Pasikowski, Dorociński i Doda, czyli “Pitbull. Ostatni pies” [recenzja]

Od wielu miesięcy wrzało wokół najnowszego Pitbulla. Inny reżyser, powrót „starej” ekipy, a nawet i osadzenie Dody w głównej roli kobiecej. Te wszystkie czynniki sprawiły, że miłośnicy Patryka Vegi sceptycznie reagowali na kolejne doniesienia dotyczące filmu. A tymczasem za sterami produkcji Pitbull. Ostatni pies stanął Władysław Pasikowski – jeden z najsłynniejszych polskich twórców.

Pitbull. Ostatni pies spokojnie mógłby uchodzić za samodzielny film, to w poszczególnych momentach nawiązuje do poprzednich części. Jednakże, jeżeli znajdą się tacy, którzy nie oglądali wcześniejszych odsłon, nie będą musieli się niczym martwić; owa niewiedza nie wpłynie na odbiór produkcji.

Zabójstwo „Soczka” (Piotr Chojnowski), jednego z policjantów, stawia warszawskich funkcjonariuszy na baczność. Biorą sobie za punkt honoru jak najszybsze przeprowadzenie śledztwa. Do sprawy wkracza „Despero” (Marcin Dorociński), który wchodzi w gangsterski światek rządzony przez „Gawrona” (Cezary Pazura), by móc od środka powstrzymać gangi walczące o dominację w mieście i przy okazji dowiedzieć się nieco więcej o śmierci kolegi po fachu.

W tym wątku Dorociński daje popis swoich umiejętności. Obserwujemy, jak z policjanta bezbłędnie przemienia się w sługę gangstera. Niejednokrotnie potrafi udowodnić swoją lojalność do tego stopnia, że widz aż zastanawia się, na ile on udaje, a na ile granica pomiędzy byciem gliniarzem a gangsterem się zatarła. Zaskakująco dobrze wypada również Dorota „Doda” Rabczewska. Wcieliła się ona w Mirę, żonę „Gawrona” i wcale nie doskwiera nam jej towarzystwo. Oczywistym jest, że nie zaprezentowała się jak profesjonalna aktorka, ale na miarę swoich możliwości poradziła sobie zadowalająco.

Pitbull. Ostatni pies jest dobrym filmem sensacyjnym. Gangsterski świat świetnie budują Cezary Pazura oraz Adam Woronowicz. A co za tym idzie, klimat policyjny idealnie dopełniają Krzysztof Stroiński, czyli „Metyl” oraz Rafał Mohr jako „Quantico”. Chociaż produkcja nie jest pozbawiona wad, to jednak historia i rewelacyjna gra aktorska wszystko wynagradza. Wciągająca akcja i ciekawość co do tego jak zakończy się wątek „Despero”. Najnowszy Pitbull różni się od poprzednich części, ale to tylko wypada na jego korzyść. Nie mamy żadnych niedopowiedzeń. Film od A do Z wyczerpująco odpowiada na wszystkie pytania. Jak i również powinien definitywnie zamknąć usta sceptykom.

Źródło zdjęcia: materiały prasowe/Kino Świat