Skąd ja to znam – ”Proces siódemki z Chicago”

Proces siódemki z Chicago to historia wciąż aktualna. I obawiam się, że nie zestarzeje się jeszcze bardzo długo. Być może nigdy.

Trwa Wojna w Wietnamie, na której giną kolejni młodzi amerykańscy rekruci… Z założenia pokojowy protest podczas Krajowej Konwencji Partii Demokratycznej w 1968 roku, przerodził się w brutalne starcie z policją i Gwardią Narodową. Organizatorzy protestu zostali oskarżeni o spisek w celu wywołania zamieszek.  Ich protest stał się jednym z najsłynniejszych w całej historii. Osobiście nie wiedziałem o tych wydarzeniach, dopóki nie obejrzałem filmu. Mamy bowiem do czynienia z sądową historią, której skalę śmiało można porównywać do Afery Dreyfusa (J’accuse – Oficer i szpieg).

Fot. NIKO TAVERNISE/NETFLIX © 2020
W pierwszych minutach seansu poznajemy cały wachlarz osobowości – organizatorów protestów w czasie Konwencji Partii Demokratycznej.

Po głębszym przyjrzeniu się nie można ich wrzucać do jednego worka. Tak jednak się dzieje. Same protesty i ich przebieg aż po zamieszki i starcia z policją pokazane są jako retrospekcje do zeznań świadków i uczestników wydarzeń. Ten zabieg Sorokina sprawia, że widz niejako siada w ławie przysięgłych i dopiero pod koniec procesu przyjdzie mu wydać werdykt.

Należy jednak podkreślić, że Proces siódemki z Chicago zdecydowane J’accuse! przeciwko niesprawiedliwości i nadużywania władzy… współcześnie. Właśnie trwają wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, w których ubiega się o reelekcję Donald Trump. Chociaż Ameryka w walce o prawa człowieka osiągnęła już wiele, wciąż trwają tam starcia o godne życie dla czarnej społeczności, prawa społeczności LGBT, godne warunki socjalne.

Fot. NIKO TAVERNISE/NETFLIX © 2020

Jednym z ciekawszych wystąpień jest rola Franka Langelli, który wcielił się w postać wysoce niekompetentnego sędziego Juliusa Hoffmana. Myślę, że to jedna z najbardziej wkurzających postaci filmowych tego sezonu,  i Frankowi Langelli należy się dozgonny podziw za tak porywająca kreację!

Dla niektórych pewnym zaskoczeniem będzie rola Sashy Barona Cohena w tej — pamiętajmy o tym — dramatycznej fabule. Znany głównie z komediowych produkcji, udowodnił jednak swoją elastyczność w innej netflixowej produkcji — The Spy. W Procesie siódemki z Chicago Cohen ma okazję rzucić kilkoma żartami, jednak wciąż pokazuje, że żaden gatunek mu niestraszny. Na ekranie dorównuje Cohenowi Eddie Redmayne, który również na potrzeby filmu pozbył się swojego melancholijnego wizerunku.

Fot. NIKO TAVERNISE/NETFLIX © 2020
Jak już wspomniałem na ekranie przewija się wachlarz osobowości i myślę, że każdy widz znajdzie w filmie kogoś, kto wzbudzi u niego najróżniejsze emocje, wywoła aprobatę lub niechęć.

To z kolei stały element gry zwanej walką o prawa człowieka i rewolucją. Nigdy nie jest tak, że ruchy społeczne są monolityczne. Nie wszyscy chcą sięgać do agresji lub terroru, dla innych dialog to za mało… Podobne sytuacje dzieją się w naszych rodzimych realiach, nie muszę nawet pokazywać palcem. Myślę więc, że film Aarona Sorkina to świetny obraz do refleksji nad tymi czasami.

Pewien patos i podniosłość, który zenitu sięga w ostatniej scenie, nie pozostawia złudzeń, że Proces siódemki z Chicago to dosyć subiektywna ocena rzeczywistości, skierowana przeciwko konserwatyzmowi. Może nie tak silnie jak Blackkklansman Spike’a Lee, ale już bliski temu klimatowi. Nie jest jednak pozbawiony krytycznego spojrzenia na lewą stronę dyskursu.

Proces siódemki z Chicago
Fot. NIKO TAVERNISE/NETFLIX © 2020