One Piece wersja aktorska – różnice między serialem a anime cz. 1

0
2

Różnic czy pominiętych, lub nawet zamienionych, wątków w serialu aktorskim jest sporo, żeby nie powiedzieć – ogrom. Nic dziwnego w tym, że Netflix musiał zmniejszyć ilość kontentu, jaki zawarty był w materiale źródłowym. Chociaż skoro coś nazywa się adaptacją, to powinno się to odwzorować 1:1.

Garp i Koby oraz Luffy

Ważnym aspektem historii kapitana Słomkowych Kapeluszy jest wpływ dziadka Luffy’ego na niego. Coś, na co widzowie anime musieli czekać do 314. odcinka, widzom serialu zostaje ukazane w zaledwie 4. epizodzie – zmienia to sposób, w jaki patrzą oni na wiceadmirała marynarki.

Ścigany niemalże od samego początku live-action, młody kapitan mierzy się z ciągłym uczuciem bycia w zagrożeniu. Oczywiście w anime również pojawia się „dziwny chłód na karku” Luffy’ego, ponieważ od Arlong Park ma on na sobie list gończy, ale nie czuje zagrożenia ze strony dziadka. Garp w ten sposób zostaje antagonistą, którym w anime de facto nigdy nie był.

Koby rzeczywiście, tak jak w anime, został wcielony do marynarki na początku historii, ale serial podszedł do tego inaczej. Wraz ze swoim kompanem Helmeppo uczą się, by zostać mężnymi i odważnymi wojownikami Marines pod okiem surowego Garpa. Relacja dwóch podopiecznych wiceadmirała nie była tak szeroko poruszana w anime.

O ich treningu dowiadujemy się z retrospekcji, kiedy to zaczynali uczyć się walczyć i hartowali swoje ciała na wyspie. W serialu aktorskim nie przechodzą praktycznie żadnego szkolenia, ale za to ich relacja jest przedstawiona szerzej. Anime nie upychało odcinków o rozwoju ich relacji bezpośrednio do głównej linii fabularnej; dostali oni swoje odcinki poboczne, które – jeśli ktoś chciał zgłębić temat – mógł obejrzeć na własną rękę. Serial aktorski próbuje pokazać nam od samego początku, że są to ważne postacie, jakby nieco na siłę. Anime robi to w delikatniejszy sposób, co powoduje, że wydaje się to bardziej naturalne.

Walka na Baratie

Baratie, czyli pływająca restauracja, której właścicielem jest Zeff – mężczyzna zwany Czerwononogim ze względu na to, że bijąc ludzi, miał nogi ubrudzone we krwi. Był on kiedyś kucharzem-piratem. Uratował Sanjiego, kiedy napadł na statek, na którym ten był kucharzem.

Luffy, Zoro, Nami i Usopp, wypływając z Syrup Village, znaleźli restaurację w zupełnie inny sposób. Chwilę po dostaniu Going Merry od Kayi załoga testuje działa i trafia w skałę, na której znajdowali się starzy współpracownicy Zoro. Po wyleczeniu jednego z nich ze szkorbutu dostają informację, że jeśli szukają kucharza, powinni udać się właśnie do Baratie. Tak było w anime, niestety zabrakło tego w serialu…

Pora przeskoczyć trochę w czasie i pominąć odrobinę fabuły – trochę tak jak adaptacja. Na pokład restauracji w kształcie ryby dopływa pirat, który umiera z głodu i wycieńczenia. Sanji wyznaje zasadę, że pomaga każdemu, kto jest głodny i tak było również w tym momencie. Ta część fabuły zgadza się w obydwu tworach. To, co jeszcze warto dodać, to pobudki głodnego pirata. Szukał on schronienia, ponieważ załoga, do której należał, została wybita przez Mihawka, jednakże wątek tego, co stało się później, został pominięty całkowicie przez Netflix. Pirat należał do załogi Don Kriega; był on kluczową postacią na Baratie, ponieważ Luffy stoczył z nim długą i zaciętą walkę, która ukazała jego siłę determinacji. Wygłodzony Gin postanowił wezwać swojego kapitana, który nie uszanował tego, że Sanji pomógł jego oficerowi oraz jemu samemu, rozpętując przez to niemałe zamieszanie.

W serialu aktorskim Don Krieg został zabity przez Mihawka na samym początku, podczas gdy w anime został on pokonany przez kapitana Słomkowych. Wartym odnotowania elementem jest również to, jakie pobudki miał szermierz, gdy dopływał na Baratie. W anime, znudzony, szukał on załogantów Don Kriega i jego samego. Serialowy Garp zadzwonił do Mihawka i postanowił mu zlecić złapanie Luffy’ego.

Adaptacja ma luki fabularne lub zmiany, ale nie wyklucza jej to jako dobrego serialu. Oczywistym jest, że nie można przenieść wszystkiego z anime na ekran, ale jednocześnie twórcy muszą liczyć się z tym, że fani im to wytkną.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze