After Life – o depresji z humorem

Ta ciepła i dodająca otuchy komedia pozwoli, chociaż w małym stopniu, zrozumieć tych, którzy borykają się ze stratą bliskiej osoby… Ricky Gervais ponownie wkracza do akcji.  

Jak żyć na tym łez padole?

Podobnie jak w Dereku, w After Life Ricki Gervais podejmuje się bolesnej, chociaż bardzo życiowej tematyki. W obu serialach mamy do czynienia z motywami samotności, starości i umierania. Inaczej niż w Dereku, tutaj nie tyle chodzi o pogodzenie się z kruchością własnego żywota, co o poradzenie sobie ze stratą bliskiej mu osoby. Tony, dziennikarz z lokalnej gazety, jest w rozsypce po śmierci swojej żony, Lisy. Postanawia uporać się z żałobą w niecodzienny sposób. Mówi i robi wszystko, na co ma ochotę. Robię i mówię, co chcę. A jeśli będę miał dosyć, zawsze mogę się zabić. To jest jak supermoc – wyznaje swojemu szwagrowi. Staje się naprawdę uciążliwy dla swojego otoczenia. Z czasem Tony zyskuje chęć do życia i zbliża się do innych ludzi.

AFTER LIFE
fot. Natalie Seery

Jest to także opowieść o tym, jak obchodzić się z osobami, które doznały podobnej straty. Wszyscy jego bliscy – z wyjątkiem ojca, który ma tak zaawansowanego Alzheimera, że nie bardzo wie co się wokół niego dzieje – starają się pomóc Tony’emu wrócić do dawnego życia i dostrzec jego wartość.

After Life — a może jest po co?

Całość podana jest z typowym dla Gervaisa poczuciem humoru. On sam często powtarza, że można żartować dosłownie z wszystkiego. Problemem nie jest tematyka, ale to czy żart okazuje się śmieszny. Jeżeli tak nie jest – to trudno. Gervais żartuje, nie tylko z depresji, co nie oznacza, że bagatelizuje problem. Bynajmniej! On pokazuje, że właśnie ignorowanie lub trwanie w status quo to ścieżka do absurdu i groteski.

To podejście sprawdza się w wypadku After Life. Szczególnie zabawne są sceny konfrontacji Tony’ego z członkami lokalnej społeczności. Ponieważ wszyscy chcą zaistnieć w lokalnej gazecie, zrobią niemal wszystko, żeby to osiągnąć. Scena z puddingiem to MAJSTERSZTYK!

After Life – materiał na weekendowy bing watching.

Wszystkie gagi i żarty dobrze równoważą się z całością. Z jednej strony mamy szansę zastanowić się nad naprawdę ważnymi, wartymi przemyślenia momentami, a z drugiej nie tracimy dystansu do tej fikcyjnej rzeczywistości. Ponieważ After life składa się z sześciu, około półgodzinnych odcinków, dlatego jest to idealny materiał na weekendowy bing watching. Serial oczywiście odznacza się właściwościami terapeutycznymi, więc wszystkim tym, którzy borykają się z samotnością lub żałobą — polecam!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o