieszkodliwienia lub eliminacji naukowca.

Dom naszpikowany jest elektryką i osiągnięciami wynalazcy. Większość jego elementów jest ruchoma i modułowa. Mały salon może przerodzić się w galerię, a najmniejsze niedopełnienie procedur zakończy się wezwaniem robotów-strażników. Za ruchomymi ścianami odkrywamy mechanizmy, a ruchoma fasada rozbierana na części daje więcej satysfakcji, niż niejedne puzzle. Widok, jak w czasie rzeczywistym panele rozkładają się i składają zmieniając różne pokoje nie do poznania jest czymś, czego każdy gracz powinien doznać na własnej skórze. Dom Jindosha jest także obrazem jego samego – człowieka o wspaniałym umyśle, ale także zerowej pokorze i szacunku do ludzkiego życia. Warto się tu też rozglądać po kątach, bowiem najmniejsze detale mówią nam wiele o wynalazcy.

Odkrycie wszystkich tajemnic posiadłości zajmuje graczowi kilka godzin i jest to jeden z najlepszych momentów, jakie spędziłem w grach wideo.