13 powodów, żeby oglądać American Vandal

Serial wyprodukowany przez Netflix na przełomie 2017 oraz 2018 roku. Nominowany aż pięciokrotnie do najważniejszych nagród, w tym do Emmy w poprzednim roku za najlepszy scenariusz serialu limitowanego, filmu telewizyjnego lub dramatycznego programu specjalnego oraz ponownie w 2019 dostrzeżony przez Critics’ Choice Television. Prezentujemy 13 powodów, dla których warto zainteresować się American Vandal.

Mockument jako gatunek

Nazwa pochodzi od angielskich mock (drwić) i documentary (film dokumentalny), co jasno sugeruje, z czym mamy do czynienia. Fikcja, która udaje fakty. Satyra lub parodia, towarzysząca filmowi dokumentalnemu. Światowe kino udowadnia nam, że niejednokrotnie rozwiązanie to już się sprawdziło i przyciągnęło grono zainteresowanych. W przypadku American Vandal komediowa narracja jest połączona ze śledztwem, czym wpasowuje się idealnie w ten nurt. Nie jest to produkcja dopracowana i profesjonalna, ponieważ część materiałów jest nagrana telefonem, a niektóre przesłuchania przeprowadzane w niesprzyjających warunkach. Sami detektywi, jeśli tak możemy ich nazwać, nie są osobami wyszkolonymi, a uczącymi się na bieżąco amatorami.

Czy to jednak sprawia, że serial nie jest wart zainteresowania?

Wręcz przeciwnie, jego nowatorska forma przyciąga i zadziwia. Łączy coś dotąd nie do pomyślenia, czyli humor z prawdziwym dokumentem. Mamy więc zarazem rozwijającą się zagadkę, jak i luźną formę. Rzeczywistość nie musi być oddawana surowo i w poważnych narracjach. Autorzy tej produkcji udowadniają nam, że można inaczej.

Problematyka

American Vandal składa się z 2 sezonów. Oba są osobnymi sprawami, których zbadania podjął się Peter Maldonado (w tej roli Tyler Alvarez), jeden z drugoklasistów. Łączy je środowisko szkolne, w którym osadzone są historie oraz problematyka aktów przemocy. W przypadku pierwszego sezonu jest to zniszczenie mienia, wandalizm. Drugi sezon z kolei opisuje nam przemoc w postaci terroryzowania i zastraszania.

Mimo wielu kontrowersji, które skupiają się na analizie American Vandal przez pryzmat występującego motywu narysowanych męskich przyrodzeń na maskach samochodów oraz fekaliów jako narzędzia skandalu w szkole, serial nie ma za zadanie tylko szokować niskim poziomem chwytów fabularnych. Owszem, pierwszy sezon rozwiązuje zagadkę, kto zdewastował 27 aut nauczycieli niecenzuralnymi graffiti penisów, a drugi zajmuje się sprawą nijakiego Gównianego Rabusia, ale w trakcie poruszane jest też wiele innych ważnych dla nastolatków problemów. Mamy narkotyki, rozterki miłosne, popularnych i mniej lubianych uczniów, kreowanie wizerunku w social mediach, presję bycia najlepszym. Autorzy w satyryczny sposób pokazują nam amerykańskie środowisko młodzieży – przerysowane, ale z prawdziwymi zmartwieniami.

13 powodów
By A D Monroe III – Own work, Public Domain, commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61831

13 powodów, dla których warto obejrzeć American Vandal

1. Parodia kryminalnych programów dokumentalnych

Lubisz zagadki i zawiłe sprawy pełne “plot twistów” oraz oklepanych motywów zbrodni? Interesuje Cię cały przebieg rozwiązywania takich śledztw i droga dedukcji od A do Z przestępstwa? Jesteś jednak przeciwnikiem poważnych i sztywnych detektywów, którzy wszystkie etapy swojej pracy traktują metodycznie? To produkcja właśnie dla Ciebie – tu narracja prowadzona jest przez młodych, energicznych chłopaków. Nie ma tu miejsca na grobową ciszę i utarte schematy, a jeśli się pojawiają to w niekonwencjonalny i prześmiewczy sposób.

2. #highschooldrama

Ostatnio popularność zdobywają amerykańskie historie o nastolatkach w szkołach średnich. Może to lekko infantylne, ale sami przyznajcie: Każdy z nas był kiedyś młody i miał swoje problemy dojrzewania. Stąd też upodobanie do poznawania właśnie takich produkcji, które opisują lata beztroski, a zarazem wchodzenia w dorosłość. Czasy się zmieniają, kolejne dorastające pokolenia mają nowe problemy związane z postępem i rozwojem. A my staramy się dotrzymać im kroku, choćby po to, by uczciwie móc powiedzieć, że kiedyś było lepiej.

