Excalibur. Fae. Niebezpieczna wyprawa. Relacja miłosna typu slow burn. Oraz szansa na wyrwanie się z okowów przeznaczenia…
W Lancelocie rządzi okrutny i bezwzględny król Artur, brat Morgany. Dziewczyna nie miała nigdy prawa wyboru swojego losu. Pozbawiona dziedzictwa i przeznaczona boginiom w przyszłości, nieoczekiwanie otrzymuje misję odnalezienia legendarnej broni fae, których krew płynie w jej żyłach. To dla niej szansa, aby wreszcie zawalczyć o siebie. Wyprawie przewodniczy płatny zabójca, Draven oraz człowiek króla, Whitehorn. Po drodze napotkają wiele niebezpieczeństw, jak również pewnego śpiewaka-wojownika, Vespera…
Czy odnajdą miecz króla Artura? Czy Morgana przetrwa tę wyprawę, truta przez Whitehorna? I czy Vesper, w którym się zakocha, będzie wart jej uczuć? A co z Dravenem? Kto zdobędzie Excalibur?
Brak silnej bohaterki
Czytając Królową róż, nie mogłam nie zauważyć podobieństwa do Krwi i popiołu. I tu, i tu mamy bohaterkę, która nie ma prawa decydować o sobie. Kiedy wyrusza na wyprawę, która odmieni jej życie, towarzyszy jej ktoś, komu nie powinna ufać. Natomiast tak jak między Poppy a Howkiem wytworzyła się relacja erotyczna, tak między Morganą a Dravenem jest ona jedynie zasygnalizowana – dopiero na ostatnich stronach staje się jasne, co zabójca czuje do dziewczyny…
Zarówno Poppy, jak i Morgana umieją walczyć, jednak obydwie pozostają bierne wobec wydarzeń toczących się wokół nich. Tego mi brakowało i w jednej, i w drugiej powieści – siły i decyzyjności, zdrowego rozsądku i hardości. Silnych kobiet, które spróbują zawalczyć o siebie, a nie będą biernie – tak jak w przypadku Morgany – wierzyć bajkom o fae, brać “lekarstwo” i uczestniczyć w wydarzeniach, które się rozegrają na kartach powieści.
Silną bohaterką była przyjaciółka Morgany, Lancelet. Postać homoseksualna, nie bawiąca się w konwenanse, mówiąca prosto z mostu, co myśli i pędząca na ratunek swoim bliskim. Takie kobiety cenię w fantastyce – z jajami, umiejące walczyć nie tylko mieczem, ale również o siebie i swój los.
Bohaterowie w Królowej róż
Spodobał mi się Draven. Płatny morderca, który jednak nie słucha ślepo rozkazów króla i nie pozwala truć Morgany. Przejawiający jakieś uczucia wobec niej. Twardy, zwierzęcy samiec alfa, nie pozbawiony jednak zdrowego rozsądku i inteligencji. Postać skrojona pod fantasy i bardzo udana.
O ile ta dwójka jest najważniejsza w Królowej róż, o tyle pozostali bohaterowie nie są papierowi. Chociażby król Artur – zaślepiony swoją wizją świata, bezwzględnie nakazujący mordować własnych poddanych za byle przewinienie, nie mający skrupułów, aby wysłać własną siostrę na niebezpieczną misję, podczas której będzie truta i być może zginie. Mający Morganę za nic…
Dlatego, kiedy czytałam, z jakim szacunkiem Morgana się do niego zwraca, skręcało mnie. Król królem, ale nadal – jest to jej młodszy brat traktujący ją jak nic niewarty przedmiot. I mający gdzieś, że jego siostra padła ofiarą przestępcy seksualnego.
Trigger warnings
A jak już przy tym jesteśmy… Uważam, że dobrze, iż zostały podane “Ostrzeżenia dotyczące treści”, jednak powinny znaleźć się na początku – a są na końcu książki. Nie zmienia to faktu, iż taka wzmianka jest ważna, ponieważ u wielu czytelników takie motywy, jak przemoc domowa, trucizny, porwanie, znęcanie się, napaść na tle seksualnym czy śmierć dzieci będą budzić masę negatywnych odczuć. Na mnie szczególnie podziałało to, jak daleko wobec Morgany posunął się Florian – kto czytał, ten wie…
Czy warto sięgnąć po Królową róż?
Podobał mi się pomysł na tę powieść. O ile, rzecz jasna, nie jest to nic nowego w tym gatunku, o tyle samo przedstawienie wyprawy, istot i przeszkód, które napotykali bohaterowie, było bardzo interesujące i wciągające. Zwłaszcza postacie ogromnych kotów – są to moje ukochane zwierzęta, więc daję Briar Boleyn plusa chociażby za to…
Sam świat Lancelotu i rodziny Morgany również zostały przedstawione na tyle ciekawie i szczegółowo, aby czytelnik miał pełen obraz powiązań i konotacji oraz wiedział, co z czego wynika, ale jednocześnie nie czuł nadmiaru informacji.
Królowa róż jest bardzo angażującą powieścią. Napisaną w sposób intrygujący, pełną zwrotów akcji, postaci z krwi i kości oraz fabuły, która na początku powoli się rozkręca, a w drugiej połowie książki gna “na łeb na szyję”, aż do nieoczekiwanego finału. Zdecydowanie warto było po nią sięgnąć!
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Briar Boleyn, ale na pewno nie ostatnie! Zwłaszcza że bardzo chętnie sięgnę po drugi tom historii Dravena i Morgany…

![Horror w prawdziwym życiu, czyli jak być final girl i ocalić własną siostrę? [recenzja książki “Jak przetrwać swoją śmierć”] Jak przetrwać swoją śmierć](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/08/jak-przetrwac-swoja-smierc-218x150.jpeg)

