Ponury sen bez wyjścia – Bad Dream Coma

Bad Dream Coma

Nigdy nie byłem fanem przygotówek point and click. Z czystym sumieniem muszę jednak stwierdzić, że przez takie gry jak Bad Dream Coma, powoli zaczynam zmieniać preferencje. Zapraszam w podróż do pozbawionego śmierci, ale bogatego w ból i cierpienie świata snów.

Bad Dream Coma to produkcja niezależna, wyprodukowana przez Desert Fox Software i wydana przez PlayWay. Na PC zadebiutowała już w 2017 roku, natomiast w styczniu bieżącego roku pojawiła się także na platformie Swith. Gra jest typową przygodówką point and click, bogatą w ciekawe zagadki logiczne, ale i obarczoną pewnymi bolączkami tego gatunku.

Świat bez śmierci

Bad Dream Coma zaczynamy leżąc we własnym łóżku i powoli pogrążając się we śnie. Chwilę później znajdujemy się już na początku mostu, prowadzącego do specyficznego miasta. Nie wiedząc, co dzieje się wokół, zagłębiamy się powoli w smutną historię cierpienia wszystkich znajdujących się w tym śnie. Okazuje się, że tutejszych ludzi opuściła śmierć. Nie umierają, a więc nie mogą też tego świata opuścić. W ten sposób stajemy się jednym z wielu pogrążonych w niekończącym się koszmarze. Choć trzeba zauważyć, że w dużej mierze to od nas zależy, czy ten sen faktycznie będzie zły. Na naszej drodze napotkamy między innymi przygnębioną, choć uroczą kucharkę, tajemniczą postać pozbawioną oczu, która będzie nas częściowo prowadzić, czy też małego chłopca, który wydaje się być zupełnie nieświadomy tego co dzieje się wokół. Każdy z bohaterów ma swój specyficzny charakter, większość jest tajemnicza, ale wbrew pozorom wszyscy zdają się mieć szlachetne pobudki. Głównym złym, możemy być my sami.

Wszystko ma znaczenie

Wróćmy na nasz most. Sam początek gry, jeszcze nie do końca wiemy z czym to się je, a więc testujemy. Dotykamy wszystkiego co się da. Zabawne, że klikając na ptaki siedzące na moście możemy je radośnie mordować pięścią. Nie jest to bynajmniej grzeczne, ale dzięki temu poznajemy jeden z ciekawszych mechanizmów Bad Dream Coma. Mianowicie każda nasza akcja pociągnie za sobą konsekwencje. Po każdej istotnej czynności, dostajemy coś na kształt osiągnięć, niekoniecznie pozytywnych. Mordując jednego ptaka, nabawimy się „krwi na rękach”. Zabijając kolejne zostaniemy „wrogiem ptaków”. Co ciekawe, gra już wtedy informuje nas, jakie konsekwencje będę miały nasze działania. Krew na rękach oznacza, że nie osiągniemy już dobrego zakończenia, a wrogość ptaków zamknięty dostęp nawet do neutralnego. Każde nasze oszustwo, kradzież czy jakakolwiek inna podłość niesie ze sobą konsekwencje. Oczywiście każda akcja pozytywna, również wpływa na rozgrywkę i zakończenie.

Raz to za mało

Bad Dream Coma oferuje kilka zakończeń. Co ciekawe, w zależności od naszych poczynań, zmieniają się nie tylko końcówki, ale także cała rozgrywka. Gra jest podzielona na osiem rozdziałów. Są one raczej krótkie, ale nasze działania już w pierwszym wpłyną w dużej mierze na drugi i wszystkie kolejne. Wartym wspomnienia jest także fakt, że w zależności od ścieżki którą obierzemy, zmienią się nie tylko otoczenie czy dialogi. Próbując pokonać grę drugi raz i szukając alternatywnych rozwiązań, natkniemy się wielokrotnie na zupełnie inne zagadki, czy nawet zmienione lokacje. W ten sposób możemy raz zagłębić się w świecie w którym niesiemy pomoc i wszyscy nas kochają, a innym razem pogrążyć całą okolicę w bólu, ciesząc się widokiem makabrycznych obrazów cierpienia i chorych scen.

Bad Dream Coma
Status, czyli podsumowanie naszych poczynań i możliwe zakończenia.

Nienudne obklikiwanie?