3. Przystępna forma

Odcinki trwają po około 35 minut, więc jeśli idzie o organizację oglądania serialu, to jest dobrze skondensowana. Nie jest to godzinna emisja, gdzie przykuci jesteśmy do ekranu, nie mogąc przegapić żadnego fragmentu fabuły. Wszystkie odcinki są właśnie w formie krótkiego reportażu, który rozwija opowieść lub dodaje nową perspektywę, wątek poboczny.

4. Portrety psychologiczne

W przypadku obu sezonów pojawia się mnóstwo postaci, czy to pierwszoplanowych, czy drugoplanowych. Każda z nich jest jednak na tyle ważna, że poświęcana jej jest część śledztwa. Możemy przez to poznać osoby, które nawet czasem niezwiązane ze sprawą, ale mają nam coś ciekawego do opowiedzenia o sobie. To sprawia, że docieramy do różnych przedstawicieli warstw społecznych, a nie zamykamy się tylko na jedną grupę ludzi. Poza tym narracja pozwala nam dostrzec, jak niejednakowe mogą być czasem motywy działań, które nami kierują, co jest ciekawym, z punktu socjologicznego, doświadczeniem.

5. Łatki i uprzedzenia

Obie historie mają podobnie skonstruowaną opowieść. W wyniku skandalicznego i niedopuszczalnego zachowania ze szkoły zostają wyrzuceni uczniowie. Podczas pierwszego sezonu jest to chłopak znany z nieetycznych pranków i niepoważnego podejścia do placówki oświaty. Kolejny sezon przedstawia nam odstającego od reszty ekscentryka, który w przeszłości zaliczył nieprzyjemną wpadkę. Co ich łączy? Bezpodstawne oskarżenia bez twardych dowodów oraz dyscyplinarne wyrzucenie ze szkoły wywołane złą opinią. Problem uprzedzenia do niektórych uczniów jest trudny do ukazania. Psychologia udowadnia jednak, że mocniej pamiętamy złe sytuacje, które nas spotykają. Tylko czy to daje nam prawo do obarczania winą kozłów ofiarnych, którzy mają trudności w nauce lub zachowują się nagannie?

6. Ludzkie oblicza antybohaterów

Ciekawą kreacją całego serialu jest to, że sprawa z góry jest irracjonalna. Pomyślcie tylko sami – sprawcy zostają wyrzuceni, incydenty się nie powtarzają, wyroki zapadły. A mimo to Peter Maldonado wraz ze swoim przyjacielem Samem Ecklundem (w tej roli Griffin Gluck) bronią skazanych. I starają się dać im szansę na przedstawienie własnej perspektywy, wyjaśnienie wszystkiego. Szkoła, policja, rówieśnicy skreślili wyrzuconych dyscyplinarnie, więc są oni od początku bohaterami, których nie darzymy sympatią. Ale mimo to śledztwo udowadnia, że nie zawinili i są tymi, których źle oceniono. Taka zmiana i ukazanie prawdziwych obliczy sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, czy wszystko jest tylko czarne lub białe.

7. Łamanie tabu

American Vandal niewątpliwie przełamuje wiele wstydliwych problemów nastolatków. Penisy namalowane na maskach samochodu? Pranki na YouTube, by zdobyć wyświetlenia? Udawanie na instagramie kogoś, kim się nie jest? Faworyzowanie w szkołach niektórych sportowców? Wywoływanie masowo biegunki i piniata z kupą w środku? Pokazywanie piersi w internecie? Imprezy, na których przelewa się alkohol i zażywa narkotyki? Jeśli przy którymkolwiek się wzdrygnęliście lub drgnęła Wam powieka, to wiedzcie, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Ale w serialu jest to codzienność i nikt nie cenzuruje tego czy nie ścisza intencjonalnie głosu, jakby mówił o czymś nielegalnym.

8. Ryzyko Netflixa

Nie jest niczym odkrywczym, że Netflix dotąd kojarzony był jako platforma, na której panuje atmosfera family-friendly. Mamy wiele produkcji, które poruszają tematyki tolerancji, walki o swoją wartość czy wielkich adaptacji literackich. Mnóstwo jest też filmów familijnych czy bajek dla najmłodszych. A ten serial jest wyjątkowo kontrowersyjny, co wytknięto Netflixowi. Ryzykując wypuszczenie serialu, narazili się wielu osobom, których historia zniesmaczyła lub zniechęciła. W końcu pojawiło się wielu hejterów American Vandal. Dlatego postanowiłam wyróżnić odwagę. Nagłaśnianie i nagabywanie sobie przeciwników to też rodzaj pewnego marketingu, ale mnie osobiście serial zachwycił, więc Netflix urósł automatycznie w moich oczach jako platforma, gdzie nie boją się kontrowersji.

