Gry multiplayer zdecydowanie są tymi najpopularniejszymi. Na samym Steamie w kręgu tytułów bestsellerowych plasują się głownie produkcje nastawione na multiplayer, zarówno gry kompetetywne, jak i przeznaczone do grania ze znajomymi. Jednak czy w takie gry da się grać samemu? Oto lista pięciu takich gier, które potwierdzają tę tezę.
Deep Rock Galactic
Gra z kosmicznymi krasnoludami w roli głównej, które schodzą pod ziemie wykonywać przeróżne misje. Tytuł ten jest zdecydowanie nastawiona na grę wieloosobową – zadania polegają często na wykonywaniu kilku czynności jednocześnie, a wyższe poziomy trudności są zdecydowanie zbyt ciężkie dla samotnego gracza.
Ale czy na pewno nie da się grać w pojedynkę? Deep Rock to gra mocno polegająca na umiejętnościach gracza – nie na statystykach broni, w którą jest wyposażony. Jeśli ktoś jest dostatecznie dobry w eksterminowaniu robali oraz nie przeszkadza mu wielozadaniowość – bez przeszkód jest w stanie cieszyć się z DRG bez obecności znajomych.
Ponadto, grając samemu gra oferuje nam Bosco – wielozadaniowego drona, któremu możemy kazać robić przeróżne sprawunki, a w dodatku wspomaga nas w walce.
Far Far West
Ta gra ma z Deep Rock Galactic wiele wspólnego. Szybka, nastawiona na wykonywanie misji produkcja, która posiada bardzo przyjemny system gry wieloosobowej oraz zabawnych interakcji między graczami, którzy wcielają się w zwinnych robo-kowbojów.
Tak samo jak w przypadku Deep Rock Galactic i tutaj premiowane są umiejętności gracza, a nie same jego statystyki. W dodatku mordowanie wrogów w tej grze odbywa się na zdecydowanie większą skalę, a jeśli gracz opanuje system poruszania się do perfekcji, jest w stanie tańczyć wokół wrogów i unikać kul niczym krwiożercza baletnica.
Warframe
Ta gra to dosyć ciekawy przypadek. Szalenie popularna, aktywna na runku od naprawdę dawna – ponad 13 lat! Przez ten czas zyskała sobie spore grono fanów, a opinie są niesamowicie przychylne.
Akcja produkcji rozgrywa się w dalekiej przyszłości, a gracz wciela się w Tenno – pradawnego wojownika wybudzonego ze snu po wielu, wielu latach. Przywdziewa on Warframe – zaawansowaną zbroję, która jest postrachem każdej złej istoty w Układzie Słonecznym.
Rozgrywkę można opisać krótko: symulator kosmicznego ninja, a nastawiona jest ona na wykonywanie misji w 4-osobowych grupach, a mocnymi stronami jest istne zatrzęsienie różnych rodzajów Warframe’ów, karabinów, łuków, pistoletów oraz broni białej.
Granie wieloosobowe oraz samotne daje zupełnie różne doświadczenia. Co do pierwszego, oglądanie innych graczy jak skaczą, odbijają się od ścian oraz strzelają do wrogów latając z zawrotną prędkością sprawia absolutną frajdę. Z drugiej strony, granie samemu pozwala zatrzymać się na chwilę, pozbierać surowce oraz poskradać w swoim tempie.
Elite: Dangerous
Na rynku jest dostępnych kilka symulatorów kosmicznych, a najpopularniejszymi jest zdecydowanie No Man’s Sky oraz Star Citizen. Jednak Elite: Dangerous, kontynuator serii zapoczątkowanej w 1987 roku, również odbił się bardzo mocno na rynku takiego typu rozgrywki.
Elite: Dangerous to wieloosobowy symulator kosmiczny, w którym możemy swobodnie przemierzać Droga Mleczną, odwzorowaną w skali 1:1. W kosmosie bierzemy się za przeróżne prace: górnik asteroid, pirat, łowca nagród, handlarz i właściwie co tylko sobie wymyślimy. W dodatku, interakcje między graczami są wyjątkowo rozbudowane, pozwalające choćby łączenie się w drużyny i wspólne przemierzanie kosmosu.
Jednak gra jest na tyle rozbudowana, że na spokojnie jesteśmy w stanie robić to wszystko w pojedynkę – opcjonalnie nawet wyłączając obecność graczy (choć wszelkie poczynione przez nas odkrycia są wciąż zapisywane i inni gracze mają w nie wgląd). Elite: Dangerous jest skonstruowane niemal tak, jakby gra była pracą w elektronicznej rozgrywce – trzeba też przeznaczyć naprawdę dużo czasu na naukę choćby poruszania się w zerowej grawitacji ciężkim statkiem.
Wszystko jest osiągalne w pojedynkę, a wyłączenie innych graczy to zabezpieczenie przed tymi z bardziej morderczymi intencjami.
Hunt: Showdown 1896
Ta gra to jeden z bardziej rozpoznawalnych extraction shooterów na rynku. Utrzymana w klimatach mrocznego dzikiego zachodu, wysyła kilkunastu graczy na mapę, daje 45 minut na wykonanie zadania, a następnie wymaga udanie się do punktu ewakuacji w celu zakończenia runu.
Gra jest piekielnie trudna i powodem tego jest obecność właśnie innych graczy – każdy ma taki sam cel, a niestety tylko jeden lub maksymalnie dwóch może zakończyć misję powodzeniem. Dlatego każdy, kogo napotykamy jest potencjalnym zagrożeniem.
W Hunt: Showdown 1896 gra się lepiej ze znajomymi – w razie postrzału będą w stanie nas wskrzesić, a to może decydować o wygranej lub przegranej. Będąc samemu nie ma tego luksusu. Chyba, że…
Tytuł oferuje gamę umiejętności, a jedną z nich jest możliwość wskrzeszania swoich przyjaciół na odległość. Jednak grając solo, zmienia się działanie tej mocy – jesteśmy w stanie podnosić samych siebie. Sprawia to więc, że w pojedynkę możemy kontynuować walkę – nawet jeśli jesteśmy śmiertelnie postrzeleni. W dodatku za granie samemu otrzymujemy więcej doświadczenia.