Jak na przygodówkę point and click Bad Dream Coma jest bardzo ciekawy. Zagadki w większości nie są oczywiste i wymagają niekonwencjonalnego myślenia. Na przykład, aby otrzymać pełnowymiarowy przedmiot, musimy spojrzeć na niego przez lupę, z kolei żeby nastał dzień, wystarczy wyciąć z kartki słońce i przykleić w miejscu księżyca. Zagadek tego typu jest bardzo dużo i na ogół nie ograniczają się do podobnych rozwiązań. Za każdym razem wymagają nieco innego podejścia. Dzięki takiemu zabiegowi od gry bardzo ciężko jest się oderwać. Dodatkowo, jak już wspominałem wcześniej, historia nie jest jednolita. Podobnie i zagadki możemy często rozwiązywać na różne sposoby, licząc się z późniejszymi konsekwencjami. Na przykład chcąc wspomóc niezbyt miłego pana odrobiną wody, możemy oczywiście zaczerpnąć ją z dystrybutora, ale z drugiej strony kusząca wydaje się opcja nabrania wody z toalety. Każdy czyn niesie konsekwencje, a większość zagadek ma rozwiązanie alternatywne, często jednak nie jest ono widoczne na pierwszy rzut oka, lub jest w jakimś stopniu uzależnione od wcześniejszych czynów.

Parę frustracji

Oczywiście, przy całym moim małym zachwycie Bad Dream Coma znajdzie się także kilka elementów do których mógłbym się przyczepić. W grze kursor zmienia się, jeśli element na który najedziemy jest interaktywny. Tym bardziej frustrujące jest kiedy coś, czego wcześniej nie można było podnieść, nagle staje się bardzo istotne. Dla przykładu przytoczę historię z kośćmi na cmentarzu. Zagadka polegała na stworzeniu skrzyżowanych piszczeli z czaszką na tarczy. Z jakiegoś powodu dopiero po dostarczeniu czaszki, mieliśmy dostęp do jednej z kości, potem kolejnej i tak dalej. Gra nie daje na ogół możliwości wykonywania kilku zagadek jednocześnie. Elementy często aktywują się dopiero, gdy wykonamy coś zupełnie niepowiązanego. Dlatego właśnie czasami przyjdzie nam bardzo długo szukać tego, co mamy zrobić dalej. Naturalnie parę razy zdarza się też, że szukając rozwiązania po prostu obklikujemy co tylko się da szukając czegokolwiek. Biorąc pod uwagę, że możemy jeszcze używać przedmiotów z ekwipunku na poszczególnych elementach, to tym większe pole dla metody prób i błędów. Niestety zdarza się, że próbowanie wszystkiego z wszystkim, na całym obszarze rozdziału jest jedynym rozwiązaniem. To jednak element nieodłączny przygodówek point and click, a w tej takich momentów jest naprawdę niewiele, więc także pod tym względem gra wypada dobrze.

Bad Dream Coma
Mnogość rozwiązań, alternatywne ścieżki i odkrywanie niepoznanych wcześniej sekwencji. Oto cały Bad Dream Coma.

Biel, czerń i krwista czerwień

Oto niemal wszystkie kolory jakie napotkamy podczas rozgrywki. Szata graficzna jest uboga, ale ma w sobie element artyzmu. Coś co przyciąga wzrok i buduje ciekawy klimat. Cały obraz jest suchym szkicem, zawierającym elementy kolorowe, służące podkreśleniu ważnych elementów. Jednym z nich jest właśnie krew, która idealnie wyróżnia się na tle czarno-białego otoczenia. Mimo ubogiej oprawy, uświadczymy tutaj również coś na kształt jumpscerów, choć jest ich bardzo niewiele. O klimacie już nie raz wspominałem, ale warto zwrócić na niego uwagę także i tutaj. To zadziwiające jak znakomity efekt można osiągnąć tak niewielkim nakładem środków. Oprawa muzyczna z kolei przypomina momentami ambientowe dźwięki rodem ze starych survival horrorów pokroju Silent Hill. Początkowo jest naprawdę przytłaczająca i robi wrażenie. Z czasem jednak robi się dosyć monotonna, ponieważ ten sam motyw powtarza się niemal przez całą grę, toteż przerażający dźwięk, z czasem staje się po prostu nudnym dźwiękiem.

Aż żal kończyć

Bad Dream Coma za pierwszym razem starcza na jakieś 4-5 godzin zabawy, w zależności od tego jak szybko rozwiązujesz zagadki. Ja wracałem do niej jeszcze dwa razy, aby uzyskać inne zakończenia i dokładniej poznać fabułę, ale kolejne przejście to już kwestia około 2-3 godzin, gdyż duża część zagadek była mi już znana. Ostatecznie było to dla mnie ponad 10 godzin naprawdę świetnej zabawy. To jedna z tych gier, które kończąc czujesz się rozczarowany, że to już. Będąc przygotowany na sporo frustracji, jak na point and click przystało, dostałem kawał świetnej fabuły, okraszony pięknym klimatem i satysfakcjonującymi zagadkami często wywołującymi uśmiech na twarzy. Z czystym sumieniem mógłbym Bad Dream Coma polecić nawet osobom, które nie są fanami gatunku. Być może przeżyłyby wówczas mały szok, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, taki jaki przeżyłem ja.

Grę do recenzji udostępnił GOG.com. Znajdziecie ją tutaj.

Gry z serii Resident Evil kupione ponad 90 mln razy

Gry z serii Resident Evil kupione ponad 90 mln razy

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o