9. Dystans

Ważną cechą, która jest obecna w mockumentach, a w dokumentalnych filmach nie zawsze, jest umiejętność przyznania się do niewiedzy, popełnionych błędów. Dotychczas mieliśmy wizerunki śledczych jako kompetentnych profesjonalistów, którzy zawsze wiedzieli, co robić. W serialu jednak w ich rolę wcielają się amatorzy, którzy owszem, lubują w kryminalnych zagadkach, ale nie mają odpowiedniego sprzętu czy przeszkolenia. To sprawia, że uczą się wraz z widzem tego, jak można rozwiązać pewne problemy, by znaleźć kolejne poszlaki, przesłuchać odpowiednio podejrzanych. Peter i Sam wiedzą, że nie są idealni, ale mają dystans do siebie, bo są tylko ludźmi, a nie supergeniuszami jak Sherlock Holmes. Rodzi to w nas przeświadczenie, że nawet tacy normalni przeciętniacy, o ile mają odpowiednią determinację, potrafią osiągnąć sukces, rozwiązując tajemnice przestępstw.

10. Krzywe zwierciadło rzeczywistości

Początkowo opisałam gatunek tego serialu jako parodię, coś co tylko udaje poważny dokument. W przypadku American Vandal jest to jednak pośrednio prawda. Owszem, serial ma charakter mocno komediowy, a wiele spraw jest przerysowanych, ale jeśli oglądać więcej odcinków, można dostrzec, że wyłaniają nam się poważne problemy naszego współczesnego świata. Nie spoilerując zakończeń obu sezonów, ale jednak zdradzając trochę – mamy do czynienia m.in. z przekreśleniem samego siebie jako wartościowego człowieka oraz manipulowaniem i szantażowaniem, by nie zniszczyć komuś życia prywatnego. To nie są wątki, których spodziewalibyśmy się po lekkomyślnym zdewastowaniu wizerunkami męskiego przyrodzenia samochodów czy uznawaniem fekaliów za temat do sensacji. A mimo to serial ma drugie dno, jest w nim coś prawdziwego, czego boimy się nieraz dostrzec.

11. Zawiła układanka

Często zarzuca się kryminałom, że za szybko zdradzają zakończenie, nie budując napięcia. Obwinia się je o za dużą ilość spoilerów już w samej fabule. Trochę to jak z grami, gdzie zawsze książka, którą należy dotknąć, by odkryć tajemnicze pomieszczenie, wyróżnia się z tłumu. W przypadku tej Netflixowej produkcji praktycznie do końca nie wiemy, jakie jest rozwiązanie. Wątki i motywy mnożą się, a my dostajemy kolejne alternatywne i logiczne rozwikłania zagadek. Zakończenie pierwszego sezonu zostawia nam więcej pytań, niż odpowiedzi, za to finał drugiego sezonu… wow. Ostatni odcinek wywraca wszystko do góry nogami. Może to nieprofesjonalne, że punkt kulminacyjny jest tak późno, ale naprawdę warto czekać.

12. Sprawiedliwość

Wspomnieliśmy już o tym, że American Vandal to śledztwa szukające uniewinnienia dla bezpodstawnie wyrzuconych ze szkoły uczniów. Wiemy też, że mamy do czynienia z antybohaterami, czyli postaciami z założenia nie budzącymi sympatii widza. Warto jednak dodać, że narratorzy, a więc przeprowadzający całe dochodzenie winy Peter i Sam, wierzą w sprawiedliwość. Postanowili zająć się obiema sprawami, ponieważ były ciekawe, ale też dlatego, ze nikt nie chciał poświęcić im już uwagi. Czy walka z systemem oraz szukanie zatajonej prawdy nie są czymś godnym pochwały? Czy nie budzi to w Was poczucia nadziei, że skoro znaleźli się tacy uparci śledczy od przesądzonych wyroków, to może jest jakaś szansa, że nie jesteśmy społeczeństwem przesiąkniętym do cna spiskami i korupcją?

13. A właściwie dlaczego nie?

Wiem, że argument ten może wydawać się nieco naciągany, ale co stoi Wam na przeszkodzie, by zaryzykować? Co Was powstrzymuje przed tym, by samemu przekonać się o wartości tego serialu, a nie wierzyć hejterom, którzy ledwo dobrnęli połowy sezonu i zrezygnowali, zniesmaczeni motywem penisów oraz kupy? Poza tym jestem zwolenniczką zdania, że są produkcje złe, takie które nie przypadają nam do gustu i trafiają na indywidualną czarną listę… Ale zawsze trzeba je najpierw obejrzeć, by wyrobić sobie własne zdanie, do czego zachęcam i Was.